Sprawa Mirelli ze Świętochłowic. Rodzice Mirelli ze Świętochłowic usłyszeli zarzuty znęcania się nad córką oraz spowodowania ciężkiego uszczerbku na jej zdrowiu. 43-letnia kobieta przez prawie 30 lat była izolowana od świata przez własnych rodziców. Wykreślona z rejestru uczniów w młodym wieku, przebywała w niewielkim pokoju. Po jej pobycie w szpitalu na jaw zaczęły wchodzić kolejne wątki, a sprawą zajęła się prokuratura. Przez 27 lat całym światem Mirelli K. były cztery ściany niewielkiego pokoju w mieszkaniu w Świętochłowicach na Śląsku. Gdy miała 15 lat, została wykreślona z rejestru uczniów, potem słuch po niej zaginął. Jej rodzice przekazywali sąsiadom dwie wersje – zaginięcie i powrót do biologicznych rodziców.Prawda wyszła na jaw przypadkiem. Latem ubiegłego roku sąsiedzi usłyszeli za ścianą awanturę i wezwali policję. Mundurowi zastali kobietę w opłakanym stanie. Została z miejsca zabrana do szpitala. Nie posiadała ubrań, bielizny, dowodu osobistego czy ubezpieczenia zdrowotnego. Po hospitalizacji wróciła do rodziców. Przekonywała, że nie przetrzymywano jej tam siłą.Prokuratura Rejonowa w Chorzowie wszczęła postępowanie w sprawie pozbawienia wolności Mirelli K., nieporadnej ze względu na wiek i stan zdrowia. W sprawie zgromadzono wszelką niezbędną dokumentację medyczną, przesłuchano szereg świadków, uzyskano opinię sądowo-lekarską i psychologiczną.Zarzut oparty o cztery artykuły Kodeksu karnegoW czwartek rodzicom Mirelli postawiono zarzuty dotyczące znęcania się psychicznego nad córką, narażenia jej na ciężki uszczerbek na zdrowiu, doprowadzenia do długotrwałej choroby i nieudzielenia pomocy. – To jest jeden zarzut, na który składają się cztery artykuły Kodeksu karnego – wyjaśniła prok. Sabina Kuśmierska.Rodzice w wieku 82 lat dobrowolnie stawili się przesłuchanie w prokuraturze. – Matka nie przyznała się do winy, ojciec teoretycznie się przyznał, natomiast w składanych wyjaśnieniach zaprzeczał temu, że miałby dokonać tego czynu – dodała szefowa chorzowskiej prokuratury.W śledztwie do wykonania zostały jedynie końcowe czynności. W najbliższych tygodniach do sądu powinien zostać skierowany akt oskarżenia. Rodzicom Mirelli może grozić kara od trzech do 20 lat więzienia. Kobieta nie mieszka już z rodzicami. Korzysta z mieszkania zapewnionego jej przez ośrodek wsparciaCzytaj także: Mirella żyła w zamknięciu przez 27 lat. Sąd zdecyduje, czy trafi do DPS