Naprawa pochłonęła 2,5 mln zł. Trzy lata temu policyjny Black Hawk podczas lotu nad uczestnikami pikniku zerwał przewód linii energetycznej. Teraz sprawa niebezpiecznego incydentu pod Ciechanowem doczekała się rozstrzygnięcia w sądzie. Dowódca śmigłowca dobrowolnie poddał się karze. Sąd zdecydował m.in. o karze więzienia w zawieszeniu i zakazie wykonywania lotów – informuje TVP3 Warszawa. Sąd Rejonowy w Ciechanowie uwzględnił wniosek dowódcy policyjnego śmigłowca Black Hawk o dobrowolne poddanie się karze. Sprawa dotyczy zdarzenia z sierpnia 2023 roku w Sarnowej Górze, w gminie Sońsk.Sąd zaakceptował uzgodnione warunki, przewidujące rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na dwa lata. Pilot ma również zapłacić grzywnę w wysokości 20 tys. zł, czyli 200 stawek dziennych po 100 zł.Orzeczono wobec niego także dwuletni zakaz wykonywania lotów śmigłowcami. Dodatkowo ma wpłacić 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Prokurator zaakceptował warunki dobrowolnego poddania się karze, wnosząc o uwzględnienie dodatkowego świadczenia pieniężnego.Do incydentu doszło 20 sierpnia 2023 roku podczas obchodów 103. rocznicy bitwy pod Sarnową Górą, niedaleko Ciechanowa, która odbywała się pod honorowym patronatem MON.Zarzuty prokuratury Policyjny Black Hawk wykonywał lot w pobliżu uczestników wydarzenia. W pewnym momencie maszyna zerwała przewód odgromowy linii energetycznej, znajdujący się niedaleko osób obserwujących śmigłowiec.Nikomu nic się nie stało, jednak zdarzenie stworzyło poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Prokuratura zarzuciła dowódcy śmigłowca niedopełnienie obowiązków oraz sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym.Postępowanie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Płocku. Śledztwo było kilkukrotnie przedłużane, między innymi z powodu choroby biegłego przygotowującego opinię lotniczą.2,5 mln zł na naprawęUszkodzenia maszyny okazały się kosztowne. Naprawa śmigłowca, obejmująca m.in. łopaty wirnika nośnego, pochłonęła blisko 2,5 mln zł.Pilot poniósł również konsekwencje finansowe odpowiadające trzymiesięcznemu uposażeniu.Mimo poważnych uszkodzeń śmigłowiec został naprawiony i ponownie skierowany do służby. Maszyna uczestniczyła później m.in. w transportach organów do przeszczepów oraz działaniach na granicy polsko-białoruskiej.Sprawa incydentu w Sarnowej Górze znalazła natomiast finał przed Sądem Rejonowym w Ciechanowie, który uwzględnił wniosek oskarżonego o dobrowolne poddanie się karze.