Zaufanie do instytucji spada. Spór o Trybunał Konstytucyjny zatrząsł polską polityką. Sytuację uważnie obserwują Niemcy, którzy obawiają się powtórki takiego scenariusza u siebie. Co prawda nasi zachodni sąsiedzi wzmocnili ochronę swojego TK, jednak eksperci alarmują, że tamtejsza praworządność nie jest odporna na polityczne naciski, tym bardziej wobec rosnącego poparcia dla AfD. Wiosną 2019 r. niemiecki Trybunał Konstytucyjny orzekł, że Federalna Służba Wywiadowcza (BND) nie może masowo inwigilować komunikacji cudzoziemców za granicą bez respektowania ich podstawowych praw. Wyrok wymusił reformę przepisów dotyczących działalności BND oraz wzmocnienie kontroli nad służbami.W tym samym czasie jednak Trybunał zakwestionował program skupu obligacji przez Europejski Bank Centralny i zarzucił instytucjom UE niewystarczające uzasadnienie jego zgodności z kompetencjami. Było to jedno z najbardziej kontrowersyjnych orzeczeń w historii TK w Niemczech. Niecały rok później Trybunał uznał, że niemiecka ustawa klimatyczna jest częściowo niezgodna z konstytucją, ponieważ nie określa wystarczająco precyzyjnie redukcji emisji po 2030 roku.Miał być niezależnym monolitem. Okazało się, że niemiecki TK sam potrzebuje ochronyPrzez dziesięciolecia Federalny Trybunał Konstytucyjny (Bundesverfassungsgericht) budował wizerunek instytucji skutecznie stojącej na straży konstytucji, niezależnej od polityków – i tych z Berlina, i tych z Brukseli. Jednak wzrost poparcia dla AfD i próby podważania niezależności sądów najwyższych w innych krajach stały się dla niemieckich polityków sygnałem alarmowym. Uznali oni, że trzeba zwiększyć ochronę Trybunału Konstytucyjnego, żeby nie dopuścić do takich sytuacji jak na przykład w Polsce.– Na początku doświadczenia Polski i Węgier znajdowały się na pierwszym planie. Ale dwa lub trzy lata temu motywacją do reformy nie były już wyłącznie wydarzenia i rozwój sytuacji w tych krajach, lecz również wzrost znaczenia AfD jako partii krytykującej system. W tym czasie ugrupowanie umacniało swoją pozycję zarówno na szczeblu krajowym, jak i regionalnym. Na poziomie krajów związkowych stało się na tyle silne, że w niektórych przypadkach dysponowała mniejszością blokującą – przyznał w rozmowie z „Deutsche Welle” Stefan Martini, badacz prawa publicznego z Uniwersytetu w Kilonii.Zasady działania TK wpisane do konstytucji. 16 sędziów i maksymalnie 12-letnie kadencjeW grudniu 2024 r. niemiecki parlament przyjął nowelizację ustawy o Federalnym Trybunale Konstytucyjnym, która wpisała strukturalne zasady funkcjonowania izby do konstytucji Niemiec. Znalazły się w niej zapisy ustalające liczbę sędziów (16), długość ich kadencji (12 lat), maksymalny wiek (68 lat) oraz podział Trybunału na dwa senaty liczące po ośmiu sędziów. W konstytucji zaznaczono również, że sędzia pozostaje na stanowisku i wykonuje swoje obowiązki do czasu wyboru następcy.CZYTAJ TEŻ: Europoseł nie przebiera w słowach. „Prezydent okazał się zwykłym tchórzem”Chodziło o zagwarantowanie, że zdolność Trybunału do działania nie zostanie zagrożona, jego wewnętrzne procedury pozostaną autonomiczne, a wpływ polityków – mimo że to oni wybierają sędziów TK – będzie zminimalizowany.TK w Niemczech bez osób ze skrajnymi poglądami. To już przeszłośćOchroną konstytucyjną nie został natomiast objęty wymóg uzyskania w Bundestagu lub Bundesracie większości dwóch trzecich głosów przy wyborze sędziów do TK. Oznacza to, że większość polityczna w Bundestagu mogłaby ponownie ten wymóg zmienić – przyznał Stefan Martini.– W przeszłości to zabezpieczenie sprawiało, że do Trybunału nie trafiały osoby reprezentujące skrajne stanowiska. Dzięki temu możliwe było wyłonienie osób zdolnych do budowania zaufania społecznego oraz zaufania ze strony pozostałych organów konstytucyjnych – dodał.Nowelizacja ustawy regulującej funkcjonowanie TK była jedną z ostatnich spraw, w których udało się porozumieć rozpadającej się koalicji kanclerza Olafa Scholza przed przedterminowymi wyborami do Bundestagu w lutym 2025 r. – Patrząc na inne kraje, widzimy, że gdy autokraci dochodzą do władzy, niemal zawsze w pierwszej kolejności atakują sprawność i niezależność sądownictwa. Podkopują państwo prawa, a sądy konstytucyjne są często ich pierwszym celem – mówiła w grudniu 2024 r. ówczesna minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser podczas debaty nad ustawą w Bundestagu.„Nie uważałabym, że to problem, gdyby jeden czy drugi sędzia został zaproponowany przez AfD”Niemcy stoją właśnie przed dylematem, czy w imię pluralizmu Bundestag powinien dopuszczać do Trybunału kandydatów nominowanych przez AfD. Czy w tym przypadku również powinna obowiązywać odmowa współpracy wobec partii uznawanej za skrajnie prawicową?W książce „Czy Federalny Trybunał Konstytucyjny potrzebuje (więcej) reform?” Gertrude Lübbe-Wolff pisze, że przy obecnym układzie sił partie opozycyjne (w tym AfD czy Lewica) powinny zachować możliwość zgłaszania kandydatów do Trybunału, ponieważ procedura wyboru i tak pozwala skutecznie zweryfikować, czy dana osoba szanuje porządek konstytucyjny.CZYTAJ TEŻ: Premier Tusk: Mam pełne zaufanie do Kosiniaka-Kamysza– Nie uważałabym, że to problem, gdyby jeden czy drugi sędzia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego został zaproponowany przez AfD. Oczywiście musiałyby to być osoby stojące obiema nogami na gruncie konstytucji. Uważam też, że przekonanie, iż każdy sędzia zaproponowany przez tę partię wykorzystywałby swoją pozycję wyłącznie do sabotowania działalności Trybunału, jest czystą fantazją – powiedziała Lübbe-Wolff „Deutsche Welle”.Zmiany nie nastąpiłyby od razu. Jednak lata władzy dałyby AfD nowe możliwościJak dodała, „zaufanie do TK, które już ostatnio spadło, będzie jeszcze bardziej osłabione, jeśli AfD nadal będzie całkowicie wykluczona z jakiegokolwiek wpływu na obsadę sądu”. – Dawniej zasadnicza linia podziału politycznego przebiegała między chadekami a socjaldemokratami. Dziś przebiega między AfD a wszystkimi pozostałymi partiami. To zupełnie nowa sytuacja – zaznaczyła ekspertka.W dłuższej perspektywie sytuacja mogłaby jednak wyglądać inaczej, gdyby AfD współrządziła Niemcami i przez wiele lat mogła powoływać sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. W takim przypadku mogłaby podejmować próby zmian przepisów o Trybunale, zarówno na poziomie Bundestagu, jak i parlamentów krajów związkowych. Przy jeszcze znaczniejszej większości mogłyby nawet próbować zmieniać konstytucję – ostrzegł Stefan Martini.– Na razie nic nie wskazuje na to, że w przypadku zdobycia władzy politycznej AfD natychmiast chciałaby zniszczyć, zlikwidować lub w jakiś sposób osłabić Trybunał. Nie wykluczałabym jednak takiego scenariusza, gdyby Trybunał stanął na przeszkodzie realizacji jej celów politycznych – podkreślił.Zaufanie do niemieckiego TK spada. Kilkanaście procent w dół w kilka latAfD mogłaby wykorzystać słabnące zaufanie do Trybunału. W badaniu Instytutu YouGov z początku października zaufanie do instytucji deklarowało około dwóch trzecich Niemców (66 proc.). Jeszcze kilka lat temu wskaźniki te były znacznie wyższe. Według sondażu ośrodka Allensbach w 2021 roku Trybunałowi ufało jeszcze 81 proc. respondentów.Były prezes Trybunału Andreas Vosskuhle dekadę temu przekonywał w „Gazecie Wyborczej”, że „gdyby którykolwiek niemiecki polityk spróbował wywrzeć presję na Federalny Trybunał Konstytucyjny, wybuchłby skandal, którego ten polityk by nie przetrwał”. Czasy się jednak zmieniły.Ostatnia reforma to za mało. „Przed tego rodzaju działaniami nie chroni”– Niemcy nie powinny czuć się na tyle bezpiecznie, by patrzeć na Polskę z góry i mówić: „U nas coś takiego nigdy nie mogłoby się zdarzyć”. Być może nie w taki sam sposób i być może nie w takim samym tempie, ale nie jest to niemożliwe. Ostatnia reforma nie zabezpiecza Trybunału na przykład przed zmianą zasad rozpatrywania spraw zwykłą większością głosów. Podobne rozwiązanie zastosowano w Polsce. I w Niemczech również mogłaby je wprowadzić nowa większość polityczna, nawet gdyby nie dysponowała większością wymaganą do zmiany konstytucji. Jeśli więc nowy rząd uzyskałby odpowiednie poparcie parlamentarne i chciał ograniczyć zdolność Trybunału do sprawnego funkcjonowania, zasadniczo miałby taką możliwość. Przed tego rodzaju działaniami reforma nie chroni – przyznał Stefan Martini.– Reformą z 2024 r. próbowano zapewnić Federalnemu Trybunałowi Konstytucyjnemu pewną dodatkową ochronę. Jednak ochrona wynikająca z prawa zawsze sięga tylko tak daleko, jak daleko sięga przekonanie obywateli, że prawo jest wartością i zasługuje na szacunek – zauważyła Gertrude Lübbe-Wolff. – Jeśli to przekonanie zanika, niezależność sądów również przestaje być bezpieczna. Tak samo jest w Niemczech – podsumowała.CZYTAJ TEŻ: Spór o Trybunał Konstytucyjny. „Tych obrazków już nie odzobaczymy”