Długo nie chciał się zgodzić. Jay-Z będzie główną gwiazdą Halftime Show podczas Super Bowl LXI, który w lutym przyszłego roku odbędzie się na SoFi Stadium w Kalifornii. Kalifornii. Dla 56-letniego rapera będzie to pierwszy występ w tej roli podczas najważniejszego meczu sezonu NFL. Halftime Show to kilkunastominutowy koncert organizowany w przerwie Super Bowl, który od wielu lat jest jednym z najbardziej prestiżowych występów w show-biznesie. Widowisko ogląda przed telewizorami rekordowa publiczność, a udział w nim powierzany jest wyłącznie największym gwiazdom muzyki. W ostatnich latach wykonawcami byli m.in. Rihanna, Usher, Kendrick Lamar i Bad Bunny, a wcześniej na scenie pojawiali się również Michael Jackson, Madonna czy Prince.Informację o występie Jay-Z ogłoszono podczas meczu Dallas Cowboys z Philadelphia Eagles w ramach „Monday Night Football”. Raper zapowiedział, że traktuje koncert jako symboliczne podsumowanie 30 lat kariery. Jego ostatnia solowa płyta, „4:44”, ukazała się w 2017 roku, a rok później nagrał wspólny album z Beyoncé.Bez niespodziankiWybór Jay-Z nie jest zupełnym zaskoczeniem, bo od kilku lat jest on związany z Roc Nation – firmą odpowiedzialną za przygotowywanie muzycznej oprawy Super Bowl. Komisarz NFL Roger Goodell przyznał, że liga od dawna chciała zobaczyć rapera także po drugiej stronie – już nie jako współorganizatora, lecz główną gwiazdę koncertu. Sam artysta nie był jednak wcześniej zainteresowany takim występem.Jay-Z niedawno koncertował z okazji 30-lecia „Reasonable Doubt” i 25-lecia „The Blueprint”, a na scenie towarzyszyli mu m.in. Dr. Dre, Snoop Dogg, John Legend i DJ Khaled. To uruchomiło spekulacje, kto może pojawić się obok niego podczas Super Bowl – szczególnie często wymieniana jest jego żona Beyoncé, która sama ma już za sobą występ podczas finału NFL.Zobacz także: Matka, diva, legenda. Film „Violetta Villas” wkrótce w kinach