„Była bogata dokumentacja filmowa”. Mężczyzna zatrzymany pod Trybunałem Konstytucyjnym zachowywał się w sposób prowokacyjny wobec policjantów i nie był to incydent odosobniony. Już wcześniej dopuszczał się agresywnych zachowań, co znajduje potwierdzenie w bogatej dokumentacji filmowej - powiedział wiceszef MSWiA Czesław Mroczek. Czesław Mroczek w piątek w Sejmie odpowiadał na pytanie posłów PiS, dotyczące sytuacji związanej z protestem przed Trybunałem Konstytucyjnym i zatrzymaniem 16 października Piotra W. Stołeczna policja poinformowała wtedy, że na ul. Marszałkowskiej, w okolicy TK, zatrzymano mężczyznę – Piotra W., który miał zaatakować policjantkę, popychając ją. Kobieta trafiła do szpitala. Mężczyzna zaczął uciekać i został zatrzymany w budynku, gdzie mieści się biuro Adama Borowskiego, jednego z inicjatorów protestów pod TK. Przy zatrzymanym mężczyźnie znaleziono nóż. Piotr W. usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy oraz wywierania wpływu na odstąpienie od czynności urzędowych. Oba te czyny były popełnione w charakterze występku chuligańskiego. Prokuratura wnioskowała o miesięczny areszt dla mężczyzny, argumentując to zabezpieczeniem badań sądowo-psychiatryczne podejrzanego. Sąd nie uwzględnił tego wniosku i zwolnił podejrzanego bez stosowania jakichkolwiek środków zapobiegawczych.Czytaj także: Strzelanina pod Paryżem. Jedna osoba nie żyje, są też ranniMroczek: To nie był odosobniony incydentWiceszef MSWiA przekonywał w Sejmie, że zachowanie Piotra W. podczas interwencji nie było przypadkowym incydentem.– Mężczyzna ten już wcześniej, w trakcie wielodniowego tzw. miasteczka pod Trybunałem, dopuszczał się agresywnych zachowań, co znajduje potwierdzenie w bogatej dokumentacji filmowej. Widać na niej m.in. jak mężczyzna wspólnie z innymi nieznanymi osobami napiera na kordon policjantów, jednemu z nich zabiera czapkę służbową - wyjaśniał Mroczek w Sejmie.Zaznaczył, że policjanci podjęli wobec mężczyzny próbę legitymowania. Podkreślił, że jeśli osoba legitymowana nie zna przyczyn, zawsze może zapytać się o to policjanta, który zobowiązany jest takiej odpowiedzi udzielić. Dodał, że sytuację można zobaczyć na udostępnionym przez policję filmie z kamery nasobnej funkcjonariusza.„Brak reakcji na polecenia jest wykroczeniem”Mroczek podkreślił również obowiązki osoby legitymowanej.– Osoba legitymowana ma prawny obowiązek przedstawić swoje dane osobowe, okazać dokument. W przeciwnym razie dopuszcza się wykroczenia. Brak reakcji na polecenia policjanta jest wykroczeniem - powiedział Mroczek.Zaznaczył też, że interwencja policjantów przebiegała w trudnych warunkach. - Wewnątrz budynku oraz przed nim gromadziły się osoby postronne, które napierały na funkcjonariuszy i utrudniały przeprowadzenie czynności służbowych, krzycząc obraźliwe i prowokacyjne hasła - dodał. Czytaj także: Sikorski rozprawia się z ukraińskimi nacjonalistami. Odświeża im pamięć