Fala zatrzymań. Dwaj obywatele Białorusi podejrzani o sabotaż na zlecenie Rosji znajdują się w areszcie śledczym w Bawarii. Mieli planować podpalenie przy linii kolejowej i energetycznej pod Norymbergą oraz brać udział w podpaleniu parku przemysłowego w Rumunii – poinformował tygodnik „Der Spiegel”. Wcześniej CBŚP informowało o zatrzymaniu Ukraińca w Warszawie, podejrzanego o udział w przygotowaniu aktów dywersji w Rumunii. Obaj mężczyźni, w wieku 39 i 50 lat, od początku października przebywają w areszcie śledczym. Podejrzanym zarzuca się działalność agenturalną w celach sabotażowych oraz zmowę w celu popełnienia podpalenia.Jak dowiedział się „Der Spiegel” w kręgach służb bezpieczeństwa, w rejonie Norymbergi w południowych Niemczech, w pobliżu linii kolejowej i linii energetycznej, mężczyźni zamierzali podłożyć ogień.Przeciwko Białorusinom toczy się postępowanie nie tylko w prokuraturze generalnej w Monachium, ale także w Rumunii. Mężczyźni mieli 14 września uczestniczyć w podpaleniu parku przemysłowego w Braszowie, gdzie zakłady produkcyjne ma m. in. przedsiębiorstwo zbrojeniowe. Według ustaleń rumuńskiego wywiadu SRI podejrzani należeli do sterowanej przez Rosję siatki sabotażowej.CBŚP zatrzymało UkraińcaWobec zatrzymanych w Bawarii wydano także europejskie nakazy aresztowania, wystawione przez sąd w Bukareszcie. Kolejny mężczyzna, który miał brać udział w podpaleniu w Braszowie, został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBŚ w Polsce.Jak poinformowało Centralne Biuro Śledcze Policji, powołując się na ustalenia rumuńskiego wymiaru sprawiedliwości, zatrzymany miał pomagać w przygotowaniu podpalenia zakładu operacyjnego specjalizującego się w rozwoju broni i amunicji o strategicznym znaczeniu międzynarodowym. Do podpalenia budynku doszło 14 września 2026 roku – przekazał kom. Wrześniowski z CBŚP.Dodał, że mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy Wydziału do Zwalczania Aktów Terroru CBŚP. Do zatrzymania na platformie X odniósł się również szef MSWiA Marcin Kierwiński.„CBŚP zatrzymało w Warszawie Artema S., obywatela Ukrainy poszukiwanego ENA przez stronę rumuńską. Jest podejrzewany o udział w przygotowaniu dywersji poprzez podpalenie zakładu zbrojeniowego. Do podpalenia doszło 14 września 2026 r.” – napisał Kierwiński.Sprawa wpisuje się w serię aktów sabotażu w Europie przypisywanych Rosji. W połowie października w Nuertingen w Badenii-Wirtembergii zatrzymano dwóch obywateli Turcji podejrzanych o udział w podpaleniu naziemnej stacji Starlink w Polsce 23 września. Mężczyźni mieli należeć do jednego z najsilniejszych gangów w Europie – „Daltonów”, który z kolei mógł działać na zlecenie rosyjskich służb specjalnych.Zobacz także: Namierzono zamachowca z Lipska. Jest powiązany z rosyjskim wywiademDron i materiały wybuchowe na lotniskuDo najpoważniejszej próby sabotażu w Niemczech doszło na początku sierpnia na lotnisku w Lipsku. Na jego płycie, w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego An-124, znaleziono drona wyposażonego w detonator i materiały wybuchowe. Bezzałogowiec nie eksplodował, jednak jego odkrycie doprowadziło do czasowego wstrzymania pracy lotniska.Na początku września niemieckie władze oskarżyły Rosję o przeprowadzenie ataku z użyciem drona. Moskwa odrzuciła te zarzuty.Zobacz też: Śmierdząca ciecz na targach MSPO w Kielcach. Zatrzymano dwie osoby