Bandyci ułatwiają zadanie. Francuska policja wykorzystuje media społecznościowe, aby identyfikować i zatrzymywać podejrzanych o uczestniczenie w zamieszkach i grabieże sklepowe. Śledczy analizują filmy publikowane w sieci oraz nagrania z tysięcy kamer monitoringu, aby namierzać chuliganów i gromadzić dowody. Podczas demonstracji we Francji w minioną sobotę doszło do aktów grabieży. Sprawcy – wykorzystując chaos, jaki powstał po zorganizowanych atakach na policję – włamywali się do sklepów i punktów usługowych. Ocenia się, że nie należą oni do żadnych ruchów i nie mają celów ideologicznych; są to głównie mężczyźni pochodzenia migracyjnego, w przypadku Paryża – pochodzący z przedmieść. Po zamieszkach w sobotę zatrzymano we Francji w ciągu minionego weekendu ponad 2300 osób. Od poniedziałku sądy zaczęły rozpatrywać pierwsze sprawy, między innymi w Lille.Areszty pełne zatrzymanychMinister sprawiedliwości Francji Gerald Darmanin poinformował, że obecnie prawie 150 osób przebywa w aresztach – czekają one na proces bądź po wyrokach zostały pozbawione wolności. Sprawy kolejnych ponad 800 osób czekają na rozpatrzenie przez prokuraturę lub sąd.Policja namierza kolejnych uczestników zajść. Korzysta między innymi z mediów społecznościowych. – Przeglądamy wszystko za pomocą naszych własnych narzędzi, aby sprawdzić, czy przestępstwa widoczne w mediach społecznościowych odpowiadają przestępstwom, które badamy – powiedział jeden z funkcjonariuszy.Czytaj także: Różowa Pantera na zadymach we Francji? SprawdzamyWskazał, że namierzył grupę czterech wyrostków, które niszczyły Paryż. Dodał, że prześledził ich trasę niemal pod dom. Wraz z grupą funkcjonariuszy ma do dyspozycji podgląd 80 tysięcy kamer bezpieczeństwa.Minister Darmanin ujawnił, że śledczy będą wykorzystywać technologię rozpoznawania twarzy do porównywania zdjęć z policyjnej bazy danych z materiałami publikowanymi w mediach społecznościowych. Premier Sebastien Lecornu oświadczył, że namierzaniem chuliganów zajmie się ponad 200 funkcjonariuszy.