„Wrócili z podkulonym ogonem”? Deputowany Dumy Państwowej i członek partii Jedna Rosja Oleg Matwieczew twierdzi, że po emigracji wywołanej wojną w Ukrainie do Rosji wróciło już 70 proc. osób, które uciekły z kraju, głównie ze strachu przed poborem. Jego słowom przeczą jednak dostępne badania i analizy, według których poza granicami Rosji nadal pozostają setki tysięcy emigrantów. O manipulowaniu statystykami, doniósł opozycyjny dziennik „The Moscow Times”, który przytoczył rozmowę Olega Matwieczewa z propagandową stacją Russia Today. „Kiedy wyjeżdżali w 2022 roku, powiedziałem: Niech uciekają, wrócą jako patrioci. Większość już wróciła, 70 proc. – przekonywał Matwieczew. Według kremlowskiego polityka, przyczynami migracji powrotnej były „trudności codzienne i biurokratyczne, brak bezpieczeństwa i usług, trudności finansowe oraz rozczarowanie zachodnim stylem życia”. „Uciekli z Europy z przerażeniem, mówiąc, że nie zamienią Moskwy na nic innego; mają już dość. Siedzą cicho z podkulonym ogonem” – stwierdził deputowany. A jaka jest prawda? Słowa deputowanego stoją jednak w sprzeczności z szacunkami dotyczącymi emigracji po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, zebranymi przez „MT”. Według różnych analiz kraj opuściło od 650 tys. do nawet 900 tys. osób. Była to największa fala emigracji politycznej z Rosji od ponad wieku, dodatkowo spotęgowana po ogłoszeniu mobilizacji. Jeszcze w 2023 roku Władimir Putin twierdził, że do kraju wróciła połowa emigrantów. Tymczasem badanie Rosyjskiej Akademii Gospodarki Narodowej i Administracji Publicznej (RANEPA) z początku 2024 roku wskazywało, że odsetek powrotów wynosi zaledwie około 10 proc. Podobne wnioski płyną z analizy niezależnego portalu The Bell. Po zbadaniu danych migracyjnych z 70 państw redakcja ustaliła, że do lipca 2024 roku poza Rosją pozostawało około 666 tys. obywateli, którzy wyjechali po rozpoczęciu wojny. Największe skupiska rosyjskich emigrantów znajdowały się w Armenii, Kazachstanie, Izraelu i Gruzji. W Europie najczęściej wybieranymi kierunkami były Niemcy, Serbia, Łotwa, Hiszpania i Holandia. Dziesiątki tysięcy Rosjan osiedliły się również w Turcji oraz Stanach Zjednoczonych, gdzie wielu z nich ubiegało się o azyl. Kreml nie zna litości Jednocześnie rosyjskie władze zaostrzają presję na obywateli, którzy opuścili kraj i otwarcie sprzeciwiają się wojnie oraz represjom. Jednym z najnowszych narzędzi jest tzw. rejestr zesłańców, określany przez krytyków mianem „rejestru wrogów ludu”. Przepisy przewidują ograniczenie części praw osób uznanych za działające przeciw interesom Federacji Rosyjskiej. Dodatkowym narzędziem nacisku są zaoczne wyroki oraz wpisywanie emigrantów na listy osób poszukiwanych. W praktyce może to prowadzić m.in. do problemów z usługami bankowymi czy konieczności wykazywania politycznego charakteru stawianych zarzutów. Czytaj także: Studenci w machinie wojennej Kremla. Jak Putin zwiększa produkcję broni?