„Ten proces wygląda mi na cyrk”. Śledztwo w sprawie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem w kwietniu 2025 r. w Mławie 16-letniej Mai K. Prokuratura Okręgowa w Płocku zakończyła w sierpniu tego roku. Skierowała wtedy do miejscowego sądu okręgowego akt oskarżenia przeciwko 18-letniemu Bartoszowi G. Planując jego proces, sąd na początku października, na posiedzeniu niejawnym, wyznaczył 13 terminów rozpraw, pierwszy na 3 listopada, a ostatni z zaplanowanych na 28 kwietnia 2027 r.We wtorek w specjalnej, strzeżonej przez policję sali Sądu Okręgowego w Płocku, poza głównym jego budynkiem, stawili się: prokurator Edyta Kochanowska, oskarżony Bartosz G. i jego adwokat Agnieszka Prętczyńska, a także rodzice zamordowanej i ich pełnomocnicy, w tym radca Wojciech Kasprzyk.Proces miał rozpocząć się przed siedmioosobowym składem orzekającym. Nie doszło jednak do odczytania aktu oskarżenia. Adwokatka Bartosza G. złożyła wniosek o wyłączenie ze składu orzekającego dwojga sędziów, w tym przewodniczącej, sędzi Justyny Wawrzyńczak. Mecenas Prętczyńska, uzasadniając wniosek, argumentowała m.in., że jej zdaniem wybór sędziów poprzez losowanie do składu orzekającego był wadliwy. Podnosiła też, że sąd już po otrzymaniu akt sprawy nie reagował na wskazywane w nich przez obronę nieprawidłowości.Mecenas Prętczyńska mówiła też, że w trakcie śledztwa w mediach tworzony był nieprawdziwy obraz Bartosza G., był on przy tym znieważany, kwestionowano też jego próbę samobójczą. Przekonywała, że był on dobrym uczniem i nie miał konfliktów z rówieśnikami. – A zanim proces się rozpoczął, oskarżony już dostał 30 lat – stwierdziła adwokat. Zawnioskowała o udostępnienie mediom całości akt sprawy oraz o zachowanie jawności procesu. Stanowisko to poparł Bartosz G. Prokurator: Przedłużanie postępowaniaOstatecznie sąd postanowił we wtorek przekazać wniosek adwokatki Bartosza G. o wyłączenie dwojga sędziów do rozpoznania przez inny skład. Sędzia Justyna Wawrzyńczak odroczyła rozprawę do 2 grudnia. Zaznaczyła jednocześnie, że termin ten może się zmienić, jeżeli wniosek zostanie uwzględniony i nowi sędziowie w składzie orzekającym będą musieli zapoznać się z aktami sprawy.Prokurator Edyta Kochanowska oceniła, że wniosek obrony o wyłączenie dwojga sędziów ma na celu przedłużanie postępowania. Opinię tę podzielił pełnomocnik ojca zamordowanej Mai K. – Dziwi nas ta sytuacja, ponieważ na wcześniejszym posiedzeniu sądu obrona znała obsadę sędziowską. Nie kwestionowała tego. Oświadczyła, że będą składane obszerne wyjaśnienia przez oskarżonego. A dzisiaj mamy skutek taki, że ta rozprawa się nawet nie zaczęła – powiedział Kasprzyk.„Ta sprawa wygląda na cyrk” Zabierając głos, Bartosz G. stwierdził we wtorek przed sądem: „ta sprawa wygląda mi na cyrk”. Pełnomocnika ojca Mai K. oraz prokurator nazwał przestępcami. – Pomyliła mu się chyba rola. Już nie raz byłem obrażany na sali sądowej. Niech na sali sądowej sprawa się obroni – skomentował słowa oskarżonego Kasprzyk. O słowa Bartosza G. pytana była przez dziennikarzy także prokurator Kochanowska. Odpowiedziała: – Nie biorę tego do siebie. Będąc funkcjonariuszem publicznym, liczę się z tym, że w stanowiskach stron czasami rodzą się różne emocje. Podczas rozprawy, gdy głos zabrał ojciec zamordowanej Mai K., jego pełnomocnik zwrócił uwagę sądu, że Bartosz G. się śmieje. W śledztwie dotyczącym zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 16-letniej Mai K. pod koniec lipca tego roku, już na etapie końcowym tego postępowania, płocka prokuratura okręgowa przedstawiła Bartoszowi G. uszczegółowiony zarzut w zakresie opisu obrażeń ofiary. W trakcie ponownego przesłuchania nie przyznał się on do zarzucanego mu przestępstwa i odmówił złożenia wyjaśnień. Z uwagi na charakter obrażeń i dobro trwającego jeszcze wtedy śledztwa nie ujawniono szczegółów dotyczących uszczegółowienia zarzutów.Bartosz G. podejrzany o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwemWcześniej, w czerwcu, do Prokuratury Okręgowej w Płocku wpłynęła opinia biegłych, którzy na podstawie obserwacji psychiatrycznej uznali, że podejrzany o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 16-letniej Mai K. był poczytalny w chwili popełnienia tego przestępstwa, a więc mógł rozpoznać znaczenie czynu i pokierować swoim postępowaniem. Biegli ocenili także, że stan zdrowia psychicznego Bartosza G. pozwala na jego udział w toczącym się postępowaniu, co oznacza, że może on prowadzić obronę w sposób samodzielny i rozsądny.Bartosz G. 23 grudnia 2025 r. został przewieziony do Polski z Grecji, gdzie kilka miesięcy wcześniej, w maju, został zatrzymany na podstawie europejskiego nakazu aresztowania, gdy przebywał tam w ramach szkolnego wyjazdu. Dwa dni po sprowadzeniu go do kraju przedstawiono mu zarzut zbrodni zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 16-letniej Mai K. z Mławy. Podczas pierwszego przesłuchania w Prokuraturze Okręgowej w Płocku także nie przyznał się do popełnienia tego czynu i odmówił składania wyjaśnień.Według ustaleń śledztwa 17-letni wówczas Bartosz G. i rok młodsza Maja K. spotkali się 23 kwietnia 2025 r. i tego dnia wieczorem doszło do zabójstwa. Zwłoki 16-latki zostały odnalezione 1 maja 2025 r. w zaroślach w pobliżu zakładu produkcyjnego należącego do rodziny Bartosza G. Sekcja wykazała, że przyczyną zgonu były rozległe obrażenia głowy.Niektóre greckie media informowały w maju 2025 r., powołując się na dokumenty związane z europejskim nakazem aresztowania, że Bartosz G. miał zaciągnąć Maję K. do warsztatu stolarskiego, gdzie wielokrotnie uderzał ją siekierą albo młotkiem, a następnie oblał jej ciało substancją chemiczną, powodując oparzenia.Bartosz G. po próbie samobójczej, do której doszło pod koniec maja 2025 r. w specjalnym ośrodku dla nieletnich w Grecji, przewieziony został do szpitala. Kiedy stan jego zdrowia poprawił się, ponownie trafił do specjalnego ośrodka. Oczekiwał tam na rozstrzygnięcie w sprawie przekazania go do Polski, ponieważ od nieprawomocnego postanowienia w tej sprawie odwołała się jego obrona.Ostatecznie 19 grudnia 2025 r. płocka prokuratura okręgowa podała, że uzyskała ze strony greckiej informację, że Bartosz G. zostanie wydany do Polski i decyzja ta jest prawomocna. Od zatrzymania, już w kraju, przebywa on w areszcie. Grozi mu od 15 do 30 lat więzienia. Zgodnie z przepisami wobec nieletniego nie może być orzekana kara dożywocia, przy czym liczy się wiek w chwili popełnienia przestępstwa.