Groby inaczej. Cmentarz nie zawsze musi być miejscem ciszy i zadumy. Na Filipinach ludzie mieszkają i handlują wśród grobowców, w Gruzji przy grobach można spotkać rodziny wznoszące toasty, a w Rumunii nagrobki potrafią rozbawić. Są też nekropolie przypominające wystawę luksusowych samochodów i takie, do których można dotrzeć tylko łodzią. Jak różne kultury oswajają śmierć? W Polsce cmentarze kojarzą się przede wszystkim ze zniczami, kwiatami i chwilą refleksji. Na świecie można jednak spotkać miejsca, w których pamięć o zmarłych przybiera zupełnie inne formy. Niekiedy zaskakujące, czasem wzruszające, a nawet trudne do wyobrażenia.Manila. Cmentarz jako dzielnica dla żywychMiędzy kamiennymi grobowcami suszy się pranie, na prowizorycznych kuchenkach gotuje się ryż, a dzieci biegają wśród nagrobków. Tak wygląda codzienność części mieszkańców Manila North Cemetery, jednej z największych nekropolii stolicy Filipin. Nie sprowadziła ich tam fascynacja śmiercią, lecz bieda. W przeludnionej Manili, gdzie wielu rodzin nie stać na wynajęcie mieszkania, cmentarz stał się schronieniem. Niektórzy żyją w pomieszczeniach przy mauzoleach, inni w prowizorycznych konstrukcjach ustawionych między grobami. Mieszkańcy zajmują się sprzątaniem nagrobków, opieką nad grobowcami i drobnym handlem. Dzieci chodzą do szkoły, sąsiedzi rozmawiają, a życie toczy się niemal tak samo jak w zwykłej dzielnicy; tyle że warunki bywają dramatyczne. Dostęp do wody, sanitariatów i elektryczności jest ograniczony, a prowizoryczne schronienia nie zawsze zapewniają bezpieczeństwo.Gruzja. Wino, jedzenie i rodzinne spotkania przy grobachNa wschodzie Gruzji, tuż granicy z Azerbejdżanem, leży Udabno – niewielka miejscowość otoczona rozległymi, zielonymi stepami. W takim krajobrazie cmentarze wyglądają zupełnie inaczej niż uporządkowane polskie nekropolie. Na gruzińskich grobach często można zobaczyć duże fotografie (plakaty) przypominające sylwetki zmarłych, kamienne pomniki i metalowe ogrodzenia, a za nimi butelki z wypitą do połowy colą. W wielu częściach Gruzji, szczególnie w okresie prawosławnej Wielkanocy, rodziny przychodzą na cmentarze z jedzeniem, winem i czerwonymi jajkami. Przy grobach rozmawiają, wspominają zmarłych, dzielą się posiłkiem i wznoszą toasty. Zdarza się, że odrobinę wina wylewa się na mogiłę.Czytaj też: Miesięczna pensja w kilka dni. Cmentarny handel może być żyłą złotaRumunia. Wesoły CmentarzW rumuńskiej miejscowości Săpânța znajduje się Wesoły Cmentarz, czyli Merry Cemetery. Zamiast szarych nagrobków zobaczymy tam setki drewnianych krzyży pomalowanych na intensywny błękit. Zdobią je kolorowe ilustracje przedstawiające zmarłych podczas codziennych zajęć oraz rymowane epitafia. Jedne opowiadają o pracy i rodzinie, inne zdradzają słabości, przyzwyczajenia, a nawet życiowe wpadki. Na jednym z najbardziej znanych nagrobków żartobliwy napis przestrzega przed obudzeniem zmarłej teściowej. Tradycję zapoczątkował w latach 30. XX wieku miejscowy rzeźbiarz Stan Ioan Pătraș. Dziś na cmentarzu znajduje się ponad 800 charakterystycznych krzyży.Rosja. Mafijne groby pełne przepychuNa cmentarzu Szirokoreszenskoje w Jekaterynburgu niektóre nagrobki wyglądają jak pomniki bogactwa i władzy. Na ogromnych płytach widnieją naturalnej wielkości portrety mężczyzn w eleganckich garniturach, skórzanych kurtkach i złotej biżuterii. Towarzyszą im luksusowe samochody. To pozostałość po brutalnych latach 90., kiedy po rozpadzie Związku Radzieckiego miasto stało się areną walk grup przestępczych. Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów jest nagrobek Michaiła Kuczina, związanego z miejscowym półświatkiem. Mężczyznę przedstawiono z kluczykami do samochodu, jakby nawet po śmierci był gotowy wsiąść do swojego Mercedesa. Wiele takich pomników miało podkreślać status i majątek zmarłych; dziś stanowią osobliwe świadectwo minionej epoki.Floryda. Na spotkanie ze zmarłymi trzeba zanurkowaćA gdyby zamiast znicza zabrać maskę do nurkowania? U wybrzeży Florydy istnieje cmentarz, do którego nie prowadzą alejki, lecz morskie głębiny. Neptune Memorial Reef to podwodna nekropolia połączona ze sztuczną rafą. Prochy zmarłych po kremacji są wykorzystywane do tworzenia specjalnych konstrukcji umieszczanych na dnie oceanu. Całość przypomina zatopione miasto. Wśród rzeźb i elementów architektonicznych pływają ryby, a z czasem na konstrukcjach osiedlają się organizmy morskie. Rodziny mogą odwiedzać to miejsce łodzią, a osoby posiadające odpowiednie umiejętności – zanurkować i zobaczyć podwodne upamiętnienia swoich bliskich. Dla miłośników oceanu może to być szczególnie symboliczny sposób pożegnania.Zobacz także: Odcinanie głów, zasłanianie luster i karmienie dusz. Tak żegnano zmarłych