Sekcja zwłok nie wykazała śladów gwałtownej śmierci. Policjanci wezwani do kolizji na ul. Energetyków w Radomiu dokonali makabrycznego odkrycia. Na tylnej kanapie jednego z aut znaleźli ciało 43-letniego mężczyzny. Wstępne ustalenia wskazują, że jego śmierć nie miała związku ze zdarzeniem drogowym, ani brutalnym przestępstwem. O nowych ustaleniach w tej makabrycznej sprawie poinformował dziennik „Fakt”. Wiadomo, że przeprowadzono sekcję zwłok 43-letniego martwego mężczyzny. „Nie mamy do czynienia z zabójstwem. Ustalono też, że do zgonu nie doszło wskutek tego zdarzenia drogowego. Jednak aby ustalić, jak ta osoba zmarła i czy z jej śmiercią miały coś wspólnego pozostałe osoby z samochodu, trzeba wykonać poszerzone badania” – mówi informator „Faktu”. W niedzielę 25 października w prokuraturze przesłuchano 35-letniego kierowcę, który pijany wiózł dwóch pasażerów, w tym 43-letniego denata. Według „Faktu”, mężczyzna usłyszał zarzut kierowania w stanie nietrzeźwości. Przyznał się i złożył wyjaśnienia. Zwykła kolizja, niezwykła makabra Do zdarzenia doszło w piątek, 23 października, przed godz. 19 na ul. Energetyków w Radomiu. Jak przekazała portalowi TVP.Info rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Radomiu Justyna Jaśkiewicz, zgłoszenie dotyczyło zderzenia dwóch samochodów. Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kierowca Forda uderzył w tył Toyoty stojącej na czerwonym świetle. Badanie alkomatem wykazało, że 35-letni kierowca Forda miał około 2,5 promila alkoholu w organizmie. Podobny wynik uzyskał siedzący obok niego pasażer. Najbardziej szokujące odkrycie nastąpiło jednak podczas dalszych czynności. Policjanci zauważyli, że na tylnej kanapie samochodu znajduje się jeszcze jeden mężczyzna. Podejrzewali, że jest nieprzytomny, ale prawda była inna. 43-latek nie żył. Kierowca Forda i pasażer zostali zatrzymani i trafili do policyjnego aresztu. Postępowanie w sprawie prowadzi prokuratura.Czytaj także: Makabryczne odkrycie podczas kontroli. Pijany kierowca przewoził zwłoki