Niezwykłe powitanie przez matkę. Z Chile do Anglii na piechotę, a czasem wpław – taką podróż odbył Brytyjczyk Karl Bushby. Wyprawa trwała 28 lat i jeden dzień. 2 listopada 57-letni podróżnik zakończył ją, docierając do rodzinnego Hull. Karl Bushby, były żołnierz, przemierzył cztery kontynenty, przedostał się przez zmrożoną Cieśninę Beringa, pokonał pieszo 50 tys. kilometrów, przepłynął kanał La Manche i Morze Kaspijskie. Po drodze przeszedł przez 30 krajów. Ekwipunek przewoził w specjalnie przystosowanym ręcznym wózku.„Gdzie ty się podziewałeś?”Wczesnym popołudniem, liczący sobie dziś 57 lat Bushby padł w ramiona matki, w rodzinnym Hull. – Gdzie ty się podziewałeś? – zażartowała.Bushby ma syna, którego nie widział przez większość swego życia. Dziś Adam ma 36 lat.Ostatnie kilometry wyprawy śledziły media oraz lokalni mieszkańcy, ale także lord mayor (honorowa burmistrzyni) oraz lokalny poseł. Polityk odczytał list gratulacyjny od premiera Andy'ego Burnhama, w którym wskazał on na „niemożliwego do zdarcia ducha” Bushby'ego.– To kompletne szaleństwo. Po 28 latach trudno prosić o coś więcej – powiedział podróżnik.Czytaj także: Uciekł z Gdyni do Sopotu. Policyjny pościg za KoreańczykiemWszystko zaczęło się od listu ojcaPierwsze kroki postawił 1 listopada 1998 roku w Chile, zainspirowany przez ojca, byłego żołnierza SAS, brytyjskich elitarnych sił specjalnych. Ten opisał synowi w liście spór o to, czy człowiek jest w stanie przejść pieszo z Londynu do Nowego Jorku. Karl Bushby postanowił podbić stawkę i stopniowo zaczął planować ambitniejszą podróż.13 lat dłużej przez wojny, pogodę i COVID-19Wyprawa odbywała się z przerwami, które łącznie wyniosły około 13 lat. Problemy z wizami, konflikty wojenne, napięcia polityczne i pogoda sprawiały, że podróżnik często musiał wracać samolotem do swej bazy w Meksyku. Sytuację skomplikowała też pandemia COVID-19.Za każdym razem Brytyjczyk zaczynał na nowo od punktu, w którym wcześniej zmuszony był przerwać podróż.Czytaj także: Trump grozi paraliżem Kongresu. „Zostanę panem weto”Wyruszył w świecie bez Facebooka i Google'aKiedy wyruszał w drogę, świat wyglądał nieco inaczej niż dziś. W kinach rekordy bił nowy film Jamesa Camerona: „Titanic”, a na listach przebojów „Belive” Cher konkurowało ze „Sweetest Thing” U2. Debiutancki singiel wydała niejaka Britney Spears. Fani stali w kolejkach po drugą część „Harry'ego Pottera”.Od nieco ponad roku premierem był Tony Blair. Podpisano właśnie Porozumienie Wielkopiątkowe i pojawiła się nadzieja na koniec 30 lat konfliktu w Irlandii Północnej. W odległej Polsce prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, a na czele rządu stał Jerzy Buzek.Był to świat bez Facebooka i Twittera, a za Oceanem zarejestrowany został nowy startup o nazwie Google'a.Czytaj także: Agresywny kierowca zaatakował małżeństwo. Teraz zgłosił się do prokuratury