Fala protestów przetacza się przez Europę. Drogie mieszkania, rosnące koszty życia, problemy w szkołach i na uczelniach. Młodzi Europejczycy coraz częściej mówią „dość” i wychodzą na ulice. Od połowy września w 12 krajach odbyło się co najmniej 177 protestów – wynika z analizy „El Pais”. Skala demonstracji zbliża się do tej z czasów kryzysu strefy euro. Gniew młodych widać w kolejnych europejskich stolicach. W jednych krajach zapalnikiem są ceny mieszkań, w innych kondycja edukacji, cięcia wydatków czy decyzje polityczne. Wspólnym mianownikiem jest jednak rosnące niezadowolenie z warunków życia.Hiszpański „El Pais” przeanalizował protesty, które odbyły się między 15 września a 23 października. Doliczył się co najmniej 177 demonstracji w 12 europejskich państwach. Aż 80 proc. z nich przypadło na Francję, Hiszpanię, Włochy, Portugalię i Belgię.Według dziennika liczba demonstracji zbliżyła się do poziomu obserwowanego podczas najbardziej burzliwych miesięcy kryzysu strefy euro w latach 2010–2012.Wspólnego ruchu nie ma. Problemy są podobneNie jest to jeden zorganizowany europejski bunt. Protesty wybuchają niezależnie od siebie, choć postulaty demonstrantów często się powtarzają.Luka Leszić z Europejskiej Unii Studentów zwraca uwagę, że jesień sprzyja mobilizacji. Młodzi wracają do szkół i na uczelnie, gdzie bezpośrednio odczuwają zmiany dotyczące opłat, stypendiów czy warunków nauki.Jednocześnie mierzą się z problemami wykraczającymi daleko poza edukację. Według Eurostatu ceny konsumpcyjne w Unii Europejskiej wzrosły od 2022 roku łącznie o 23,6 proc. Szczególnie dotkliwy dla młodych jest również kryzys mieszkaniowy.Francja. Od blokowania szkół do setek tysięcy na ulicachNajbardziej gwałtowny przebieg protesty przybrały we Francji. Zaczęło się we wrześniu od blokowania szkół przez uczniów domagających się większej liczby nauczycieli, mniej licznych klas oraz poprawy stanu budynków.Protest szybko wykroczył poza szkoły. 17 października w demonstracjach w całym kraju wzięło udział 550 tys. osób – wynika z danych francuskiego MSW.Czytaj także: Już nie Grecja i Włochy. Ten kraj „chorym człowiekiem Europy”Doszło do zamieszek. Zatrzymano ponad 2 tys. osób, a blisko tysiąc policjantów zostało rannych. Po tych wydarzeniach władze w Paryżu zdecydowały się na wprowadzenie ograniczeń dotyczących zgromadzeń.Edukacja wyprowadziła młodych na ulice także w innych państwach. Belgijscy studenci protestują przeciwko podwyżkom opłat i cięciom budżetowym. We Włoszech jednym z powodów demonstracji są przepisy ograniczające udział uczniów zagranicznych. W Grecji 21 października ponad 10 tys. osób uczestniczyło w strajku nauczycieli.„Nie stać nas na mieszkanie”W Hiszpanii i Portugalii źródło gniewu jest inne. Tam jednym z największych problemów młodego pokolenia stała się dostępność mieszkań.Pod koniec września w Madrycie na ulice wyszło według władz co najmniej 25 tys. osób. Organizatorzy twierdzili, że uczestników było nawet 300 tys. Demonstracje rozlały się następnie na dziesiątki innych hiszpańskich miast.W Portugalii protestujący sprzeciwiają się z kolei projektowi przepisów ułatwiających eksmisje.Na Bałkanach gniew ma polityczne podłożeJeszcze inny charakter mają protesty na Bałkanach. W Albanii demonstranci domagają się odejścia premiera Ediego Ramy i oskarżają jego rząd o związki z przestępczością zorganizowaną. W październiku protesty przerodziły się tam w gwałtowne zamieszki i podpalenia budynków publicznych.W Serbii ruch studencki wyrósł z protestów po katastrofie dworca w Nowym Sadzie w 2024 roku, w której zginęło 16 osób. Mobilizacja młodych doprowadziła ostatecznie do przyspieszenia wyborów parlamentarnych. Serbowie pójdą do urn w niedzielę 25 października.W Niemczech demonstracje są mniejsze. Protestujący sprzeciwiają się m.in. służbie wojskowej, zbrojeniom oraz ograniczaniu wydatków socjalnych.To jeszcze nie koniecZdecydowana większość demonstracji przebiegała pokojowo. „El Pais” ustalił jednak, że podczas 49 protestów dochodziło do zatrzymań, a w czasie co najmniej 30 manifestacji ranni zostali policjanci.I nic nie wskazuje na szybkie uspokojenie nastrojów. Kolejne protesty i strajki zapowiadane są na listopad m.in. we Francji, Hiszpanii, Niemczech, Włoszech i Portugalii.Zobacz także: Różowa Pantera na zadymach we Francji? Sprawdzamy