Badanie dla TVP Info i „19:30”. Większość Polaków nie wie, czy Koalicja Obywatelska powinna utworzyć wspólną listę wyborczą z PSL i Lewicą przed najbliższymi wyborami parlamentarnymi – wynika z sondażu zrealizowanego przez IPSOS dla „19.30” i TVP Info. Nie wiedzą także politycy, którzy wciąż nie podjęli wiążących decyzji. Według sondażu IPSOS dla 19.30 i TVP Info aż 31 proc. ankietowanych nie wie, czy Koalicja Obywatelska wraz z Lewicą i PSL powinny utworzyć wspólną listę wyborczą. Takie rozwiązanie uważa za słuszne 32 proc. (12 proc. – „zdecydowanie tak” i 20 – „raczej tak”). Przeciwną opcję wybrało 37 proc. respondentów (19 proc. – „zdecydowanie nie” i 18 proc. – „raczej nie”).Jak widać, wyborcy w sprawie wspólnej listy są podzieleni. Politycy także. Zwolenników tego rozwiązania możemy znaleźć dziś głównie w Koalicji Obywatelskiej.Kluczowy D'Hondt– Jestem gorącym orędownikiem jednej wspólnej listy, bo przy metodzie D'Hondta trzeba do wyborów iść wspólnie – mówi Dariusz Joński z Koalicji Obywatelskiej.Metoda D'Hondta to sposób przeliczania głosów na mandaty w Sejmie, która premiuje zwycięzcę. Wybory w 2015 roku pokazały to dobitnie. PiS otrzymało wtedy trzydzieści siedem procent głosów, ale w Sejmie zdobyło ponad połowę mandatów. Wszystko dzięki temu, że lewicowa koalicja oraz partie Korwin i RAZEM nie przekroczyły wyborczych progów. Oddane na nich głosy wzmocniły wygranego.Kiedy rozmowy w sprawie wspólnej listy?Do rozmów o formule startu w wyborach parlamentarnych liderzy koalicji rządzącej mają wrócić dopiero w lutym. Na ten moment unikają jednoznacznych deklaracji, uzależniając przyszłość od aktualnych notowań partnerów i opozycji. Jednak wstępne negocjacje już trwają – pisze dla portalu tvp.info Agata Andrzejczak.Nowa Lewica, współpracująca z mniejszymi formacjami, takimi jak Polska Partia Socjalistyczna, Wspólne Jutro i Partia Pracy, wielokrotnie proponowała utworzenie dwóch list wyborczych: konserwatywnej i progresywnej. Pierwsza miałaby skupiać KO i PSL, druga ugrupowania lewicowe.Obie listy mogliby zasilić także politycy Polski 2050 i rozłamowcy z Unii Centrum. Natomiast kierownictwo KO marzy o jednej liście całej koalicji. Taki scenariusz jest możliwy, choć każdy z koalicjantów szykuje się do samodzielnego startu.Czytaj również: Trzy lata po wyborach. Przewaga KO, pięć partii w Sejmie