„Kluczowy wylot prezydenta”. O odbiciu TK wiedziało tylko kilka osób – donosi „Rzeczpospolita”, dodając, że w tej operacji nie było przypadków – od wyjazdu prezydenta do Senegalu, po termin przedsięwzięcia. „Rzeczpospolita” twierdzi, że decyzje zapadły na poziomie politycznym. „W policji tylko kilka osób było wtajemniczonych – komendant główny Marek Boroń, komendant stołeczny Krzysztof Ogroński oraz jego zastępca Tomasz Znajdek. Ten ostatni osobiście kierował sztabem w akcji przed Trybunałem” – czytamy.Zdaniem autorów artykułów niewielkie grono wtajemniczonych miało być gwarancją powodzenia.„Kluczowy był także wylot prezydenta Karola Nawrockiego do Senegalu. Nie przewidziano jednak jego determinacji i decyzji o powrocie do Polski, by wejść do siedziby Trybunału w nocy z piątku na sobotę” – podkreślono. Moment wejścia do TK był przemyślany.„Dominowało założenie, że ludzie nie będą się interesować Trybunałem, zostanie garstka emerytów, a większość rozjedzie się na groby i do domów” – wskazują źródła „Rzeczpospolitej”.