Prokuratura wznowiła śledztwo. Po niemal dwóch latach przerwy prokuratura wznowiła śledztwo dotyczące okoliczności przekazania granatnika, który w grudniu 2022 roku eksplodował w Komendzie Głównej Policji w Warszawie. Przełom nastąpił po otrzymaniu dokumentów z Ukrainy, które mogą pomóc wyjaśnić, w jaki sposób broń trafiła w ręce ówczesnego szefa policji Jarosława Szymczyka. Jak informuje RMF FM, Prokuratura Regionalna w Warszawie otrzymała materiały, o które wcześniej występowała w ramach międzynarodowej pomocy prawnej. Chociaż strona ukraińska zrealizowała polski wniosek tylko częściowo, przekazane informacje okazały się wystarczające do wznowienia postępowania.Prokuratorzy wystąpili również o przedłużenie śledztwa na kolejne miesiące. Jego celem jest wyjaśnienie, w jakich okolicznościach ówczesny komendant główny policji Jarosław Szymczyk otrzymał podczas wizyty w Ukrainie granatnik, który następnie eksplodował w jego gabinecie.Pomyłka czy celowe działanie?Śledczy analizują dwa możliwe scenariusze wydarzeń. Pierwszy zakłada, że przekazanie sprawnego granatnika nastąpiło w wyniku pomyłki. Drugi dotyczy ewentualnego działania dywersyjnego, polegającego na celowej podmianie broni. W przypadku potwierdzenia drugiej wersji konieczne będzie ustalenie, kto mógł dokonać podmiany i jaki przyświecał mu cel.Polska prokuratura zwracała się do strony ukraińskiej między innymi o przesłuchanie osób posiadających wiedzę na temat przekazania delegacji polskiej policji prezentów w postaci przerobionych granatników.Jeszcze w lipcu tego roku Kijów informował Warszawę o trudnościach z realizacją wniosków o pomoc prawną wynikających z sytuacji wojennej. Nie było wówczas wiadomo, kiedy możliwe będzie przeprowadzenie oczekiwanych czynności.Eksplozja w Komendzie Głównej PolicjiDo zdarzenia doszło 14 grudnia 2022 roku w budynku Komendy Głównej Policji przy ulicy Puławskiej w Warszawie. Podczas wcześniejszej wizyty w Ukrainie Jarosław Szymczyk otrzymał od przedstawicieli tamtejszych służb granatniki przeciwpancerne, które według przekazanych mu zapewnień miały być zużyte i nie stanowić zagrożenia.Po powrocie do Polski generał postanowił przestawić otrzymane przedmioty na zapleczu swojego gabinetu. W pewnym momencie doszło do wystrzału jednego z granatników.Siła eksplozji była na tyle duża, że uszkodzone zostały pomieszczenia na trzech kondygnacjach budynku. Gen. Jarosław Szymczyk doznał uszkodzenia błony bębenkowej lewego ucha, osłabienia słuchu w prawym uchu, a także urazów oka i ran podudzi.Późniejsze ustalenia prokuratury wykazały, że granatnik RGW-90 był sprawną bronią. Według śledczych Szymczyk wykonał czynności prowadzące do jego odbezpieczenia, co umożliwiło oddanie strzału.Generał z zarzutamiWznowione postępowanie nie jest jedynym prowadzonym w związku z eksplozją. W odrębnej sprawie były komendant główny policji występuje jako oskarżony, natomiast w śledztwie dotyczącym okoliczności przekazania mu broni ma status pokrzywdzonego.We wrześniu 2024 roku prokuratura przedstawiła Szymczykowi dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy posiadania granatnika bez wymaganej koncesji i przywiezienia go z Ukrainy do Polski bez zgłoszenia odpowiednim służbom. Drugi odnosi się do nieumyślnego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.W styczniu 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia. Proces byłego szefa policji rozpoczął się 7 września 2026 roku. Postępowanie sądowe toczy się z wyłączeniem jawności ze względu na kwestie bezpieczeństwa państwa.Wznowione obecnie śledztwo ma natomiast pomóc odpowiedzieć na pytanie, dlaczego sprawna broń trafiła w ręce polskiego generała jako prezent, który miał być niegroźną pamiątką.Czytaj także: 18-latek oskarżony o dywersję. Miał działać na zlecenie Rosji