Legia grała z Lechem. Skrót spotkania 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy: Legia Warszawa – Lech Poznań. – Lech Poznań nie potrafi grać wielkich meczów – sugerował trener Legii Marek Papszun, wskazując na to, że presja przerasta piłkarzy mistrzów Polski. Szkoleniowiec Lecha Niels Fredriksen odbijał piłeczkę, podkreślając, że jego zespół „gra wielkie mecze dwa razy w tygodniu”, a Legia „dwa razy w roku”, gdy przychodzi jej mierzyć się z Lechem. Na boisku słowne przepychanki trenerów nie miały już znaczenia. Legia w meczu z Lechem pokazała piłkę, którą znamy odkąd zespół objął Papszun czyli dobrą organizację, zamykanie przestrzeni i maksymalne uprzykrzanie życia przeciwnikowi. PKO BP Ekstraklasa: Legia Warszawa – Lech PoznańGoście próbowali zdominować Legię, ale gra długimi minutami toczyła się głównie w środkowej strefie pola. Pierwszą groźną sytuację obie drużyny sprezentowały kibicom po kwadransie. Paweł Wszołek sfaulował Leo Bengtssona tuż przed polem karnym. Sam poszkodowany popisał się bardzo dobrym strzałem z rzutu wolnego i piłka odbiła się od słupka. Kilka minut później refleksem błysnął Mateusz Lis, broniąc strzały Bartosza Kapustki i Kamila Piątkowskiego. Z pierwszej połowy warto zapamiętać jeszcze strzał Rafała Augustyniaka z 41. minuty, który w dobrym stylu odbił golkiper Kolejorza. Po zmianie stron Lech złapał wiatr w żagle, a w 56. minucie objął prowadzenie. Kolejorz w koronkowy sposób rozegrał piłkę od własnej bramki. Kunsztem błysnął Patrik Walemark, który przedryblował dwóch legionistów. Później piłka trafiła do Bengtssona, ten dośrodkował do Yannicka Agnero, a napastnik Lecha celnym strzałem dał prowadzenie swojej drużynie. Kolejorz nie poszedł za ciosem i to Legia była bliższa wyrównania. W 63. minucie Lisowi pomógł słupek przy interwencji po strzale Piątkowskiego. Kilkadziesiąt sekund później bramkarz mistrzów Polski popisał się efektowną paradą przy uderzeniu Augustyniaka. Legioniści dopięli swego w niewiele ponad kwadrans przed końcem, gdy Bohdan Wjunnyk celnym strzałem głową doprowadził do remisu. W 80. minucie powinno być 2:1 dla Legii, ale Mateusz Szczepaniak nie wykorzystał kapitalnej okazji do pokonania bramkarza.Ostatnie słowo należało jednak do mistrzów Polski. W 87. minucie Luis Palma uciekł Rubenowi Vinagre i celnym strzałem zamienił na gola wrzutkę Daniela Haakansa.