Tańsze bilety i najniższa pensja. Łukasz Gibała rozpoczął urzędowanie jako prezydent Krakowa od kilku konkretnych decyzji i zapowiedzi. Wśród nich znalazły się powrót do 20-minutowego biletu komunikacji miejskiej oraz obniżenie własnego wynagrodzenia. Padła też propozycja zawieszenia partnerstwa z ukraińskim Lwowem. Jedną z pierwszych zapowiedzi Gibały było przywrócenie biletu 20-minutowego w cenie 4 zł. Za rządów Aleksandra Miszalskiego bilet w tej cenie został skrócony do 15 minut.Nowy prezydent przygotował projekt uchwały, który ma przejść dwa czytania. Powrót do wcześniejszej taryfy był jedną z najważniejszych obietnic kampanii wyborczej.Niższa pensja prezydentaGibała zaproponował również najniższe ustawowe wynagrodzenie zasadnicze dla prezydenta miasta. Zamiast 11 650 zł ma wynosić 9320 zł. Obniżeniu mają ulec także dodatek funkcyjny i specjalny. Prezydent argumentuje, że Kraków jest zadłużony, dlatego chce szukać oszczędności również we własnym wynagrodzeniu.Radni jednogłośnie poparli jego propozycję.Zawieszenie partnerstwa ze LwowemKolejnym ruchem nowego prezydenta jest projekt uchwały dotyczący zawieszenia oficjalnego partnerstwa Krakowa ze Lwowem. To reakcja na decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu 2027 roku rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza.Gibała podkreślił, że nie chodzi o zerwanie relacji z Ukrainą ani wycofanie wsparcia dla niej, lecz o reakcję na decyzję dotyczącą spornej pamięci historycznej. Zapowiedział również, że wycofa projekt, jeśli mer Lwowa jednoznacznie potępi uchwałę rady obwodowej.– Mamy miesiąc. Jeżeli będą chcieli państwo (radni – przyp.red.) rozpatrywać w dwóch czytaniach projekt, do czego zachęcam, ja państwa poinformuję, czy mer odpisał, czy nie; czy rzeczywiście odetnie się i potępi tę uchwałę obwodu lwowskiego. Jeśli to zrobi, to ja ten projekt wycofam – mówił prezydent Krakowa. Czytaj także: Liczby, które nie kłamią. O czym mówią wyniki wyborów w Krakowie?Łukasz Gibała objął urząd po przedterminowych wyborach, które odbyły się po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego w referendum. W drugiej turze, 11 października, zdobył 62,12 proc. głosów.