Jedyne takie miejsce w Tatrach. Nie ma tu mogił ani pochowanych zmarłych. Są kolorowe drewniane krzyże, kapliczka i setki tablic z nazwiskami ludzi, którzy na zawsze pozostali związani z górami. Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór pod Osterwą, po słowackiej stronie Tatr Wysokich, jest jednym z najbardziej niezwykłych miejsc pamięci w Europie. W dniu Wszystkich Świętych szczególnego znaczenia nabiera jego przesłanie: „Umarłym na pamiątkę, żyjącym ku przestrodze”. Wśród granitowych głazów, limb i kosodrzewiny, niedaleko Popradzkiego Stawu, stoją charakterystyczne drewniane krzyże ozdobione barwnymi ornamentami. Na okolicznych skałach umieszczono metalowe tablice. Są na nich nazwiska, daty i miejsca tragicznych wypadków. Niektóre przypominają wydarzenia sprzed ponad stu lat, inne dotyczą tragedii znacznie bliższych współczesności.To nie jest zwykły cmentarz. Nikt nie został tutaj pochowany. To miejsce pamięci przede wszystkim o tych, którzy zginęli podczas wspinaczki, górskich wędrówek i akcji ratunkowych. Upamiętnia zarówno legendy alpinizmu i himalaizmu, jak i ludzi, których nazwiska poza najbliższymi zna dziś niewielu.Według najnowszych danych słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego (TANAP) na cmentarzu znajduje się 415 tablic upamiętniających 567 osób. W ciągu ostatniego roku przybyło pięć nowych tablic poświęconych ofiarom gór.Od Klimka Bachledy po Wandę RutkiewiczWśród upamiętnionych są również Polacy, których historie na trwałe zapisały się w dziejach gór.Jednym z nich jest Klimek Bachleda, legendarny przewodnik tatrzański i ratownik, nazywany królem przewodników tatrzańskich. W sierpniu 1910 roku wyruszył na pomoc taternikowi Stanisławowi Szulakiewiczowi, który uległ wypadkowi na północnej ścianie Małego Jaworowego Szczytu. Mimo dramatycznych warunków atmosferycznych Bachleda próbował dotrzeć do poszkodowanego. Podczas akcji sam poniósł śmierć.Jest tu także tablica poświęcona Mieczysławowi Karłowiczowi, kompozytorowi, taternikowi i miłośnikowi Tatr, który w lutym 1909 roku zginął pod lawiną na zboczach Małego Kościelca.Na skałach pod Osterwą utrwalono również nazwiska Jerzego Kukuczki i Wandy Rutkiewicz, należących do najwybitniejszych polskich himalaistów. Kukuczka zginął w 1989 roku podczas wspinaczki na Lhotse, a Rutkiewicz zaginęła w maju 1992 roku podczas wyprawy na Kanczendzongę. Jej ciała nigdy nie odnaleziono, a dokładne okoliczności śmierci do dziś pozostają nieznane.Upamiętniono także Piotra Morawskiego, himalaistę, który zginął w 2009 roku w Himalajach, oraz ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i pilotów śmigłowca „Sokół”, którzy ponieśli śmierć w katastrofie w Dolinie Olczyskiej w 1994 roku.Pod Osterwą spotykają się więc historie ludzi, których dzieliły pokolenia, narodowości i górskie doświadczenia. Łączy ich pamięć o pasji, która czasem kończyła się tragedią.Pomysł malarza, który sam trafił na pamiątkową tablicęHistoria cmentarza sięga lat 20. XX wieku. Jego pomysłodawcą był czeski malarz i miłośnik Tatr Otakar Štáfl.W tamtym czasie rodziny i przyjaciele osób, które zginęły w górach, umieszczali pamiątkowe tablice bezpośrednio w miejscach tragedii. Štáfl zaproponował, aby zgromadzić je w jednym miejscu. Chciał stworzyć przestrzeń poświęconą ofiarom górskich tragedii, niezależnie od narodowości i miejsca śmierci.Na lokalizację wybrano zbocze Osterwy w pobliżu Popradzkiego Stawu. W 1936 roku rozpoczęto budowę kapliczki, a pierwsze uroczystości zaduszne odbyły się już 1 listopada tego samego roku. Cmentarz oficjalnie otwarto 11 sierpnia 1940 roku.Jego znakiem rozpoznawczym stały się drewniane, bogato zdobione krzyże wykonane w tradycji ludowej słowackiej Detvy. Nie są one nagrobkami, lecz elementami symbolicznego miejsca pamięci.Los dopisał do historii cmentarza niezwykły i tragiczny rozdział.Otakar Štáfl i jego żona Vlasta, pisarka i taterniczka, zginęli 14 lutego 1945 roku podczas alianckiego bombardowania Pragi. Bomba trafiła w budynek, w którym mieszkali. Od 1947 roku również ich nazwiska znajdują się na pamiątkowej tablicy pod Osterwą.W ten sposób ludzie, którzy przyczynili się do powstania miejsca pamięci o zmarłych, sami stali się częścią jego historii.„Umarłym na pamiątkę, żyjącym ku przestrodze”Na dzwonie niewielkiej kapliczki widnieją słowa: „Mŕtvym na pamiatku, živým na výstrahu”, czyli „Umarłym na pamiątkę, żyjącym ku przestrodze”.To motto od ponad ośmiu dekad przypomina o dwóch nierozłącznych częściach górskiej rzeczywistości: zachwycie nad przyrodą i zagrożeniu, którego nawet doświadczeni wspinacze nie zawsze potrafią uniknąć.Cmentarz jest także miejscem corocznych spotkań ratowników, przewodników i bliskich osób, które poniosły śmierć w górach.W tym roku uroczystości odbyły się 25 października. Rozpoczęły je uderzenia dzwonu w kapliczce pod Osterwą. Uczestnicy przeszli w procesji od hotelu górskiego nad Popradzkim Stawem na teren cmentarza. Odczytano nazwiska osób, które zginęły w Tatrach w ciągu minionego roku, zarówno po stronie polskiej, jak i słowackiej. Odprawiono również mszę świętą.TANAP, który opiekuje się cmentarzem, przypomina, że umieszczanie nowych tablic wymaga zgody specjalnego kuratorium. Zarząd parku apeluje też do odwiedzających o zachowanie powagi, niepozostawianie śmieci oraz gaszenie i zabieranie ze sobą zapalonych wcześniej zniczy.Od 1963 roku cmentarz figuruje w słowackim rejestrze zabytków.Cmentarz pod Osterwą. Jak dotrzeć do miejsca pamięci?Cmentarz znajduje się na wysokości około 1525 metrów n.p.m., na zachodnich zboczach Osterwy, niedaleko Popradzkiego Stawu. Można do niego dotrzeć oznakowanym szlakiem turystycznym. Od Popradzkiego Stawu dojście zajmuje około 30 minut.Choć 1 listopada w słowackich Tatrach rozpoczyna się sezonowe zamknięcie wielu wysokogórskich szlaków, dojście do cmentarza pozostaje dostępne. Zgodnie z komunikatem TANAP-u z 30 października żółto znakowany szlak prowadzący do miejsca pamięci można odwiedzać do 15 grudnia. Później obowiązuje zamknięcie sezonowe, które potrwa do 30 kwietnia 2027 roku.Dla odwiedzających to jednak nie tylko cel turystycznej wycieczki. Każda tablica przypomina o konkretnym człowieku i życiu, które zakończyło się zbyt wcześnie.Na cmentarzu pod Osterwą nie ma grobów. Jest za to pamięć o ludziach, którzy kochali góry i już z nich nie wrócili.