37 tys. ofiar alkoholu rocznie. Zakaz reklamy alkoholu, nocna prohibicja, sprzedaż przez internet i problem tzw. małpek – te kwestie zdominowały wielogodzinną debatę senackiej Komisji Zdrowia. – Nawet 37 tys. osób rocznie umiera w Polsce z powodu alkoholu – alarmował w środę ekspert. Rocznie w Polsce z powodu alkoholu umiera 35-37 tys. osób – powiedział w środę w Senacie Krzysztof Brzózka z Mazowieckiego Związku Stowarzyszeń Abstynenckich. Senacka Komisja Zdrowia debatowała nad ustawą zakładającą zakaz reklamy alkoholu oraz nocną prohibicję. Dyskusja trwała blisko cztery godziny.Nocna prohibicja i zakaz reklamyPosłanka Joanna Wicha (Lewica), przedstawiając projekt, podkreśliła, Polacy spożywają rocznie 11 litrów spirytusu na mieszkańca, a społeczne i ekonomiczne koszty nadmiernego picia sięgają 185-186 mld zł.Projekt przewiduje zakaz sprzedaży alkoholu do spożycia poza miejscem zakupu w godz. 22-6. Gminy mogłyby dodatkowo wydłużyć zakaz – od godz. 21 do 6 albo od 22 do 9. Wicha przekonywała, że w miejscach, gdzie nocną sprzedaż już ograniczono, liczba interwencji policji spadła o 50-60 proc.Ustawa zakłada również całkowity zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa. Za złamanie przepisów ma grozić grzywna od 30 tys. do miliona zł albo ograniczenie wolności. Podwojone mają zostać także opłaty za zezwolenia na sprzedaż alkoholu.Wicha sprzeciwiała się przyjętej w Sejmie poprawce PSL, która wyłączyła wyroby winiarskie spod części ograniczeń dotyczących promocji. – Wyroby winiarskie to są alkohole, które mają do 22 proc. alkoholu. To nie jest tylko wino. Jeżeli my wprowadzimy promocję tych alkoholi, to tak jakbyśmy omijali zakaz reklamy, który właśnie chcemy wprowadzić – argumentowała.Czytaj także: Jechał pod prąd na A1. Kierowca nie żyjeSą wątpliwości konstytucyjnePoważne zastrzeżenia do sejmowych poprawek zgłosiło Biuro Legislacyjne Senatu. Mecenas wskazała na możliwe naruszenie konstytucyjnej zasady trzech czytań, ponieważ zmiany dotyczące wyrobów winiarskich nie były zawarte w pierwotnym projekcie.– W ocenie Trybunału Konstytucyjnego wnoszone na poszczególnych etapach procedury sejmowej poprawki muszą co do zasady mieścić się w zakresie projektu wniesionego przez uprawniony podmiot i poddanego pierwszemu czytaniu – powiedziała.Dodatkowe wątpliwości dotyczą zasady równości, ponieważ przemysł winiarski zostałby potraktowany inaczej niż pozostali producenci alkoholu. Biuro Legislacyjne wskazało też, że zmiany mogą wymagać ponownej notyfikacji ustawy w Komisji Europejskiej. Dotyczy to również dopisanej przez Sejm możliwości sprzedaży alkoholu na odległość, np. przez internet.„To jest rozpijanie ludzi”Senator Wadim Tyszkiewicz (NOWA Polska-Centrum) ocenił, że ustawa jest „bublem” i wymaga poprawek. Janusz Gromek (KO) ostrzegał z kolei przed konsekwencjami dla hoteli i dyskotek.Wojciech Konieczny (Lewica) uznał, że pierwotny projekt był wyważony, ale poprawki przyjęte przez Sejm go „zdestabilizowały”. – Rozwiązanie, które do nas przyszło z Sejmu, które mówi, że można zamawiać alkohol z dostawą do domu, pod drzwi mieszkania jest nie do zaakceptowania. To jest rozpijanie ludzi, a nie przeciwdziałanie alkoholizmowi – powiedział.Czytaj także: Pentagon zwolnił głównego stratega. „Brak zaufania”„Ustawa nie widzi małpek”Tadeusz Jarmuziewicz (KO) zwrócił uwagę, że projekt pomija problem tzw. małpek, czyli małych butelek z alkoholem.– Czy my chcemy zwalczać alkoholizm poprzez zakaz reklamy piwa bezalkoholowego i niewspominanie słówkiem o sprzedaży małpek? Ta ustawa nie widzi małpek. Obłęd. Przecież to jest główne koło zamachowe alkoholizmu – mówił. Jak zaznaczył, złożył poprawki zakazujące ich sprzedaży.Innego zdania był Andrzej Kalata (PiS), który ocenił, że same zakazy nie rozwiążą problemu, ponieważ „Polacy, jeśli będą chcieli pić, to będą pili”. Wskazywał również, że wyjątek dla winiarni powinien oznaczać analogiczne rozwiązanie dla małych browarów.Przedstawiciele przedsiębiorców i organizacji społecznych ostrzegali przed skutkami ustawy dla branży piwowarskiej, hotelarskiej i gastronomicznej. Apelowali m.in. o wyłączenie piwa bezalkoholowego spod zakazu reklamy oraz wydłużenie vacatio legis. Wskazywali również na koszty, jakie lokale poniosą w związku z koniecznością usunięcia m.in. lodówek, szklanek czy parasoli z logo browarów.Krzysztof Budka z Organizacji Przedsiębiorców Rada Pracodawców ocenił, że regulacje uderzą przede wszystkim w małe, średnie i mikrofirmy. – Korporacje sobie poradzą. Uderzy w sól tej ziemi – powiedział.Czytaj także: Audyt w fundacji Łukasza Litewki. Setki tysięcy w tle„Ofiarą będzie całe społeczeństwo”Krzysztof Brzózka podał, że w Polsce od alkoholu uzależnionych jest około 800 tys. osób, a 3 mln pije nadmiernie i szkodliwie. Rocznie z powodu alkoholu umiera 35-37 tys. osób.Jego zdaniem poprawki dotyczące przemysłu winiarskiego „wywróciły do góry nogami konsensus” dotyczący zmian w ustawie. – To jest źródło zła, jedna z metod wysadzania takich ustaw w powietrze przez dodawanie poprawek, które zatrzymają proces legislacyjny i spowodują kolejną notyfikację, albo niezgodność z Konstytucją – ocenił.Dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom Bogusława Bukowska przekonywała, że w państwach, które ograniczyły sprzedaż i reklamę alkoholu, długość życia mieszkańców wzrosła o około sześć lat. Jako przykłady wskazała Litwę i Szkocję.– Argumenty, które padały w dyskusji, próbują zdyskredytować ten projekt ustawy. Ale on się broni, bo jest oparty na wynikach badań i praktykach różnych krajów, w których wprowadzono tego typu rozwiązania – powiedziała.Odnosząc się do argumentów o zagrożeniu dla małych i średnich przedsiębiorstw, Bukowska stwierdziła: – Jeżeli nie przyjmiemy tej ustawy, to oznacza, że ofiarą będzie całe społeczeństwo.Komisja Zdrowia ma rozpatrzyć poprawki do ustawy na kolejnym posiedzeniu, zaplanowanym na 3 listopada.Czytaj także: „Bezpieczeństwo Polski jest ważne dla Trumpa”. Wiceszef MON o decyzji USA