„Zemsta reżimu” kontra „zwykła interwencja”. Mąż Danuty Holeckiej został zatrzymany i skuty kajdankami podczas policyjnej interwencji przed cmentarzem przy ul. Fosa w Warszawie. Małżeństwo przyjechało odwiedzić grób syna. Telewizja Republika grzmi o ataku „reżimu Tuska”, publikując nagranie z zajścia. Stołeczna policja przekonuje zaś, że funkcjonariusze chcieli skontrolować kierowcę, który nieprawidłowo zaparkował, a ten odmawiał podania danych i nie wykonywał poleceń. Rzecz cała miała miejsce w niedzielę 1 listopada przed cmentarzem przy ul. Fosa na Służewie. Danuta Holecka, dziennikarka Telewizji Republika, przyjechała wraz z mężem na grób ich syna. Policjanci skontrolowali ich auto i po jakimś czasie zatrzymali męża gwiazdy prawicowej stacji i skutego kajdankami z tyłu, zaprowadzili do radiowozu. Według informacji przekazanych przez Telewizję Republika powodem interwencji miało być nieprawidłowe zaparkowanie samochodu. W pewnym momencie mąż dziennikarki źle się poczuł i mundurowi wezwali karetkę, w której zbadano mężczyznę. Pewne jest, że interwencja ta stała się dla prawicowych mediów i polityków tematem dnia. Oburzył się nią nawet Jarosław Kaczyński, pisząc o „zglebowaniu” męża Holeckiej. „Haniebny atak reżimu Donalda Tuska na rodzinę naszej redakcyjnej koleżanki redaktor Danuty Holeckiej. Jej mąż został skuty w kajdanki i zatrzymany rzekomo za złe parkowanie przed cmentarzem, kiedy pojechali na grób syna” – napisał na X Jarosław Olechowski. I dodał, że redakcja Republiki traktuje to zdarzenie „jako kolejną represję wobec ludzi tworzących Republikę, jedyną dużą telewizję w Polsce niezależną od władzy”. „To nie represja, a reakcja na zachowanie kierowcy” Do sprawy odniosła się także Komenda Stołeczna Policji, ściślej rzecz biorąc Komenda Rejonowa Policji Warszawa II (obejmująca Mokotów, Wilanów i Ursynów). Poinformowała, że przyczyną interwencji „było naruszenie przepisów ruchu drogowego”. „Kierujący samochodem wjechał w obszar objęty znakiem B-1 (zakaz ruchu w obu kierunkach), obowiązującym w związku z czasową zmianą organizacji ruchu w pobliżu cmentarza. Podczas interwencji mężczyzna nie wykonywał poleceń funkcjonariuszy i odmówił podania swoich danych osobowych. W związku z jego zachowaniem policjanci zastosowali kajdanki, aby zapobiec samowolnemu oddaleniu się” – czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na X. Policja podkreśliła, że działania mundurowych nie miały „żadnego związku z tożsamością pasażerów samochodu ani wykonywaną przez nich działalnością zawodową”. „Mężczyzna zaparkował w miejscu niedozwolonym, a gdy funkcjonariusze próbowali go pouczyć, nie reagował na ich polecenia. Został więc zabrany do radiowozu w celu ustalenia tożsamości. Przedstawianie tej interwencji jako ataku na rodzinę, pomija jej istotne okoliczności i jest manipulacją. Prawo obowiązuje każdego, również rodzinę pracownika Telewizji Republika” – napisała na X Karolina Gałecka, rzeczniczka MSWiA. Policja była atakowana za użycie zbyt drastycznych środków wobec osoby, która dopuściła się „tylko” parkowania w niedozwolonym miejscu. Czytaj także: Skargi na Republikę. Atakują dziennikarzy TVP Info