Polska legenda. 24 października 1989 roku zgasło życie jednego z najwybitniejszych himalaistów w historii. Jerzy Kukuczka miał wtedy 41 lat, a na koncie zdobycie Korony Himalajów i Karakorum. W 37. rocznicę jego śmierci warto przypomnieć, dlaczego do dziś nie sposób mówić o polskim himalaizmie bez jego nazwiska. Pozostał legendą. Są takie daty, które w górach nie potrzebują kalendarza. To jedna z nich. 24 października 1989 roku na południowej ścianie Lhotse zginął Jerzy Kukuczka – człowiek, który w ciągu niespełna ośmiu lat wszedł na wszystkie czternaście ośmiotysięczników świata. Drugi po Reinholdzie Messnerze. Ale w tej historii słowo „drugi” nie było kluczowe.Z Katowic w stronę najwyższych gór świataKukuczka urodził się 24 marca 1948 roku w Katowicach-Bogucicach. Był chłopakiem z Górnego Śląska, z rodzinnymi korzeniami w Istebnej, który najpierw poznał smak sportowej dyscypliny, trenując podnoszenie ciężarów. Góry pojawiły się w jego życiu w połowie lat sześćdziesiątych. I szybko okazało się, że... nie będą tylko hobby.Nie należał do ludzi, którym wystarczało samo znalezienie się na szczycie. Interesowało go, jak tam dotrzeć, którędy poprowadzić drogę, jak zmierzyć się z tym, co dotąd pozostawało niezdobyte. Poświęcał godziny na analizach i planowaniu. W archiwalnych wypowiedziach wracał do tej samej myśli: góry pociągały go przede wszystkim tam, gdzie kończyły się przetarte szlaki.– Bawią mnie góry, ciągnie mnie wyczyn sportowy, a przede wszystkim te nieprzetarte szlaki – mówił w rozmowie z Polskim Radiem przed ostatnią tragiczną wyprawą na Lhotse.To zdanie brzmi w 2026 roku jak klucz do całej jego historii. Nie chodziło wyłącznie o wysokość. Chodziło o przekraczanie granic tego, co możliwe.Pierwszy ośmiotysięcznik zdobył w 1979 roku. Było to Lhotse, wznoszące się na wysokość 8516 metrów według współcześnie powszechnie stosowanych danych. Dziesięć lat później ta sama góra stała się miejscem jego ostatniej wspinaczki. Pomiędzy tymi dwoma momentami zmieściła się kariera, która na trwałe zmieniła historię światowego alpinizmu.Czytaj także: Odtwarzacz zamiast… kiosków. Jak iPod stał się iPodemNie kolekcjonował szczytów. Pisał własną historię18 września 1987 roku Kukuczka zdobył Sziszapangmę i skompletował Koronę Himalajów i Karakorum. Został drugim człowiekiem na świecie, po Messnerze, który stanął na wszystkich czternastu ośmiotysięcznikach. Włoch potrzebował na to szesnastu lat. Polak dokonał tego w niespełna osiem.Był to czas, kiedy polscy himalaiści, mimo ograniczeń finansowych i realiów PRL, zdobywali światową pozycję. Zimą, w warunkach skrajnego mrozu i przy niewielkim marginesie błędu, potrafili robić rzeczy, które dla wielu zagranicznych wspinaczy pozostawały nieosiągalne. Kukuczka był jednym z najważniejszych bohaterów tej epoki. Do dziś polscy himalaiści są szanowani na każdym metrze największych gór świata. Duża w tym jego zasługa.Sukcesów Kukuczki nie należy jednak sprowadzać wyłącznie do wyścigu z Messnerem. Reprezentowali odmienne podejście do wspinania, a sam Włoch nie traktował himalaizmu jak zwykłej sportowej rywalizacji.Kiedy Polak skompletował Koronę, otrzymał od niego słynny telegram: „Nie jesteś drugi. Jesteś wielki”. Tylko tyle i aż tyle.„Dlaczego kończyć, skoro tak dobrze idzie?”Mimo osiągnięcia celu Kukuczka nie odwrócił się od gór. Nie uznał, że osiągnął już wszystko, co powinien. W 1988 roku brał udział w wyprawie na Annapurnę Wschodnią, a rok później wrócił w Himalaje z zamiarem zmierzenia się z południową ścianą Lhotse. Było to przedsięwzięcie trudne, a wcześniejsze, nieudane próby tylko podkreślały skalę wyzwania.Przed wyjazdem pytano go, dlaczego po zdobyciu wszystkich ośmiotysięczników nadal chce ryzykować. Odpowiadał krótko: – Dlaczego kończyć, skoro tak dobrze idzie?W innym archiwalnym nagraniu mówił o chwili, gdy człowiek ma dość miasta i cywilizacji, i po prostu chce jechać w góry.Niestety, te słowa źle się zestarzały.Czytaj także: Rosja co chwilę straszy atomem. Groźba czy realne zagrożenie?24 października 1989 roku wspinał się na południowej ścianie Lhotse wraz z Ryszardem Pawłowskim. Na wysokości około 8200-8300 metrów, podczas próby wytyczenia nowej drogi, odpadł od ściany.Pękła lina. Spadł w przepaść. Został w Himalajach już na zawsze.Miał 41 lat. Jego ciała nie udało się sprowadzić na dół. Miejscem pochówku stała się szczelina lodowa w rejonie wypadku.Pamięć, która nie potrzebuje wysokościŻycie Kukuczki w liczbach wyglądało imponująco: czternaście ośmiotysięczników, osiem lat. Do tego nowe drogi i zimowe wejścia. Zaczynał w Katowicach, dotarł do światowej elity.37 lat po jego śmierci Himalaje pozostają takie same: ogromne, obojętne na ludzkie ambicje, piękne i niebezpieczne. Jedno jest pewne: przez kolejne dekady wielu Polaków będzie próbowało wyrównać jego wybitne osiągnięcia.Czytaj także: Zdrajca z „Potopu”. Dlaczego Janusz Radziwiłł oddał Litwę Szwedom?