Na „lewych” wizach. Rosyjscy karatecy doskonale wiedzieli, że nie mogą przyjechać do Polski na młodzieżowe mistrzostwa świata w Bielsku-Białej, ale za nic mieli zakazy i nielegalnie dotarli do naszego kraju – informuje „Rzeczpospolita”. W ubiegłym tygodniu w Bielsku-Białej odbywały się 14. mistrzostwa świata w karate juniorów, kadetów i kadry U-21. Piętnastka z Rosji i Białorusi chciała wziąć udział w zawodach jako sportowcy neutralni pod auspicjami World Karate Federation (WKF).Wizy turystyczne z Grecji, Włoch i WęgierPolska Unia Karate od samego początku informowała, ze rosyjscy sportowcy nie wezmą udziału w imprezie, bo od 2022 r. obowiązuje zakaz wjazdu Rosjan na teren naszego kraju, chyba że ktoś ma specjalne wyłączenie. Tutaj nic takiego nie miało miejsca. Polski związek poinformował o tym fakcie także WKF.Mimo to Rosjanie razem z Białorusinami uznali, że i tak do Bielska-Białej przyjadą. Po strefie Schengen poruszali się, bo Grecja, Włochy i Węgry wydały im wizy turystyczne – podała „Rzeczpospolita”.– Białorusini wyjechali od razu przez granicę w Bobrownikach, jeden Rosjanin wyleciał przez Austrię, kolejny z Węgier. Dwóch Rosjan nie opuściło Polski, mają jeszcze czas. Monitorujemy sprawę – powiedział „Rz” por. Szymon Mościcki, rzecznik Śląskiego Oddziału Straży Granicznej.Jak powiedział dziennikowi prezes Polskiej Unii Karate Paweł Połtorzecki, dzień przed rozpoczęciem rejestracji zawodników do związku wpłynęła informacja, że w Bielsku rosyjscy karatecy jednak się zjawili.Połtorzecki tłumaczył, że w przypadku Białorusinów „sprawa jest prosta” – mogli wystartować pod neutralną flagą, według przepisów Ministerstwa Sportu i Turystyki. Dodajmy, że WKF zezwala już Białorusinom startować pod ich flagą, choć reżim Aleksandra Łukaszenki nie przestaje wspierać Władimira Putina w wojnie przeciwko Ukrainie.Natomiast – jak przypomniał szef Polskiej Unii Karate – pobyt Rosjan w Polsce „w charakterze sędziego, trenera czy zawodnika jest nielegalny”.– Strona rosyjska była informowana przez WKF o braku możliwości udziału tego kraju, nawet pod neutralną flagą. Dlatego WKF nie dopuścił do rejestracji online na mistrzostwa – opowiadał Połtorzecki w „Rzeczpospolitej”.Nad rejestracją czuwali nieumundurowani funkcjonariusze straży granicznej, by w razie konieczności wylegitymować daną osobę. W toku wszystkich czynności został też zatrzymany Rosjanin, który przez niedopatrzenie był wpisany na listę rezerwową sędziów.Czytaj także: „Żałuję, że nie udało mi się ich dobić”. 53 lata po legendarnym meczu