Pisze Deutsche Welle. Sześć tygodni po domniemanym podpaleniu naziemnej stacji systemu łączności satelitarnej Starlink w Polsce w Badenii-Wirtembergii zatrzymano kolejnego podejrzanego – pisze Deutsche Welle. Funkcjonariusze jednostek specjalnych zatrzymali dziś (wtorek, 3 listopada 2026 r.) obywatela Turcji w powiecie Reutlingen – poinformowały Prokuratura Generalna w Stuttgarcie oraz Krajowy Urząd Kryminalny Badenii-Wirtembergii. Mężczyzna miał zlecić dokonanie podpalenia dwóm podejrzanym, którzy również zostali wcześniej zatrzymani w Badenii-Wirtembergii.Jak informowały wcześniej służby, dwóch pierwszych podejrzanych zatrzymano około trzech tygodni temu w Nürtingen na wniosek polskich śledczych. Obaj przebywają w areszcie tymczasowym, a Polska wystąpiła o ich ekstradycję.Zobacz również: Co trzecia niemiecka firma zaatakowana. Tropy prowadzą do tych krajówTurek miał nakłaniać do podpalenia terminala StarlinkaWobec trzeciego zatrzymanego, na podstawie „dodatkowych ustaleń”, wszczęto odrębne krajowe postępowanie karne – poinformowały niemieckie służby. Mężczyźnie zarzuca się „przygotowywanie przestępstwa o charakterze terrorystycznym”.Według dotychczasowych ustaleń śledczych podejrzany miał nakłonić dwóch pozostałych mężczyzn, aby w nocy z 22 na 23 września skorzystali z transportu do Polski zapewnionego przez inną podejrzaną, a następnie podpalili tam terminal systemu łączności satelitarnej na południe od Warszawy. Zatrzymany został już doprowadzony przed sędziego, który zdecydował o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztowania. Śledczy nie ujawnili dalszych szczegółów sprawy.Poprzednimi zatrzymanymi w tej sprawie w Badenii-Wirtembergii są również obywatele Turcji w wieku w wieku 34 i 38 lat. W Berlinie w osobnej akcji jednostka antyterrorystyczna zatrzymała kolejną osobę – mężczyznę podejrzewanego o pomoc sprawcom.Zobacz też: „SpaceX odpowiedział na moje żądanie”. Polska na liście Starlink RoamPolska: za podpaleniem stoją rosyjskie służby23 września br. wybuchł pożar w terminalu należącym do satelitarnego dostawcy internetu Starlink w miejscowości Wola Karbowska, położonej 50 kilometrów na południe od Warszawy. Wkrótce potem polski rząd określił to zdarzenie jako prawdopodobny akt sabotażu wymierzony w stację, która zapewnia również bezpieczeństwo łączności internetowej w Ukrainie.„To kolejny akt wojny hybrydowej. Sprawcy sabotażu odpowiedzą przed polskim wymiarem sprawiedliwości" – skomentował zatrzymanie dwóch pierwszych podejrzanych w serwisie X premier Donald Tusk.Tomasz Siemoniak, koordynator służb specjalnych, podkreślił wówczas, że „nie ma żadnych wątpliwości, iż za tym aktem sabotażu stoją rosyjskie służby wywiadowcze”. A minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński oświadczył, że po sprowadzeniu zatrzymanych podejrzanych do Polski usłyszą oni zarzuty dotyczące sabotażu oraz działania na rzecz obcego wywiadu.Zobacz także: Nietypowy cyberatak. Hakerzy wyłączyli lodówki w sklepach