„Technokratka władzy”. Technokratka, wojowniczka i obrończyni demokracji, która byłaby równocześnie głową państwa i pierwszą damą – bawarska działaczka Ilse Aigner ma szansę zostać następczynią prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera. Według mediów kandydatura Aigner zostanie oficjalnie zaprezentowana na początku tygodnia. Jak dowiedział się z kręgów partii CDU tygodnik „Der Spiegel”, decyzja zapadła i chadecy oraz ich koalicyjni partnerzy – partia SPD – zamierzają zaproponować Aigner jako kandydatkę na najwyższy urząd w państwie. Oficjalnie nominacja ma zostać ogłoszona w poniedziałek.Kadencja obecnego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera kończy się w przyszłym roku. Na 30 stycznia 2027 r. w Berlinie zaplanowano posiedzenie Zgromadzenia Federalnego, liczącego 1260 członków, które dokona wyboru jego następcy.Poparcie ponad podziałami. Notowania Aigner rosnąW ostatnich dniach poparcie dla Aigner wzrosło, wykraczając poza podziały partyjne. Wcześniej jej kandydaturę na prezydenta zaproponował Markus Soeder, premier Bawarii i przewodniczący CSU – siostrzanej partii CDU. Ilse Aigner pełni funkcję przewodniczącej bawarskiego parlamentu krajowego (Landtagu) i cieszy się poparciem CSU oraz znacznej części CDU. Również socjaldemokraci i Zieloni opowiedzieli się za jej kandydaturą.Aigner byłaby pierwszą kobietą na stanowisku głowy państwa w Niemczech – po dwunastu mężczyznach. Byłaby również pierwszą osobą z legitymacją partyjną CSU.CZYTAJ TAKŻE: Zaskakujące badanie. Poparcie dla AfD jak dla NSDAPZ tą postacią wiązałby się jeszcze jeden – i to podwójny debiut: Aigner nie ukończyła studiów i jest stanu wolnego. To ostatnie oznacza, że musiałaby pełnić jednocześnie funkcję prezydenta oraz „pierwszej damy”.Na początku tygodnia, podczas konferencji przewodniczących struktur powiatowych CDU, Friedrich Merz zadeklarował, że zaproponuje na urząd prezydenta kobietę. W trakcie spotkania w centrali partii zapowiedział, że wskaże kandydatkę wywodzącą się z politycznego centrum, tak aby mogła ona uzyskać szerokie poparcie już w pierwszej turze głosowania.Zaczynała od wyborów burmistrza. Teraz ma szansę powalczyć o prezydenturęAigner pochodzi z Feldkirchen-Westerham, miejscowości położonej w połowie drogi między Monachium a Rosenheim. Po ukończeniu szkoły średniej pierwszego stopnia, w 1981 roku zdobyła zawód technika radiowo-telewizyjnego. Później kształciła się dalej, uzyskując kwalifikacje elektrotechnika systemów śmigłowcowych.W szkole była jedyną kobietą wśród 100 mężczyzn – co stanowiło niezły trening przed tym, co później czekało ją w polityce. Już w wieku 27 lat Aigner chciała zostać burmistrzem rodzinnej gminy, jednak męskie układy zablokowały jej nominację. Po krótkim okresie pracy w parlamencie krajowym, w 1998 roku Aigner zastąpiła innego kandydata CSU w wyborach do Bundestagu – i od razu zdobyła mandat.Singielka w wielkopokoleniowej rodzinieW latach 2008–2013 Aigner stała na czele resortu rolnictwa, polityki żywnościowej i ochrony konsumentów w rządzie Angeli Merkel. W połowie października w jednym z podcastów Ilse Aigner uchyliła rąbka tajemnicy na temat swojego życia prywatnego, mówiąc: „Idę przez życie jako singielka”. Jej zdaniem nie oznacza to jednak, że jest samotna. – Żyję w dużym gronie rodzinnym, w tak zwanym domu trzypokoleniowym, gdzie zawsze coś się dzieje – stwierdziła. Przyznała, że kilkakrotnie próbowała stworzyć związek, „z różnym skutkiem”.Nie jest też tajemnicą, że Aigner zmagała się w przeszłości z poważnymi chorobami. W młodości zdiagnozowano u niej guza kręgosłupa, dzięki operacji zdołała uniknąć paraliżu. W dorosłym życiu, kiedy kierowała ministerstwem, Niemka pokonała też raka tarczycy, poddając się radioterapii.Technokratka, która nie buduje murówJako przewodnicząca bawarskiego parlamentu Aigner zyskała szacunek wykraczający daleko poza kręgi jej własnej partii CSU. Już w pierwszych wyborach uzyskała przytłaczającą większość, zdobywając 198 z 205 głosów. Ta „technokratka władzy” postrzegana jest jako osoba dążąca do równowagi.Aigner nie tylko w publicznych wystąpieniach wyraźnie zarysowała swój wizerunek jako obrończyni demokracji i osoby budującej mosty. W parlamencie krajowym wielokrotnie wyznaczała granice nastawionym na konfrontację posłom AfD.CZYTAJ TEŻ: Protesty w cieniu wyborów. Kto zyskuje na gniewie Francuzów?