Nowe informacje w sprawie. Jak ustalił dziennikarz śledczy TVP Info Sylwester Ruszkiewicz, śledztwo w sprawie nocnego wtargnięcia do mieszkania na warszawskim Mokotowie przez prokuratora IPN Andrzeja Golca zostało umorzone. Postanowienie nie jest prawomocne. Postępowanie wyjaśniające prowadzi natomiast Rzecznik Dyscyplinarny w Biurze Lustracyjnym IPN. – Postępowanie dotyczące zdarzenia z udziałem prokuratora IPN zarejestrowane zostało w Prokuraturze Rejonowej Warszawa – Mokotów 14 października. W charakterze świadka – zawiadamiającego przesłuchany został mężczyzna, do mieszkania którego wszedł prokurator IPN. W toku przesłuchania złożył on wniosek o ściganie czynu z art. 193 k.k. dotyczącego naruszenia miru domowego – mówi TVP Info rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr A. Skiba.I jak dodaje, po przesłuchaniu świadków, jak również po zabezpieczeniu i wykonaniu oględzin monitoringu z miejsca zdarzenia, śledztwo postanowieniem 22 października zostało umorzone. – Postanowienie nie jest prawomocne – dodaje rzecznik prokuratury.Nieoficjalnie, prokuratura umorzyła postępowanie, bowiem nie wypełniało ono czynu zabronionego. Śledczy nie wykluczają, że Krzysztof K. właściciel mieszkania, do którego wtargnął prokurator, odwoła się od decyzji mokotowskiej prokuratury. W sprawie przesłuchiwany był również Andrzej Golec.Trwają wyjaśnienia w IPNZ kolei, jak ustaliliśmy w Instytucie Pamięci Narodowej, wobec prokuratora nie toczy się postępowanie dyscyplinarne, ale sprawa jest wyjaśniana.– W przedmiotowej sprawie Rzecznik Dyscyplinarny prowadzi aktualne postępowanie wyjaśniające. W zależności od wyników tego postępowania Rzecznik może podjąć decyzję o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego w sprawie – informuje TVP Info rzecznik IPN dr Rafał Kościański.Jak ujawnił TVN 24, prokurator Andrzej Golec, były prezes stowarzyszenia Ad Vocem skupiającego prokuratorów związanych ze Zbigniewem Ziobrą, wszedł w nocy do mieszkania obcego mężczyzny i miał przyglądać się mu, gdy ten brał prysznic. Właściciel mieszkania wezwał policję. Prokurator tłumaczy, że pomylił drzwi.Jak wyglądało całe zdarzenie? Dotarliśmy do policyjnej relacji z incydentu z udziałem prokuratora, do którego doszło na jednym z osiedli na warszawskim Mokotowie.– 14 października o godz. 1.14 w nocy policjanci otrzymali zgłoszenie dotyczące ujętego mężczyzny, który wtargnął do mieszkania zgłaszającego. Na miejscu Krzysztof K. oświadczył, że w trakcie, gdy brał prysznic, do jego mieszkania, które nie było zamknięte na klucz wszedł nieznany mężczyzna – mówi nam anonimowo jeden z policjantów znających kulisy sprawy– Ten sam mężczyzna zaczął dopytywać, gdzie jest mieszkanie nr 10a. Właściciel mieszkania, mimo stawianego oporu przez nieznajomego mężczyznę, zdołał go wyprowadzić z lokalu. Poszedł się ubrać, a następnie zbiegł na dół budynku, gdzie razem z pracownikiem ochrony ujęli mężczyznę kilka klatek dalej – kontynuuje nasz informator.Zobacz także: Prokurator w cudzym mieszkaniu. Przyglądał się mężczyźnie pod prysznicemGaz pieprzowy i dodatni wynik alkomatuI jak ujawnia, w trakcie zdarzenia ochroniarz musiał użyć wobec mężczyzny gazu pieprzowego.– Ujętym mężczyzną okazał się prokurator IPN Andrzej Golec. Okazał legitymację prokuratorską wydaną w 2021 roku przez ówczesnego prezesa IPN Karola Nawrockiego. Mężczyzna kilkukrotnie zmieniał wersję zdarzeń. A to twierdził, że przyjechał do znajomych, później mówił, że jednak do koleżanki. Badanie na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu zakończyło się wynikiem 0,31 mg/l, czyli około 0,63 promila – opowiada policyjny informator.Po ujawnieniu zdarzenia, prokurator Andrzej Golec odniósł się do medialnych doniesień o nocnym incydencie w mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. Przyznał, że przez pomyłkę wszedł do cudzego lokalu, ale stanowczo zaprzeczył, jakoby obserwował jego mieszkańca podczas kąpieli. Zapowiedział podjęcie kroków prawnych w celu ochrony swojego dobrego imienia.„Jest prawdą, że znalazłem się w cudzym mieszkaniu, Popełniłem błąd, za który szczerze przepraszam. Moja obecność w tym lokalu była jednak wyłącznie wynikiem pomyłki – byłem przekonany, że wchodzę do właściwego mieszkania” – napisał na portalu X.Andrzej Golec kierował w przeszłości Prokuraturą Regionalną w Gdańsku, a obecnie pracuje w biurze lustracyjnym Instytutu Pamięci Narodowej. Był związany ze stowarzyszeniem Ad Vocem, skupiającym prokuratorów kojarzonych ze Zbigniewem Ziobrą. Od 2013 roku zasiadał we władzach organizacji, a w 2024 roku objął funkcję jej prezesa. W ostatnich miesiącach zrezygnował z tego stanowiska.Zobacz też: Prokurator w cudzym mieszkaniu. „Nie obserwowałem go podczas kąpieli”