Kaucja na marzenia. Dla wielu to śmieci, dla niego był to bilet do krainy marzeń. Michael Snel z Holandii przez dwa lata zbierał butelki i puszki, odkładając każdą „odzyskaną” monetę. Efekt? 1600 euro oszczędności uzyskanych ze zwrotu 10 600 opakowań i wymarzona rodzinna wycieczka do Disneylandu w Paryżu. System kaucyjny działa w naszym kraju od roku i choć powoli się doń przyzwyczajamy, to co i rusz słychać głosy, że zrobił on z Polaków zbieraczy śmieci. Nie brak jednak i takich, którzy potrafią na wyrzuconych puszkach lub butelkach dorobić sobie dosyć przyzwoitą dniówkę. Holender Michael Snel z Amersfoort, którego historię przytacza dziennik „Bild”, potraktował recykling wspominanych opakowań jako inwestycję w marzenia swojej rodziny: wypad na kilka dni do Disneylandu w Paryżu. Dwa lata temu zakomunikował żonie, że od teraz każdy cent z recyklomatu trafiał do skarbonki.Ile opakowań zebrał Snel w ciągu dwóch lat?„To nie dzieje się szczególnie szybko, ale przynosi zyski. Jeśli wychodzę na spacer lub przejażdżkę rowerem i widzę puszkę na ulicy, to ją podnoszę. To dosłownie pieniądze leżące na ulicy” – wyjaśnia Snel w wywiadzie dla „Bilda”, zastrzegając jednocześnie, że nie zbierał opakowań ze śmietników. Holender przyznał, że część jego krewnych i znajomych uważała jego pomysł za szalony, ale dopiął swego. W październiku wraz z żoną i dwójką pociech spędzili trzy dni w Disneylandzie. Jak wyliczył, zebrał łącznie ponad 10 600 puszek i butelek, za co otrzymał 1600 euro (w Polsce za taką samą liczbę opakowań otrzymałby 5300 zł, więc do potrzebnej sumy brakowałoby mu ok. 1800 zł). Państwo Snel musiało jednak dopłacić z „własnej kieszeni” za jedzenie, paliwo i drobne wydatki. „To było kilka wspaniałych dni i stworzyliśmy kolejne cudowne wspomnienia” – powiedział „Bildowi”. Za dwa-trzy lata, zamierza wrócić z rodziną do Paryża. Oczywiście za butelki i puszki zwrotne. Czytaj także: Rok systemu kaucyjnego w Polsce. „Działa i jego wprowadzenie miało sens”