Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

„Hipoteza o pancernej brzozie nieprawdziwa”

Tupolew nigdy nie uderzył w żadną pancerną brzozę, to eksplozja zniszczyła samolot jeszcze w powietrzu – powiedział w „Polityce przy kawie” TVP1 Antoni Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, który ma dziś uczestniczyć w „Debacie smoleńskiej” na warszawskim UKSW.

Jak zaznaczył Macierewicz, on sam nie zabierze głosu podczas dzisiejszej debaty. Wciąż jednak liczy, że pośród ekspertów znajdzie się również dr Maciej Lasek, szef Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

Przez 2,5 roku dr Lasek i jego koledzy nas okłamywali – twierdzi Macierewicz, opierając się na dokumentacji rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), która stwierdza, że brzoza, która – według polskiego raportu tzw. komisji Millera miała być przyczyną upadku samolotu – nie została złamana na wysokości 5 metrów.

Niech (Lasek) wyjaśni, dlaczego wprowadzał opinię publiczną w błąd. Może sam został w ten błąd wprowadzony? To jest rzecz, która się może zdarzyć – mówił Macierewicz w telewizyjnej „Jedynce”, przypuszczając, że mogą istnieć okoliczności, których do tej pory nie poznała opinia publiczna.

Jak zaznaczył szef parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, istnieją tezy, z którymi eksperci zespołu zgadzają się ze stanowiskiem „komisji Millera”, np. z faktem, że piloci Tu-154M tak naprawdę nie chcieli lądować, a jedynie odejść na drugi krąg. – To fakt, który mało kto zna – twierdzi Macierewicz.

Odejście na drugi krąg miało mieć jednak inny charakter od tego przedstawionego przez MAK. Co więcej, jak wskazał Macierewicz, już w przypisach raportu „komisji Millera” możemy przeczytać, że automatyczne odejście maszyny na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj było możliwe (mimo że obiekt ten nie posiada systemu naprowadzania ILS).

Pytany o ewentualne powołanie międzynarodowej komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Macierewicz przyznał, że aby do tego doszło, potrzebna jest przede wszystkim zgoda polskiego rządu, która z kolei musi być poprzedzona wieloma analizami z użyciem wraku i oryginalnych czarnych skrzynek tupolewa, jak również dokładną analizą kontrwywiadowczą.

Wiadomo, że nie było żadnej brzozy złamanej na wysokości 5 metrów, co potwierdza prokuratura. To najbardziej przykre – mówił Macierewicz, wskazując na dokument MAK, który „dezawuuje całą wielką historię o pancernej brzozie”. W dokumencie mają się znajdować zeznania świadków katastrofy, spisane niecałe trzy godziny po zderzeniu polskiego tupolewa z rosyjską ziemią.

Pytany o różne teorie wybuchu na pokładzie Tu-154M Macierewicz nie wyklucza, że przyczyną mogło być np. zwarcie w systemie elektrycznym maszyny bądź wyciek paliwa. Ale – jak dodaje – hipoteza ta nie może być użyta w stosunku do drugiego wybuchu w centropłacie samolotu.

źródło:
Zobacz więcej