„Setki zdjęć”. Meghan, księżna Sussexu, oświadczyła, że jest „głęboko zaniepokojona” doniesieniami o tym, że jej ojciec posiadał dużą kolekcję zdjęć przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci. Wyznała, że w 2018 roku dowiedziała się o „niepokojących zarzutach”. Brytyjski dziennik „The Sun” ujawnił w czwartek, że Thomas Markle Jr., przyrodni brat księżnej Meghan, zgłosił filipińskim służbom, iż odkrył w domu ojca w tym kraju zbiór nieprzyzwoitych zdjęć z udziałem nieletnich.– Kiedy znalazłem te materiały, byłem przerażony. Nie miałem innego wyjścia, jak tylko zgłosić sprawę – powiedział gazecie. Przekazał służbom, że odkrył „setki, jeśli nie tysiące” zdjęć przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci w domu ojca. Pedofilskie materiały ujawniono w pudłach oraz na dyskach twardych.Markle Jr. poinformował, że zgłosił odkrycie materiałów z pedofilską pornografią również do FBI, Krajowego Centrum ds. Dzieci Wykorzystywanych i Zaginionych oraz policji stanowej w Pensylwanii, gdzie ostatnio mieszkał jego 82-letni ojciec.Filipińska policja bada sprawęWydział ds. przemocy wobec dzieci filipińskiego Departamentu Sprawiedliwości przekazał stacji CNN, że sprawa jest „w trakcie dochodzenia”.Thomas Markle stanowczo zaprzeczył tym oskarżeniom w rozmowie z dziennikiem „Daily Mail”. Twierdził, że to „stek kłamstw”. Zapewnił, że komputery nie znajdowały się w jego posiadaniu od czasu, gdy w 2025 roku opuścił Meksyk ze swoim synem.– Jestem zszokowany, zraniony i bardzo zdenerwowany tym, że mój syn wysuwa przeciwko mnie takie oskarżenia. Nigdy nie mógłbym zrobić tego, o co jestem oskarżany – przekonywał Markle senior. Gazeta twierdziła, że znajduje się on w ośrodku rehabilitacyjnym na Florydzie, gdzie uczy się chodzić z protezą po amputacji nogi. Operację przeprowadzono w zeszłym roku z powodu zakrzepu krwi.Samantha Markle, druga córka Thomasa Markle'a, twierdziła w rozmowie z „Daily Mail”, że zarzuty są nieprawdziwe i że jej brat je zmyślił. Przekonywała, że jej ojciec „przez dwa lata nie miał dostępu do tych komputerów”. Zasugerowała również, że inni „mogli mieć do nich dostęp”.Księżna Meghan: Jestem głęboko zaniepokojona– Jestem głęboko zaniepokojona wiadomościami, które ujrzały światło dzienne w ciągu ostatnich 24 godzin. Moje myśli są z dziećmi, które mogły zostać skrzywdzone – przekazała w oświadczeniu księżna Sussexu Meghan. Żona księcia Harry'ego wskazała, że już 8 lat temu dowiedziała się o pewnych zarzutach wobec ojca, z którym pozostaje w konflikcie.– W 2018 roku wysłano list do Policji Metropolitalnej. List ten został mi następnie udostępniony – ujawniła. „Pojawiły się w nim niepokojące zarzuty wobec mojego ojca i zapewniono mnie, że są one badane”. Nie jest jasne, jakie konkretne zarzuty z listu Meghan miała na myśli.– Mam nadzieję, że teraz jest jasne, iż pomimo pewnych zniekształceń w publikacjach medialnych na przestrzeni lat, wszelki dystans od mojego ojca i moja decyzja, aby nie pozwolić mu na kontakt z naszymi dziećmi, wynikały z jednego powodu: chęci ich ochrony – przekonywała księżna Sussexu. – Ufałam, że władze robią to samo w przypadku innych rodzin – dodała.– Chociaż zakres tego, co wyszło na jaw, jest szczególnie odrażający, moją najszczerszą nadzieją jest, by sprawiedliwości stanie się zadość, a priorytetem pozostanie bezpieczeństwo i ochrona niewinnych dzieci – zaznaczyła w komunikacie.Czytaj także: Al-Kaida chciała zabić księcia Harry'ego. Burza wokół rodziny królewskiej