Francja w obliczu zamieszek. Senat Francji zatwierdził ustawę upoważniającą do pociągnięcia uczestników zamieszek do odpowiedzialności finansowej za wyrządzone szkody. Projekt przewiduje kary do 10 tysięcy euro i możliwość odebrania świadczeń socjalnych. Organizacje działające na rzecz praw człowieka oceniają, że ustawa może podważyć podstawowe prawo obywateli do protestu. Od wielu tygodni we Francji odbywają się protesty przeciwko rosnącym kosztom życia, nierównościom i trudnej sytuacji w oświacie. Zainicjowali je uczniowie. W protestach uczestniczą setki tysięcy osób. W wielu przypadkach towarzyszą im zamieszki i grabieże – od początku obecnej fali tysiące przedsiębiorstw w całym kraju zostało zniszczonych i splądrowanych.Za rabunki biorą się grupy chuliganów, często pochodzenia imigranckiego z przedmieść. Kulminacją były zamieszki z 17 października. Zatrzymano po nich około 2,5 tysiąca osób. Rannych zostało 997 policjantów i żandarmów, w tym siedmiu ciężko. W wielu miastach władze wprowadziły, a następnie przedłużyły godziny policyjne dla osób niepełnoletnich. Taka sytuacja miała miejsce między innymi w Lille.Uczniowie zapowiadają dalsze protesty, domagając się poprawy warunków nauki. Najpierw jedyną reakcją rządu na ich postulaty była zapowiedź skierowania do szkół większej liczby nauczycieli i uruchomienie specjalnej platformy internetowej w celu konsultacji. Postulaty licealistów poparła jednak znaczna część społeczeństwa i stały się one impulsem do wspólnych demonstracji różnych środowisk i grup zawodowych, odczuwających wzrost kosztów życia.Rząd odpowiada na protest uczniówW odpowiedzi zgodnie z propozycjami przedstawionymi w poniedziałek przez ministrów edukacji i szkolnictwa wyższego krytykowany przez licealistów system rekrutacji na studia – Parcoursup, miałby być zmieniony, a w przyszłości – zastąpiony innym. Rząd zaproponował także ograniczenie liczby uczniów w części klas szkół średnich do 28 i preferencyjne pożyczki dla samorządów na remont budynków szkolnych. Minister ds. budżetu Amiel ocenił koszt tych działań na 5 mld euro.Władze chcą też zaostrzyć przepisy dotyczące uczestników zamieszek. Wyższa izba francuskiego parlamentu uchwaliła w środę ustawę, która nakładałaby na protestujących odpowiedzialność finansową za szkody wyrządzone podczas publicznych demonstracji. Projekt ustawy opracowano w odpowiedzi na zamieszki, do których doszło po zwycięstwie Paris Saint-Germain nad Arsenalem w finale Ligi Mistrzów UEFA w maju.Senat przyjął rozszerzoną wersję ustawy 229 głosami za przy 105 głosach przeciw. Projekt poparła koalicja prawicy i centrystów, która ma większość. Ustawa została skierowana do Zgromadzenia Narodowego, w którym zasiadają przedstawiciele różnych frakcji politycznych. Ma zostać poddana debacie i głosowaniu.Reakcja na zniszczenia i sceny chaosuPrzemawiając w parlamencie, minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez podkreślał „pilną” potrzebę reakcji na zniszczenia i sceny chaosu. – Nie możemy dłużej pozwalać, aby zdecydowana większość naszych współobywateli płaciła za mniejszość wandali – przekonywał.Zgodnie z projektem protestujący mogą zostać zobowiązani do zapłaty do 10 tys. euro za szkody wyrządzone podczas publicznych demonstracji. Krytycy twierdzą jednak, że osoby, które nie brały udziału w aktach wandalizmu, mogłyby mimo to zostać pociągnięte do odpowiedzialności, gdyby uznano, że miały powiązania z uczestnikami grabieży. Rząd zaproponował również wprowadzenie zakazów protestów skierowanych przeciwko najbardziej agresywnym osobom.Twórcy ustawy wprowadzili solidarną odpowiedzialność finansową dla każdej osoby, która „świadomie uczestniczyła” w grupie utworzonej z zamiarem dokonania aktów wandalizmu. Dotyczyłoby to również osób, które „dobrowolnie” kontynuowały udział w zgromadzeniu mogącym zakłócić porządek publiczny po dwukrotnym ostrzeżeniu policji o konieczności rozejścia się.Opozycja krytykuje projektPrzewidziano również zajęcie świadczeń socjalnych i pomocy mieszkaniowej w celu pokrycia kosztów odszkodowań. W drugim czytaniu senatorowie zaostrzyli przepisy, aby objąć nimi również inne świadczenia socjalne, takie jak dodatek rodzinny, dodatek na rozpoczęcie roku szkolnego i premię za zatrudnienie.Lewicowi senatorzy oskarżyli rząd o „autorytarne dryfowanie”, kosztem wolności demonstracji. Amnesty International zaapelowała do rządu o wycofanie się z projektu ustawy. Ostrzega, że wprowadzone środki mogą wpędzić „już i tak marginalizowane rodziny w jeszcze większe ubóstwo”.Senat również zatwierdził ustawę umożliwiającą władzom żądanie szybkiego usuwania z mediów społecznościowych treści nawołujących do „powstania lub podejmowania działań zbrojnych przeciwko państwu”. – W tej chwili krążą apele na przyszłą sobotę, nawołujące do buntu. Właśnie takie treści chcemy usunąć – wyjaśnił Nuñez. Platformy będą zobowiązane do usuwania takich treści w ciągu 24 godzin, w przeciwnym razie mogą zostać „zablokowane” lub „usunięte z listy”.Czytaj także: Różowa Pantera na zadymach we Francji? Sprawdzamy