Ofiara dyktatury Putina. Reżim Władimira Putina zarzyna ostatnie ostoje wolności słowa w Rosji. Największy niezależny dziennik w Rosji „Nowaja Gazieta” znika. – Nie umarliśmy, zostaliśmy zabici wraz z Konstytucją – przekazał Siergiej Sokołow, redaktor prowadzący dziennika, który miał odwagę patrzeć skorumpowanej władzy na ręce, za co najwyższą cenę zapłaciła między innymi jego publicystka Anna Politkowska. „9 listopada zgasimy światło w naszym domu, w którym mieszkaliśmy przez 30 lat, wyłączymy serwery i odejdziemy. Gazeta zniknęła. Rosyjskie władze i rosyjskie służby wywiadowcze zmusiły redakcję do zaprzestania działalności” – napisała redakcja w oświadczeniu.Przyznała, że po 30 latach pracy kończy „kończy się na ulicy, bez środków do życia, pod ciągłą groźbą represji”. Dziennikarze podkreślili, że były to „lata szczęśliwe, pełne kreatywności i nadziei, czytelników, przyjaciół, tekstów, filmów. Czasami jednak były one rozpaczliwie gorzkie”.Politkowska, Markiełowa, Domników wśród ofiar„Gorzkie, bo to właśnie za panowania tego reżimu, a nie w gangsterskich latach 90., zginęli z przyczyn politycznych, za wypełnianie swojego zawodowego i obywatelskiego obowiązku nasi koledzy: Igor Domnikow, Jurij Szczekoczichin, Anna Politkowska, Stas Markiełow, Anastazja Baburowa, Natalia Estemirowa” – zaznaczono.Przypomniano, że zaatakowany został także założyciel pisma i redaktor naczelny Dmitrij Muratow, laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Niemal wówczas oślepł, ale władze nie wszczęły postępowania karnego, mimo że sprawcy byli znani. W Czeczenii felietonistka Jelena Miłaszina została porwana i niemalże skatowana na śmierć.Po mordowaniu i katowaniu dziennikarzy reżim Władimira Putina zniszczył gazetę metodami administracyjnymi. Wskazano, że redakcja otrzymała nakaz eksmisji i została odcięta od darowizn nadsyłanych przez czytelników.FSB walczyła z wolnymi mediami„To skoordynowana operacja. Nikogo nie przekonają argumenty banków, że działają one w oparciu o wewnętrzne zasady korporacyjne. To są zasady zewnętrzne, ustanowione przez represyjny aparat państwowy, przez funkcjonariuszy FSB, którzy zinfiltrowali każdą organizację. Uważają kraj za swoją własność” – oceniono.„Nowaja Gazieta” wyliczyła także inne metody stosowane przez dyktaturę, jak wprowadzenie cenzury (choć artykuł 29 jej zakazuje), odmawianie druku, przejmowanie serwisów internetowych, cofnięcie rejestracji, do tego dochodziły liczne przeszukania i inne represje. W końcu zmuszono opisywać dziennik i jego pracowników jako „zagranicznych agentów”.Twierdzą, że bronią porządku konstytucyjnego. Nie, jest on niekonstytucyjny. Bo Konstytucja została zgwałcona, pobita i, z zaklejonymi ustami, wrzucona do więzienia na długi czas. Tak jak tysiące obywateli ich własnego kraju, którzy po prostu przestrzegali jej postanowień. Tak jak dziesiątki tysięcy innych obywateli tego kraju, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów i ucieczki w nieznane” – wskazali dziennikarze. „Życie ludzkie utraciło sens i zostało zdewaluowane” – podkreślili.Czytaj także: Rosja zamyka się na zachodnie media. Biełsat z zakazem nadawania