Wiosną dziennikarz został zwolniony z kolonii karnej. Andrzej Poczobut chce w grudniu wrócić na Białoruś. Uwolniony niedawno z kolonii karnej dziennikarz oraz działacz polskiej mniejszości już we wrześniu – na tydzień – pojechał do tego kraju. Tym razem, jak zapowiada w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, planuje na stałe zostać na Białorusi. Poczobut odzyskał wolność w kwietniu, przed końcem swojego wyroku. Od początku zapowiadał, że wróci na Białoruś, kiedy tylko pozwoli mu na to stan zdrowia, mocno nadwyrężony pobytem za kratkami.We wrześniu działacz przekroczył białoruską granicę, mimo świadomości, jakie konsekwencje mogą go spotkać. – Dla kogoś, kto tym kieruje i monitoruje prasę, mój powrót nie był niespodzianką. Ale dla konkretnych funkcjonariuszy na przejściu na pewno było zaskoczeniem, że nagle się u nich pojawiłem – powiedział Poczobut gazecie. W czasie tej wizyty dziennikarz odwiedził między innymi swój dom w Grodnie. – Do naszego mieszkania przyszedł milicjant z włączonym rejestratorem wideo. Wszystko było oficjalne. Gdzie pracuję, jak długo będę na Białorusi. Odpowiadałem, że dopiero przyjechałem. Nie chciałem udzielać odpowiedzi. Generalnie staram się w takich sytuacjach mówić jak najmniej. Wyszedł, potem wrócił i powiedział, że mam się stawić w czwartek na komisariacie. Zapytał, czy przyjdę. Odpowiedziałem: „Oczywiście”. Jestem osobą, która szanuje prawo, wbrew temu, co mają o mnie w swoich papierach – stwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Jak ocenił, raczej nie był wtedy śledzony.„Wiedzą, że taki już jestem”. Poczobut zamierza na stałe wrócić na BiałoruśAndrzej Poczobut zdołał też przekonać się, jak będzie wyglądać życie „ekstremisty” na Białorusi. Nie wolno mu na przykład posiadać telefonu komórkowego. – Najpierw poszedłem przerejestrować na siebie stary numer, który był zapisany na żonę. Zrobiono to, ale po trzech połączeniach numer przestał działać. Poszedłem wyjaśnić sytuację i dowiedziałem się, że nie mam do niego prawa – relacjonował dziennikowi.Działacz zapowiada, że tym razem chce zostać na Białorusi na stałe, chociaż – choćby z powodów prywatnych – nie jest to łatwa prosta decyzja. – Oczywiście rodzina chciałaby, żebym został w Polsce. Rodzice też. Jednocześnie rozumieją moje motywy i wiedzą, że taki już jestem. Żona i rodzina zapłaciły bardzo wysoką cenę – przyznał Poczobut. Jak ocenił, ocieplenie relacji między Polską a Białorusią jest obecnie niemożliwe. – Ale zasada 'coś za coś' w relacjach z Łukaszenką może działać – dodał.Poczobut, dziennikarz i działacz mniejszości polskiej, od 2023 r. odbywał wyrok ośmiu lat więzienia w kolonii karnej, z której został zwolniony w kwietniu. Skazany był m.in. za „podżeganie do nienawiści” i „wzywanie do działań na rzecz wyrządzenia szkody bezpieczeństwu narodowemu”. Organizacje praw człowieka uznały go za więźnia politycznego.Czytaj także: Nowa zimna wojna. Tak białoruskie KGB prowadziło agentów w Europie