Interwencja po strzelaninie. – Policja pojawiła się błyskawicznie. W ciągu kilku minut od pierwszego zgłoszenia – powiedział w TVP Info wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar, odnosząc się do strzelaniny na Rynku Głównym w Krakowie. W internecie, między innymi na profilach polityków opozycji, pojawiają się wpisy sugerujące, że policjanci zbyt późno zareagowali na atak. Wojewoda małopolski stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom.– To jest absolutne kłamstwo. Proszę tego nie powielać. W ciągu trzech minut pojawili się policjanci. Padły pierwsze strzały w kierunku zamachowca. Policjanci wiedzieli, z kim mają do czynienia. Następnie bardzo szybko ruszyli w pościg za sprawcą, który niedaleko został zatrzymany, a następnie obezwładniony. Sprawca przebywa w szpitalu w stanie ciężkim. Trwa jego ponowna operacja – powiedział Klęczar.Wojewoda przekazał również informacje dotyczące ofiar sobotniego ataku. Potwierdził śmierć sześciu osób oraz poinformował, że wśród hospitalizowanych znajduje się pięcioro cudzoziemców.– To, co mogę powiedzieć, jeżeli chodzi o ofiary śmiertelne, to jest sześć osób. To czterech mężczyzn i dwie kobiety. Wśród osób przebywających w szpitalach mamy pięcioro cudzoziemców. Nasze służby, po uzyskaniu zgody i stosownych informacji z policji, kontaktują się za pośrednictwem konsulatów z bliskimi tych osób – powiedział.„Trwa walka o ich życie”– Kilkanaście osób trafiło do szpitali w stanie ciężkim. Wiemy, że mamy tam rany postrzałowe. Wiemy, że są osoby, które na skutek odniesionych ran straciły dużo krwi. Szpitale zadziałały tutaj znakomicie. Natychmiast pojawiły się też zespoły ratownictwa medycznego, w tym Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. To jest dosłownie kilka minut od momentu zgłoszenia do momentu pojawienia się zespołów ratownictwa medycznego. W tym momencie trwa walka o życie osób najciężej rannych. Mamy w Krakowie naprawdę znakomite szpitale, nie tylko w skali kraju, ale i w skali Europy i świata, znakomitych lekarzy, którzy dziś opiekują się tymi osobami i zrobią wszystko, co jest w naszej ludzkiej mocy, aby o zdrowie i życie tych osób walczyć – powiedział wojewoda.Podczas rozmowy w TVP Info wojewoda został również zapytany, w jaki sposób samochód osobowy mógł wjechać na Rynek Główny, mimo obowiązujących tam ograniczeń ruchu i funkcjonującego monitoringu. To właśnie z tego samochodu napastnik otworzył ogień do ludzi znajdujących się w centrum miasta.– Strefa wokół rynku jest strefą zamkniętą. Natomiast jest to strefa, w której normalnie poruszają się taksówki, w której poruszają się również służby miejskie, służby dbające o bezpieczeństwo. W związku z powyższym nie ma fizycznej szykany. Przejazd tego samochodu, trasa jego przejazdu, jest przedmiotem śledztwa. To jest w tym momencie analizowane, jaką trasą ten samochód się przemieszczał. Natomiast fizycznie w Krakowie istnieje możliwość wjazdu w obszar rynku, choćby dla służb dbających o bezpieczeństwo. Trzeba mieć konkretne zezwolenia i są to bardzo restrykcyjne i rygorystyczne przepisy w tym zakresie – wyjaśnił.Co wiadomo o sprawcy strzelaniny?– Wiemy, że sprawca jest mieszkańcem województwa świętokrzyskiego. To, jak długo przebywał w Krakowie, kiedy się tutaj pojawił, czy to jego pierwsza, czy kolejna wizyta w naszym mieście, wszystko jest w tym momencie ustalane. Służby pracują zarówno na terenie Krakowa, na terenie województwa małopolskiego, jak i na terenie województwa świętokrzyskiego. Działania w tym zakresie trwają cały czas – powiedział wojewoda.Strzelanina w KrakowieDo tragedii doszło w sobotę, 7 listopada, po godzinie 15 na Rynku Głównym w Krakowie, w rejonie ulicy Sławkowskiej. Według dotychczasowych ustaleń napastnik wjechał samochodem na rynek i zaczął strzelać z broni palnej do przypadkowych przechodniów.Następnie uciekł samochodem w kierunku południowej części miasta. Podczas ucieczki ostrzelany został również tramwaj linii nr 1 na Placu Wszystkich Świętych. Po policyjnym pościgu sprawca został postrzelony i zatrzymany w rejonie skrzyżowania ulic Dietla i Stradomskiej.W wyniku ataku zginęło sześć osób, a kilkanaście zostało rannych. Wśród poszkodowanych są również funkcjonariusze policji. Śledczy ustalają motywy działania napastnika oraz wszystkie okoliczności tragedii.Czytaj także: „Sprawca biegł w tłumie uciekających ludzi i dalej strzelał”