Powodem zastrzeżenia konstytucyjne. Nie będzie głosowania nad poprawkami Senatu. Sejm postanowił, że od nowa przeproceduje rządową reformę podatkową. Rząd podzielił opinię senackiego biura legislacyjnego mówiącą o tym, że jedna z wprowadzonych poprawek łamie konstytucyjne ramy procesu legislacyjnego. W czwartek w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne.– Przedstawiony projekt ustawy powiela prawie w całości materię z poprzedniego przedłożenia, który wysoka izba przyjęła w ograniczonym zakresie 22 października - powiedział w czwartek w Sejmie wiceminister finansów Jarosław Neneman. – Jako że projekt przedłożony przez rząd stanowi pod względem finansowym całościowy pakiet, rząd zdecydował się przedłożyć ponownie ten projekt, uzupełniony o regulację, której wysoka izba raczyła nie przyjąć. Jest to podyktowane chęcią uniknięcia wątpliwości prawnych, dotyczących przebiegu procesu legislacyjnego – dodał. Zmiany zawarte w nowym projekcie miałyby wejść w życie od 1 stycznia 2027 r. Aby było to możliwe, projekt musi zostać uchwalony na obecnym posiedzenie Sejmu i przyjęty przez Senat również na trwającym już posiedzeniu tej izby. Czytaj także: Kilka scenariuszy na naprawę TK i jeden wspólny „problem”Poprawki Senatu bez głosowaniaPod koniec października Sejm uchwalił ustawę dotyczącą reformy PIT. W trakcie prac w Sejmie do ustawy został wprowadzony przepis, który wprowadzał coroczną waloryzację progów podatkowych, a także zostały wykreślone przepisy o podwyżce CIT dla firm o przychodach ponad 50 mln euro. Senat wprowadził poprawki, które z jednej strony likwidują waloryzację progów podatkowych, ale także przywracają podwyżkę stawki CIT.Jednak już senaccy legislatorzy wskazywali, że przywrócenie podwyżki stawki CIT może zostać uznane za wyjście Senatu poza zakres ustawy uchwalonej przez Sejm i tym samym może zostać uznane za niekonstytucyjne.Wobec wątpliwości procesu legislacyjnego zmiany podatkowe, które przeszły już przez Sejm i Senat, wracają na początek legislacyjnej drogi. Rząd ponownie złożył projekt podnoszący pierwszy próg PIT do 130 tys. zł. Chce w ten sposób uniknąć zarzutów dotyczących konstytucyjności przepisów.Czytaj także: Kto pokieruje Częstochową po referendum? Premier wskazał komisarzaCo zakłada projekt?Rządowy projekt zakłada podwyższenie pierwszego progu podatkowego ze 120 do 130 tys. zł. Stawka w tym progu pozostałaby na poziomie 12 proc. Ponadto, proponuje się wprowadzenie nowego progu obejmującego dochody w przedziale od ponad 130 do 150 tys. zł ze stawką 24 proc. Dochody powyżej 150 tys. zł miałyby zostać objęte stawką 32 proc.Kancelaria Prezesa Rady Ministrów podkreślała po przyjęciu projektu przez rząd, że reforma podatkowa sprawi, iż odsetek osób płacących podatek według stawki 32 proc. spadnie. Wyniesie on 7,2 proc., zamiast przewidywanych 14 proc. w 2027 r. Na zmianach ma skorzystać ok. 3,5 mln podatników, a roczny zysk dla każdego z nich może wynieść do 3,6 tys. zł.W celu sfinansowania powyższej propozycji rząd zapisał w projekcie podwyżki niektórych podatków. Stawka daniny solidarnościowej, płaconej przez osoby o najwyższych dochodach, ma wzrosnąć z 4 do 5 proc. MF podkreśliło, że według danych za 2024 r. daninę tę płaci 39 tys. osób.Zgodnie z projektem stawka podatku CIT płaconego przez podatników, których przychody z poprzedniego roku przekroczyły 50 mln euro, ma wzrosnąć z 19 do 22 proc. Resort finansów przekonuje, że dotyczy to tylko firm o największej skali działalności. Wyłączone z tego mają zostać banki, gdyż CIT płacony przez nie został już podwyższony w innej ustawie.Zmiany obejmą też zakres stosowania ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Limit przychodów warunkujących możliwość wyboru opodatkowania ryczałtem zostanie obniżony z 2 mln euro do 250 tys. euro. Dodatkowo stawka 17 proc. będzie stosowana dla nadwyżki przychodów osiągniętych w trakcie roku ponad 300 tys. euro.Czytaj także: Naprawa osłony reaktora w Czarnobylu pochłonie fortunę. „To nie problem Ukrainy”