Pracownicy wrócą do Stanów. Departament Stanu USA poinformował, że nakazał większości pracowników amerykańskiej ambasady w Rijadzie i ich rodzinom opuszczenie Arabii Saudyjskiej. W placówce pozostać mają jedynie osoby odpowiadające za sytuacje krytyczne. W środę resort dyplomacji podkreślił, że chodzi wyłącznie o personel w Arabii Saudyjskiej.Konflikty zbrojne w Arabii SaudyjskiejReuters, powołując się na przedstawicieli amerykańskiej administracji, przekazał, że Departament Stanu przygotowuje się do wycofania części personelu dyplomatycznego z krajów Zatoki Perskiej.Agencja podała, że decyzja Departamentu Stanu jest pochodną nasilających się konfrontacji zbrojnych w regionie, a zwłaszcza ataków jemeńskich rebeliantów Huti, wspieranych przez Iran, na Arabię Saudyjską i rząd Jemenu, który z kolei jest popierany przez Rijad.Czytaj również: Witkoff nazwał Putina „humanitarystą”. Nawet Republikanie z niego zakpiliW środę wieczorem w ataku na należące do saudyjskiego koncernu Aramco pole naftowe zginęły dwie osoby. Królestwo jest niemal codziennie atakowane przez Huti, którzy za cel obierają głównie infrastrukturę naftową oraz lotniska.Lotnisko w Rijadzie zostało tymczasowo zamknięte po ataku lotniczym z 10 października, w którym zginęło 13 osób, a ponad 300 zostało rannych. Była to największa liczba ofiar śmiertelnych na terytorium Arabii Saudyjskiej od ponad dekady.