II tura 1 listopada. Bułgaria już za kilka dni wybierze nowego prezydenta. Głowa państwa ma w Bułgarii podobne uprawnienia jak w Polsce. Wybór Iliany Jotowej może oznaczać wzmocnienie premiera Radewa, wybór jej głównego kontrkandydata Andreja Giurowa to scenariusz znanej z naszego podwórka trudnej kohabitacji, ale również względnej równowagi władz. Te wybory są starciem między prozachodnim kursem a opcją neutralności wobec wojny w Ukrainie.Głównych kandydatów wyraźnie dzieli kwestia bezpieczeństwa. Jotowa akcentuje potrzebę dyplomatycznego rozwiązania konfliktu w Ukrainie i sceptycznie odnosi się do zwiększania dostaw broni dla Kijowa. Z kolei Giurow jednoznacznie potępia agresję Kremla i opowiada się za ścisłą współpracą z NATO.Interesują Cię relacje międzynarodowe w Europie? Zajrzyj do cyklu POLITYCZNY ATLAS EUROPYWynik pierwszej tury pokazuje więc silny podział bułgarskiego społeczeństwa.Druga tura – głosowanie już 1 listopada – może wyznaczyć kierunek bułgarskiej polityki na najbliższe lata.Do głosowania uprawnionych jest około 6,5 mln obywateli, z czego ponad 2,8 mln mieszkających za granicą.Kto może zostać prezydentem Bułgarii?Uprawnienia i obowiązki prezydenta określa czwarty rozdział bułgarskiej konstytucji. Regulacje dotyczące wyboru prezydenta określono w art. 93 konstytucji:• jest wybierany na 5-letnią kadencję;• musi być obywatelem Bułgarii;• musi mieć ukończone 40 lat;• nie może być wybrany więcej niż dwa razy• nie może być członkiem parlamentu, wykonywać innej działalności państwowej, publicznej i gospodarczej ani uczestniczyć w kierowaniu partiami politycznymi.Czytaj także: „Euro shit”. Pierwsze lato Bułgarii z euroCo może prezydent Bułgarii?Głowa państwa w Bułgarii:• nadaje i przywraca obywatelstwo bułgarskie;• mianuje i odwołuje wyższych urzędników państwowych;• korzysta z prawa łaski;• umarza nieściągalne należności rządowe;• sprawuje kontrolę nad działalnością ustawodawczą Zgromadzenia Narodowego poprzez prawo weta zawieszającego (prawo zwrócenia przyjętej ustawy Zgromadzeniu Narodowemu w celu ponownego rozpatrzenia);• jest Naczelnym Dowódcą Sił Zbrojnych Bułgarii;• Mianuje szefów misji dyplomatycznych i stałych przedstawicieli Republiki Bułgarii przy organizacjach międzynarodowych na wniosek Rady Ministrów.Polityczny zwrot akcji RadewaW minionym roku, po nieudolnych próbach przeprowadzenia reform i największej fali protestów, ustąpił gabinet Rosena Żelazkowa.Zaskoczeniem okazała się jednak styczniowa dymisja prezydenta Rumena Radewa, który zrezygnował ze stanowiska, choć nie był związany z partią rządzącą. Polityk tłumaczył, że podaje się do dymisji ze względu na ograniczenie prezydenckich prerogatyw po zmianie konstytucji w 2023 roku oraz zawłaszczenie państwa przez oligarchów.Najprawdopodobniej Rumen Radew postanowił wykorzystać okazję – na tle znienawidzonego rządu cieszył się sporą popularnością i chciał przekuć to na bardziej realną władzę w 240-osobowym parlamencie.Czytaj także: Rosja liczy, że Bułgaria zastąpi Węgry. Ale Bułgarzy na to nie pozwoląWybory parlamentarne w Bułgarii odbyły się w niedzielę 19 kwietnia, a partia Radewa zdobyła samodzielną większość. Po latach niestabilności gabinet Radewa stał się pierwszym rządem, który może wykazać się sprawczością.Wielu komentatorów, jak i sami Bułgarzy spodziewało się, że Radew stanie się „nowym Orbanem” ze względu na umiarkowaną prorosyjskość i deklarowany eurosceptycyzm. Dotychczas jednak Radew sprawnie balansował pomiędzy różnymi stronami.Krytykuje Unię Europejską na potrzeby wewnętrzne, ale nie blokuje jej decyzji. Nie chce wspierać Ukrainy, ale zacieśnia z nią współpracę dwustronną. Z przedwyborczych obietnic, dotyczących rozmontowania systemu oligarchicznego, zostało niewiele. Odebrano jedynie państwową ochronę dwóm politykom – byłemu premierowi i oligarsze.W minionym miesiącu mieszkający od 13 lat w Polsce Bułgar Nikołaj Iwanow w rozmowie z portalem TVP Info mówił o zawiłościach bułgarskiej polityki.– Obecny rząd Rumena Radeva sprawuje władzę pełną większością od kwietnia tego roku. Określiłbym go jako „umiarkowanie prorosyjski”, ponieważ stara się utrzymywać pewne relacje z Rosją na poziomie politycznym i kulturalnym. Zachodnie media często określają Radeva jako „prokremlowskiego”, ale w Bułgarii postrzega się go jako osobę, która nie dotrzymuje obietnic, zwłaszcza w kwestiach gospodarczych i polityki zagranicznej. Nie potrafił naśladować przyjaznych relacji Orbana z Rosją. Podejrzewam, że zależy mu tylko na głosach bułgarskich rusofilów – ocenił.Podkreślił jednak ważną różnicę między Polakami a Bułgarami, którą jest historia.– Rosja była i jest postrzegana przez większość jako przyjaciel, a nie wróg (pomimo że w niektórych przypadkach Rosja działała przeciwko Bułgarii). Tę linię podziału widać u kandydatów na prezydenta: byłej wiceprezydent Iliany Jotowej i prounijnego kandydata z koalicji Demokratyczna Bułgaria – Zmiana Trwa, Andreja Giurowa. Wybory są trudne do przewidzenia, ale myślę, że rozstrzygną je głosy umiarkowanych wyborców prounijnych (niektórzy z nich głosowali na obecny rząd) – stwierdził.Poproszony o możliwy polityczny scenariusz na najbliższe lata, odpowiedział, że sytuacja w Bułgarii poprawia się po przystąpieniu do UE, jednak obywatele odczuwają pewne rozczarowanie, co znajduje odzwierciedlenie w częstych wyborach i niestabilnych rządach.– Umiarkowana prounijna partia GERB traci popularność po wielu latach rządów i podejrzewam, że wkrótce się rozwiąże. Przyszłe walki toczyć się będą pomiędzy umiarkowanymi prorosyjskimi działaczami a Demokratyczną Bułgarią – skonkludował.Czy Jotowa domknie system?Czy brak znaczących reform i rozliczeń ze strony rządu Radewa to stała postawa, czy jednak wyraz chęci przeczekania do wyborów prezydenckich, by nie zniechęcić do swojej kandydatki? Ten drugi scenariusz wydaje się bardzo prawdopodobny.Jotowa pełniła funkcję, której nie znamy w polskim ustroju – była wiceprezydentką w czasie sprawowania władzy prezydenckiej przez Radewa. Po tym, jak Trybunał Konstytucyjny przyjął dymisję, to ona została pełniącą obowiązki głowy państwa i wszystko wskazuje na to, że 1 listopada będzie kontynuować swoją misję już z pełnym demokratycznym mandatem.Jotowa urodziła się w 1964 roku. Ukończyła filologię bułgarską oraz filologię francuską. W latach 1991-1997 pracowała jako reporterka, redaktorka, prezenterka i kierowniczka działu „Wiadomości i Aktualności” w bułgarskiej telewizji publicznej.W latach 1997–2007 stał na czele centrum prasowego Rady Najwyższej Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (Rady Najwyższej BSP). Od 2000 r. była członkinią Rady Najwyższej tej partii. W 2005 roku została posłanką. W 2007 roku – a więc w roku wejścia Bułgarii do UE – uzyskała mandat posłanki do Parlamentu Europejskiego.19 stycznia 2017 roku Jotowa i Radew złożyli przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym na wiceprezydenta i prezydenta Republiki Bułgarii, a 22 stycznia 2017 roku oficjalnie objęli urząd.Podczas zaprzysiężenia Jotowa – w przeciwieństwie do Radewa – nie ucałowała ręki bułgarskiego patriarchy prawosławnego, ale rok później uklęknęła i ucałowała pierścień patriarchy moskiewskiego Cyryla, co wywołało ogólnonarodowe oburzenie.Czytaj także: Oligopatriarcha. Cyryl kluczowym trybem reżimu PutinaJako wiceprezydentka i pełniąca obowiązki prezydenta Jotowa nie wykazała się – delikatnie rzecz ujmując – zbyt dużą asertywnością. 30 tys. osób apelowało, by skierowała ustawę budżetową do Trybunału Konstytucyjnego. Jotowa nie mogła tego zrobić swojemu dawnemu przełożonemu, który otwarcie poparł jej kandydaturę w obecnych wyborach.We wrześniu 2026 roku wybuchł skandal z Ognianem Atanasowem, znanym jako „Petrich Escobar”, skazanym za narkotyki. Jotowa ułaskawiła go, a on ponownie został złapany z narkotykami.24 września 81 krajów, w tym Bułgaria, podpisało międzynarodową deklarację potępiającą Rosję. Informację tę rozpowszechniła wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Kaia Kalas. 25 września Jotowa zaprzeczyła temu, twierdząc, że Bułgaria nie podpisała deklaracji, ponieważ nie było potrzeby jej składania.Giurow przeciwwagą dla Radewa?Giurow jest od Jotowej 11 lat młodszy. Reprezentuje zdecydowanie prozachodnie wartości, doskonale rozumie kto jest agresorem, a kto ofiarą w wojnie rosyjsko-ukraińskiej. To ekonomista i były zastępca szefa banku centralnego, który bronił doktorat na Uniwersytecie Wiedeńskim.Swoją karierę zawodową rozpoczął w 1999 roku jako analityk kredytowy w Harris Bank w Chicago, gdzie zajmował się przygotowywaniem analiz finansowych przedsiębiorstw i oceną wniosków kredytowych.W latach 2002-2007 pracował w Volksbanku w Wiedniu, gdzie awansował na stanowisko Kierownika Departamentu Kontroli Ryzyka Kredytowego Grupy. Wykładał na różnych bułgarskich i europejskich uczelniach.Po powołaniu rządu tymczasowego przez prezydent Ilianę Jotową 19 lutego 2026 r. tymczasowy premier Andrej Giurow oraz ministrowie złożyli przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym. Mimo krótkiej przygody w fotelu premiera udało mu się zabezpieczyć prawie 500 milionów euro w ramach drugiej i trzeciej transzy bułgarskiego KPO. Wynegocjował także dłuższy czas na odblokowanie czwartej transzy.Podczas wizyty w Kijowie tymczasowy premier Andrej Giurow podpisał 10-letnią umowę o bezpieczeństwie z Ukrainą, obejmującą możliwości wspólnej produkcji dronów. Umowa obejmuje nie tylko obronność, ale także szereg innych sektorów i przewiduje udział Bułgarii w odbudowie Ukrainy.Porozumienie wywołało ostre reakcje polityczne ze strony Rumena Radewa i Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP). Określili je jako ryzykowne i mogące pogłębiać podziały.Rolę prezydenta postrzega jako „organu korygującego instytucje i reprezentanta obywateli”. Ważne dla niego jest zapobieganie kryzysom instytucjonalnym i politycznym, rządy prawa oraz potrzeba modernizacji kraju. Swoją wizję Bułgarii opisuje jako „zjednoczoną, godną i nowoczesną”.***Radew posiadając większość w Zgromadzeniu Narodowym mógłby ignorować Giurowa w roli prezydenta, ale jednocześnie miałby w nim silnego oponenta. Może bez zbyt dużych uprawnień, ale z mocnym demokratycznym mandatem.Jotowa w tej samej roli może stać się wyraźnym sygnałem dla jego ambicji i dać impuls do skuteczniejszego wprowadzania radykalnych zmian i umocnienia władzy.Skontaktuj się ze mną i podziel się swoją historią: marcin.krezelok@tvp.pl