Trzeba jednak wykazać się świetnym refleksem. Zbliżający się dzień Wszystkich Świętych napędza nie tylko sprzedaż zniczy, ale też rynek pracy sezonowej. Z najnowszego raportu Personnel Service wynika, że na handlu przed cmentarzem można w ciągu kilku dni zarobić więcej niż przez miesiąc na etacie. W 2025 r. Polska wyeksportowała znicze i świece za blisko 3 mld zł – wynika z przytoczonych w raporcie danych International Trade Centre (ITC). To 16,3 proc. światowego eksportu, co plasuje Polskę na 3. miejscu na świecie oraz 1. w Europie. Ponad jedna trzecia tych produktów trafia do Niemiec, a kolejne pod względem wielkości rynki to: Holandia, Belgia, Rumunia i Czechy. W ubiegłym roku za granicę trafiło łącznie 263 tys. ton zniczy i świec.Polska jest też 4. na świecie eksporterem sztucznych kwiatów. Wartość ubiegłorocznego eksportu tych produktów wyniosła 199 mln zł, o 65 proc. więcej niż rok wcześniej. Polskie sztuczne kwiaty trafiają głównie do Niemiec (za 74 mln zł), Czech (24 mln zł) i Słowacji (20 mln zł).Gorący sezon u producentów zniczy zaczyna się już w wakacjeJak zauważyli autorzy raportu, produkcja wkładów, szkła i dekoracji na Wszystkich Świętych rusza latem, a w sierpniu i wrześniu zakłady szukają dodatkowych rąk do pracy. W październiku okres największej aktywności mają magazyny i firmy transportowe rozwożące towar do sieci handlowych, hurtowni i punktów przy cmentarzach.– Kiedy my kupujemy znicze i kwiaty, sezon w fabrykach właściwie się kończy. Pracodawcy z branży zaczynają rekrutować już w wakacje. Bez pracy sezonowej i tymczasowej wiele zakładów nie zrealizowałoby zamówień, także tych eksportowych – zauważył Krzysztof Inglot z Personnel Service.CZYTAJ TEŻ: Szokujący proceder na cmentarzu. Okradał nieboszczyków, wyrywając nawet zębyEksperci zaznaczyli, że sprzedaż kwiatów i zniczy oraz sprzątanie grobów to zajęcia, które osoby prywatne mogą wykonywać legalnie, bez zakładania działalności gospodarczej. Pozwala na to działalność nierejestrowana, czyli drobna działalność zarobkowa, która nie wymaga wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG). Obowiązuje jednak limit przychodu. Od 2025 r. liczy się go kwartalnie, a w 2026 r. wynosi 10 813,50 zł. To 75 proc. płacy minimalnej (4 806 zł brutto) za każdy z trzech miesięcy kwartału. 1 listopada przypada w IV kwartale, więc liczy się suma przychodów od października do grudnia.Kto pierwszy, ten lepszy. O sukcesie handlarzy decyduje dobry refleks– Kto kupi towar wcześniej u producenta lub w hurtowni i znajdzie dobre miejsce przy cmentarzu, może w ciągu kilku dni zarobić więcej niż przez miesiąc na etacie. Trzeba jednak pamiętać, że limit 10 813,50 zł dotyczy przychodu, a nie zysku. Przy dobrej sprzedaży można go przekroczyć w kilka dni i wtedy trzeba zarejestrować firmę – zaznaczył Inglot.Autorzy raportu zwrócili uwagę, że mycie i porządkowanie nagrobków to jedno z najpopularniejszych zajęć dorywczych przed 1 listopada. Z analizy Personnel Service wynika, że za sprzątanie pojedynczego grobu trzeba zapłacić zwykle 80-200 zł. Na Pomorzu to 80-120 zł lub 110-150 zł za grób podwójny oraz do 190 zł za grobowiec rodzinny. W Warszawie i Krakowie jest drożej: kompleksowa usługa przy pojedynczym nagrobku kosztuje 149-249 zł, a część wykonawców liczy 100-150 zł za godzinę pracy. Gruntowne czyszczenie z impregnacją kamienia to wydatek rzędu 250-350 zł, a w przypadku nagrobków z lastryka to 350-450 zł.Handel przy cmentarzach ma w tych dniach największy ruch w roku. Jak wskazano w raporcie, najlepiej sprzedają się chryzantemy, znicze i wkłady, ale także zapalniczki, zapałki i stroiki.– Sprzedawcy zarabiają na różnicy cen. Chryzantema w doniczce kosztuje u producenta 15-30 zł, natomiast przy cmentarzu jej cena może sięgać 30-70 zł. Przykładowo: sprzedawca, który kupi 100 chryzantem u producenta i sprzeda je o 20 zł drożej, zarobi na samych kwiatach ok. 2 tys. zł – szacują eksperci.CZYTAJ TEŻ: „Reporterzy”. Zamiana ciał w zakładzie pogrzebowym