Powszechna kradzież mienia. Rosja przejmuje ukraińskie przedsiębiorstwa na okupowanych terenach, przeznaczając ich zyski na własną armię. Przejęte zakłady toną w długach, a robotnicy nie dostają pensji – podał niezależny rosyjski portal Ważnyje Istorii na podstawie śledztwa dziennikarskiego. Od początku pełnoskalowej inwazji w rosyjskim rejestrze firm pojawiło się ponad tysiąc nowych podmiotów przemysłowych stworzonych na bazie zajętych w Ukrainie obiektów: przedsiębiorstwa rolnicze, zakłady przemysłowe, kopalnie, porty, centra handlowe i inne obiekty. Dane większości współwłaścicieli są ukrywane przed sankcjami – zaznaczył portal we wtorkowym materiale.Jednym z symboli tego mechanizmu według portalu stały się zakłady przemysłowe w okupowanym obwodzie zaporoskim, między innymi Zaporoski Kombinat Górniczo-Metalurgiczny w Dniprorudnym, który przed wojną należał do ukraińskiego miliardera Rinata Achmetowa i dwóch zagranicznych spółek.Zarządzający nim z nadania sił okupacyjnych ukraiński przedsiębiorca Jurij Muraj zaangażował się w przekazywanie wielomilionowych datków na aneksję i wsparcie rosyjskiej armii. Kluczową rolę w tym procederze odegrał powiązany z zarządcą fundusz charytatywny, do którego w ciągu dwóch lat trafiło około 1,5 mld rubli (65-70 mln zł) z zysków przejętego kombinatu w Dniprorudnym.Pieniądze trafiają do rosyjskiej armiiJak wynika z rosyjskich dokumentów sądowych, ponad 80 proc. tych środków oficjalnie przeznaczono na „pomoc armii Federacji Rosyjskiej”. W raportach finansowych funduszu widnieją między innymi setki milionów rubli wydane na wsparcie uczestników wojny, a także zakupy pojazdów terenowych dla ochotniczych formacji i prywatnych firm wojskowych (w tym jednostki Konwoj). Z tych samych funduszy opłacano również „wsparcie informacyjne” i prorosyjską propagandę w mediach społecznościowych.Wszystko to odbywało się w czasie, gdy samo ukraińskie przedsiębiorstwo dusiło się pod ciężarem długów. Kombinat zalegał z gigantycznymi opłatami za energię elektryczną i podatki, stając na krawędzi bankructwa. W sporach z dostawcami energii elektrycznej rosyjski zarząd fabryki powoływał się w sądach na fakt wspierania armii, by uzyskać zmniejszenie kar finansowych.W listopadzie 2025 roku z powodu ciągłych ataków dronowych, odcinania prądu i braków kadrowych produkcja w kombinacie całkowicie stanęła, a w 2026 roku pracownicy zaczęli masowo skarżyć się na wstrzymanie wypłat.Podobny schemat dziennikarze portalu Ważnyje Istorii opisali w przypadku kilku fabryk maszynowych w obwodzie zaporoskim. Kontrolująca je rosyjska spółka również przekazywała miliony na lokalne fundusze wojskowe, podczas gdy sama tonęła w długach. Doprowadziło to do drastycznych sytuacji – w styczniu w serwisie Telegram pojawił się film z jednej z fabryk, na którym robotnicy w odzieży roboczej ogrzewają się przy rozstawionym w hali ognisku, ponieważ budynek nie ma dachu, a pensje nie były wypłacane przez miesiące.Haracz dla Rosjan– Niewykluczone, że mowa o przymusowych darowiznach w zamian za święty spokój i brak kontroli – zauważył w rozmowie z portalem anonimowy ekspert zajmujący się sprawami antykorupcyjnymi.Mimo gigantycznych przelewów na cele wojenne sytuacja finansowa przejętych przez Rosjan zakładów katastrofalnie się pogarsza, a nad wieloma z nich wisi widmo likwidacji i upadłości.Obwód zaporoski na południowym wschodzie Ukrainy – kluczowy region przemysłowy i rolniczy, którego znaczna część (w tym miasta takie jak Melitopol czy Berdiańsk) pozostaje pod rosyjską okupacją od wiosny 2022 roku – stał się jednym z głównych obszarów systemowego okradania ukraińskiego mienia. Czytaj także: Trump junior na polowaniu w Mongolii. W otoczeniu rosyjskich oligarchów