Zamachowiec najpierw rozbił auto. 24-letni sprawca masakry w Krakowie używał karabinka automatycznego na który prawdopodobnie miał pozwolenie, a w samochodzie przewoził jeszcze kilka sztuk broni. Policjanci mieli go dopaść w trzy minuty, po tym jak zaczął krwawy rajd na Rynku Głównym. – Sprawcą jest 24-letni mieszkaniec woj. świętokrzyskiego, który miał pozwolenie na broń i czystą kartotekę. W jego samochodzie znaleźliśmy wiele sztuk broni i amunicji, która będzie teraz badana. W jego rodzinnym domu też znajdowało się bardzo dużo broni, najprawdopodobniej legalnej – mówi portalowi TVP.Info oficer krakowskiej policji.Małopolska policja zdementowała także informacje pojawiającej się w mediach społecznościowych, że za późno zareagowała na atak zamachowca. „Dementujemy informacje o późnej reakcji Policji. Funkcjonariusze rozpoczęli interwencję NATYCHMIAST. Pierwszy patrol rozpoczął działania już 23 sekundy po zgłoszeniu” – poinformowała Małopolska Polska na X. Z informacji portalu TVP.Info wynika, że za samochodem zamachowca jechały dwa patrole policyjne. Do konfrontacji mundurowych z zamachowcem doszło około trzy minuty po pierwszej informacji o strzelaninie.– W pewnym momencie sprawca najechał Subaru na separator na jezdni i chwilę później uderzył w jedno z aut. Wtedy wypadł z samochodu i zaczął strzelać do policjantów. Najpierw postrzelił jednego, a potem drugiego. Gdy szedł ich dobić, wtedy jeden z rannych zdążył wystrzelić do niego. Zamachowiec padł na ziemię, a wtedy policjant oddał doń kilka strzałów – opowiada rozmówca portalu TVP.Info. Dwaj ciężkoranni policjanci to bardzo młodzi funkcjonariusze. Jeden ma 24 a drugi 27 lat. Sprawca doznał bardzo ciężkich obrażeń i wieczorem był operowany po raz drugi. W krakowskich szpitalach nawet 13 rannych jest w stanie zagrażającym życiu. Wśród sześciu ofiar śmiertelnych masakry jest m.in. obywatel Wielkiej Brytanii. Czytaj także: Strzelanina w Krakowie. Sprawca zamachu jest Polakiem