Złodziej chciał się poddać karze. To wszystko, od otwarcia drzwi do odjazdu trwało 11 sekund – tak Małgorzata Tusk, żona polskiego premiera, opowiadała przed sądem o kradzieży jej luksusowego Lexusa. Tak szybko jak policja odzyskała auto, tak wymiar sprawiedliwości zajął się osądzeniem dwóch mężczyzn. Limuzyna żony Donalda Tuska została ukradziona sprzed domu państwa premierostwa w nocy z 9 na 10 września 2025 roku. Co ciekawe, posesja ta była pod ochroną Służby Ochrony Państwa. Najwyraźniej jednak tej nocy nie byli zbyt czujni. A może to złodziej, był tak szybki, że nie zdążyli zareagować. Świadczą o tym słowa Małgorzaty Tusk. Jak donosi dziennik „Super Express”, w środę 28 października, kobieta złożyła zeznania w procesie dwóch mężczyzn oskarżonych o kradzież Lexusa. Pani Małgorzata przyznała, że o zniknięciu samochodu dowiedziała się od jednego z funkcjonariuszy SOP. – Cały proces, od wejścia i otwarcia drzwi do odjazdu, trwał 11 sekund. Czyli była to zaplanowana akcja – mówiła w sądzie żona premiera, której słowa przytoczył „SE”. Małgorzata Tusk dodała, że nie poniosła kosztów w związku z samym przestępstwem. Złodziej zmienił zdanie Dziennik poinformował także o pewnej zmianie w postawie 42-letniego Łukasza M., który miał ukraść Lexusa. Nota bene, samochód znalazł się kilka godzin po zgłoszeniu kradzieży policji – 20 kilometrów od domu państwa premierostwa. Początkowo Łukasz W. zaprzeczał udziałowi w przestępstwie. Później, jak podaje „SE” miał stwierdzić, że leczy się psychiatrycznie i bierze silne leki. Twierdził, że feralnego dnia miał słyszeć głosy, które kazały mu zabrać limuzyną, a po przejażdżce porzucić w jakimś miejscu. Przed sądem, mężczyzna, ku zaskoczeniu widowni, przyznał się do winy, wyraził skruchę i przeprosił żonę premiera. Zapragnął też dobrowolnie poddać się karze trzech lat więzienia oraz zapłacić grzywnę. Wedle gazety, przystał na to prokurator, jednak sąd się nie zgodził. Drugiego z oskarżonych, 44-letniego Stefana N., nie było w sądzie. Odpowiada on za „pilotowanie” skradzionej limuzyny. Obaj oskarżeni byli już wcześniej karani. Grozi im do 10 lat więzienia. Sąd ogłosi wyrok w tej sprawie 5 listopada. To kolejny dowód sprawności wymiaru sprawiedliwości, bo akt oskarżenia przeciwko złodziejom trafił do sądu w sierpniu. Czytaj także: Kradzież auta żony premiera. Podejrzany wychodzi z aresztu