Zbrodnia wojenna reżimu Putina. W rosyjskim ataku na szkołę w miejscowości Komyszuwacha w obwodzie zaporoskim potwierdzono śmierć 40 osób, a ponad 30 wciąż może być uwięzionych pod gruzami – przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Do ataku doszło w poniedziałek 2 listopada. Siły rosyjskie zbombardowały szkołę, w której rozdawano pomoc humanitarną miejscowości Komyszuwacha w obwodzie zaporoskim. Po pierwszym ataku bombowym Rosjanie przeprowadzili powtórny atak – zrzucili jeszcze dziewięć bomb kierowanych FAB-3000 i trafili w schron, w którym ukryli się ludzie.Prezydent Wołodymyr Zełenski nazwał tę zbrodnię wojenną „absolutnie przerażającą”. Trzeci dzień trwa akcja poszukiwawcza. Dotąd odnaleziono 40 ciał. Wśród ofiar są między innymi policjanci i ratownicy. Ukraiński przywódca przyznał, że pod gruzami wciąż może znajdować około osób.Lekarze walczą o życie 22-latkiCztery osoby ranne w ataku na Komyszuwachę są leczone w szpitalu w Zaporożu. Najcięższym przypadkiem jest 22-letnia kobieta, która ma obrażenia od wybuchu i doznała oparzeń około 81 proc. powierzchni ciała.„Osoby poszkodowane doznały również ran odłamkowych, złamań, urazów mózgu i wstrząśnień mózgu” – napisał w komunikatorze Telegram Mychajło Semikin, pełniący obowiązki szefa Administracji Wojskowej Obwodu Zaporoskiego.Zełenski przyznał, że reakcja międzynarodowa na ten szalony atak była znikoma. Dodał, że liczy na odpowiedź, szczególnie w kwestii obrony przed rosyjskimi atakami. „Ukraina potrzebuje teraz wsparcia obrony powietrznej” – napisał w mediach społecznościowych.Rosjanie nieustannie atakują obiekty cywilne. W związku z krytyczną sytuacją w energetyce Ukrainy po ostrzałach w Kijowie stanęły we wtorek tramwaje i trolejbusy. Minister energetyki Denys Szmyhal wskazał, że wróg skierował drony na podstację elektroenergetyczną o kluczowym znaczeniu dla Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej.Czytaj także: „Znaczący osobisty wkład”. Melania Trump odznaczona przez Ukraińców