Ponowny proces ws. Nangar Khel

SN w marcu 2012 r. zmienił wyrok WSO. Utrzymał uniewinnienie trzech oskarżonych (kapitana oraz dwóch szeregowych), a wyroki uniewinniające pozostałą czwórkę uchylił i nakazał ponowne rozpatrzenie ich sprawy (fot. TVP)

W środę ma ruszyć ponowny proces czterech żołnierzy oskarżonych ws. zbrodni wojennej w Nangar Khel w Afganistanie. Trzech innych prawomocnie uniewinniono od zarzutu zabójstwa ośmiorga cywilów. Sąd Najwyższy zwrócił sprawę pozostałych żołnierzy sądowi I instancji.

Na ławie oskarżonych Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie ponownie zasiądą ppor. Łukasz Bywalec, chor. Andrzej Osiecki, plut. rezerwy Tomasz Borysiewicz i st. szer. rezerwy Damian Ligocki (zgadzają się na podawanie nazwisk). Trzem pierwszym za zbrodnię zabójstwa cywilów na wojnie grozi dożywocie; Ligockiemu – do 15 lat więzienia (jako jedyny nie ma zarzutu zabójstwa, lecz „ostrzelania niebronionego obiektu”). Nie przyznają się do winy.

To precedensowa sprawa w historii polskiej armii i polskiego wymiaru sprawiedliwości. 16 sierpnia 2007 r. w wyniku ostrzału z broni maszynowej i moździerza wioski Nangar Khel na miejscu zginęło sześć osób: dwie kobiety i mężczyzna (pan młody przygotowujący się do uroczystości weselnej) oraz troje dzieci (w tym dwoje w wieku od trzech do pięciu lat); dwie kolejne osoby zmarły w szpitalu.

Wojsko poinformowało o tragicznym zdarzeniu dopiero po tygodniu. We wrześniu 2007 r. dowództwo zawarło porozumienie ze starszyzną wioski. Poszkodowanej rodzinie wypłacono odszkodowania, a ranne kobiety trafiły na leczenie do Polski.

W listopadzie 2007 r. prokuratura wojskowa wystąpiła o areszt wobec siedmiu podejrzanych, co sąd uwzględnił. W maju 2008 r. areszt opuścili szeregowi, miesiąc później na wolności byli także podoficerowie i oficerowie.

Konwencja haska stwierdza, że ludność cywilna na terenach objętych działaniami wojennymi jest chroniona „w takim zakresie, w jakim nie uczestniczy w walkach”. Złamanie konwencji jest zbrodnią wojenną, ściganą zarówno przez prawo międzynarodowe, jak i polskie.

Prokuratura wojskowa z Poznania oskarżyła dowódcę grupy kpt. Olgierda C. (nie zgadza się na podawanie danych), Bywalca, Osieckiego i Borysiewicza, starszych szeregowych Jacka Janika, Roberta Boksę i Ligockiego. Ligocki i Borysiewicz odeszli już do rezerwy. W wojsku pozostają Bywalec i Osiecki.

Proces zaczął się przed WSO w lutym 2009 r. Były 54 rozprawy. Na koniec prokuratura zażądała dla podsądnych kar od dwunastu do pięciu lat więzienia. Obrona i oskarżeni wnosili o uniewinnienie. Nie udało się uzupełnić akt sprawy m.in. o nasłuchy radiowe amerykańskiego wywiadu z dnia tragedii, protokoły pierwszych przesłuchań, dokumentację medyczną pomocy udzielonej ofiarom, opinie biegłych kartografów co do dokładnego usytuowania moździerza, z którego pociski spadły na wioskę. Nie było też wizji lokalnej na miejscu.

Z braku dowodów w czerwcu 2011 r. WSO uniewinnił wszystkich oskarżonych. Sąd podkreślił, że materiał dowodowy nie był pełny i miał liczne braki, na tyle istotne, że nie pozwoliły one na przypisanie winy. Zarazem sąd przyznał, że prokurator miał prawo wszcząć śledztwo, a sąd aresztować żołnierzy. – Fakt, że wydarzenia rozegrały się w czasie działań wojennych, nie oznacza, że można obniżać standard poziomu materiału dowodowego – podkreślił sędzia płk Mirosław Jaroszewski. Według sądu brak jest dowodów, że C. wydał rozkaz ostrzelania wioski. Sąd uznał jego wyjaśnienia za spójne i logiczne, zaznaczając, że głównymi dowodami przemawiającymi na jego niekorzyść były „pomówienia ze strony współoskarżonych”. Sąd uznał, że pozostali oskarżeni mieli interes w pomawianiu go o wydanie rozkazu.

Po wyroku prokuratorzy mówili, że nie zgadzają się z nim, bo „były podstawy do skazania wszystkich oskarżonych za zbrodnię wojenną zabójstwa cywilów i ostrzelania wioski”. – Wygraliśmy bitwę, ale nie wojnę – mówili oskarżeni. – Z satysfakcją przyjąłem wiadomość o uniewinnieniu – oświadczył premier Donald Tusk. – Byłem przekonany, że był to błąd, a nie przestępstwo – komentował ówczesny szef MON Bogdan Klich.

Prokuratura skierowała do SN apelację, w której wnosiła o uchylenie wyroku WSO i o zwrot całej sprawy do ponownego rozpoznania. Obrona chciała oddalenia apelacji i utrzymania wyroku WSO.

SN w marcu 2012 r. zmienił wyrok WSO. Utrzymał uniewinnienie trzech oskarżonych (kapitana oraz dwóch szeregowych), a wyroki uniewinniające pozostałą czwórkę uchylił i nakazał ponowne rozpatrzenie ich sprawy. SN doszedł do wniosku, że w wypadku Bywalca, Osieckiego, Borysiewicza i Ligockiego należy precyzyjnie zbadać sprzeczne relacje, jakie składali w śledztwie i pierwszym procesie. Według SN, nie ma tu zastosowania prawna zasada, że niedające się rozwiać wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonych, ponieważ można jeszcze spróbować wątpliwości te usunąć, weryfikując linie obrony podsądnych.

Ponowny proces miał się zacząć w listopadzie 2012 r., ale sąd uznał wtedy, że jeden z żołnierzy nie może mieć tych samych obrońców co inny podsądny, z obawy o konflikt linii obrony.

źródło:

Zobacz więcej