Demonstracje również w wielu europejskich miastach. Niewiele inwestycji, również w naszym kraju, budzi w ostatnich latach podobne emocje jak centra danych. Stowarzyszenie Aktywnych Sąsiadów podczas protestu przed Sejmem zbierało podpisy pod wnioskiem o moratorium na budowę wielkich centrów w Polsce. Z kolei organizacja „Stop serwerowni Piaseczno” zażądała pilnej interwencji państwa w sprawie inwestycji w tym mieście. W piątek i sobotę w Europie odbywa się w sumie kilkadziesiąt demonstracji przeciwko centrom. Grupy sąsiedzkie, związki zawodowe, organizacje ekologiczne i przedstawiciele partii Razem protestowali w piątek przed Sejmem przeciwko – ich zdaniem – niekontrolowanemu rozwojowi centrów danych w Polsce. Demonstranci skandowali: „najpierw ludzie, potem dane” oraz „prąd dla ludzi, nie dla botów”.– Walczymy o wodę, powietrze, przyrodę, o zasoby, od których zależy życie całych społeczności i które mają służyć również następnym pokoleniom. (...) Politykom przypominamy, kogo reprezentują. Głębokie kieszenie lobbystów sektora centrów danych nie mogą ważyć więcej niż głosy obywateli – zwróciła się do zgromadzonych Magdalena Potocka z organizacji „Stop serwerowni Piaseczno”, która zainicjowała protest.Protesty przeciwko centrom danych. Mieszkańcy szykują wniosek do marszałka SejmuPodczas wydarzenia Stowarzyszenie Aktywnych Sąsiadów (SAS) zbierało podpisy pod wnioskiem do Marszałka Sejmu o wprowadzenie moratorium, czyli czasowego zawieszenia rozpatrywania wszystkich wniosków o wydanie pozwoleń na budowę i rozbudowę bardzo dużych centrów przetwarzania danych – takich o mocy urządzeń informatycznych powyżej 10 MW.Przedstawiciele „Stop serwerowni Piaseczno” zbierali natomiast podpisy pod petycją do Prezesa Rady Ministrów „o pilną interwencję państwa” w sprawie centrum danych w Piasecznie.„Politykom przypominamy, kogo reprezentują”Według nich inwestycja przy ul. Energetycznej w Piasecznie ma obejmować między innymi cztery wielokondygnacyjne budynki i podziemne zbiorniki mieszczące łącznie do 1280 metrów sześciennych oleju napędowego.– Powstaje instalacja przemysłowa z 49 ogromnymi agregatami prądotwórczymi, ze 112 chłodnicami wentylatorowymi, które będą generować hałas 24 godziny na dobę. W przypadku jakiejś awarii czy ataku terrorystycznego łatwo sobie wyobrazić, co się stanie ze zbiornikami paliwa 35 m od naszych domów. (...) Protestujemy przeciwko temu, że gmina i władze reprezentują interesy inwestora, a nie reprezentują interesów mieszkańców. Nikt nie zadbał o nasze bezpieczeństwo. Do tej pory nikt o nie dba. Odsyłają nas z pytaniami do inwestora – mówiła Magdalena Potocka z organizacji „Stop serwerowni Piaseczno”.Czytaj też: Musk buduje gigantyczne centra danych w USA. Mieszkańcy protestująJak dodała, w Piasecznie od kilku lat są problemy z ciśnieniem wody w kranach, zwłaszcza latem.– Władze miasta apelowały do mieszkańców, żeby nie podlewać ogródków. Jest susza hydrologiczna, problemy z wodą występują wszędzie, a PWiK, czyli lokalny dostawca wody, wydał warunki na 286 metrów sześciennych poboru wody na dobę dla data center. To jest porównywalne z osiedlem około dwóch lub trzech tysięcy mieszkańców – oświadczyła Potocka.Spółka odpiera zarzuty. Inwestycja „nie ma charakteru wielkoskalowego projektu”Inwestorem centrum przetwarzania danych przy ul. Energetycznej w Piasecznie jest Sien Real, spółka z Grupy Budimex. W oświadczeniu z 9 września spółka wskazała, że inwestycja „nie ma charakteru wielkoskalowego projektu na miarę realizacji znanych np. z rynku amerykańskiego” oraz w pełni podlega polskim i unijnym normom środowiskowym i innym regulacjom. „Na granicy działki spełnione będą wszystkie obowiązujące normy hałasu dla tego typu inwestycji i tej lokalizacji” – wskazano.Firma podała też, że przy dziennej eksploatacji obiektu zapotrzebowanie na wodę nie przekroczy maksymalnie 55 metrów sześciennych na dobę, a będzie ona wykorzystywana przede wszystkim przez pracowników obsługujących obiekt. „Powtarzana w dyskusji wartość 286 metrów sześciennych na dobę to jednorazowe napełnienie zbiorników przeciwpożarowych, do którego dojdzie dopiero po zakończeniu budowy kolejnych etapów inwestycji” – poinformowała spółka.Dodała, że inwestycja powstaje na terenie o przeznaczeniu przemysłowo-usługowym, na którym wcześniej mieściły się zakłady przedsiębiorstwa UNITRA-Polkolor.Protesty nie tylko w Polsce. Kilkadziesiąt demonstracji w EuropieGrupa „Stop serwerowni Piaseczno” zrzesza mieszkańców podwarszawskiej miejscowości, którzy sprzeciwiają się trzem inwestycjom na terenie gminy. Chodzi o centrum danych przy ulicy Energetycznej, które jest już w budowie, oraz planowane serwerownie – przy ul. Okulickiego w Piasecznie i w miejscowości Bobrowiec.Protest pod Sejmem był częścią akcji „Stop Dirty Data Centers” (z ang. „Stop brudnym centrom danych”). W jej ramach 6 i 7 listopada w całej Europie organizowanych jest kilkadziesiąt protestów przeciwko niekontrolowanemu rozwojowi sektora centrów danych.CZYTAJ TEŻ: Kto jej podpadnie, może zapomnieć o spokoju. Erin Brockovich wraca do gry