Znamy szczegóły oświadczenia. Prokurator Andrzej Golec to milioner – ustalił portal TVP.Info. Z jego najnowszego oświadczenia majątkowego wynika, że posiada ogromne oszczędności, a do tego kilka nieruchomości. O prokuratorze jest głośno po nocnym incydencie w mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. Golec twierdzi, że przez pomyłkę wszedł do cudzego lokalu. Andrzej Golec jako prokurator Biura Lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej – według oświadczenia majątkowego za 2025 rok – posiada 951,7 tys. zł oszczędności na koncie, do tego 46,3 tys. zł na koncie IKE i dodatkowo 100 euro. To niespełna milion złotych. Ale posiada także dom jednorodzinny, połowę bliźniaka o powierzchni 90 m kw. na 200-metrowej działce.Jest to współwłasność małżeńska, której wartości śledczy nie podał. Golec jest również współwłaścicielem mieszkania o powierzchni 31,5 m kw., a także działki niezabudowanej o powierzchni 785 m kw. W rzeczach ruchomych powyżej 10 tys. zł wymienił samochód Suzuki S Cross rocznik 2021 r. i domek typu angielskiego za 20 tys. zł. Wśród innych danych majątkowych posiada polisę Nationale Nederlanden o wartości 66,4 tys. zł. Posiada również umowę deweloperską na blisko 800 tys. zł. Do spłaty zostało 159,9 tys. zł na koniec ubiegłego roku.Sprawę prokuratora Andrzeja Golca ujawnił portal tvn24.pl. Według jego ustaleń Golec miał wejść w nocy do mieszkania obcego mężczyzny i przyglądać się mu, gdy ten brał prysznic. Gospodarz wezwał policję, a następnie wraz z pracownikiem ochrony osiedla zatrzymał nieproszonego gościa.Badanie alkomatem wykazało u prokuratora 0,63 promila alkoholu.Czytaj także: Prokurator w cudzym mieszkaniu. Przyglądał się mężczyźnie pod prysznicem„Nie obserwowałem mieszkańca podczas kąpieli”We wtorek prokurator opublikował na platformie X oświadczenie, w którym zakwestionował sposób przedstawienia zdarzenia przez portal.„Jest prawdą, że znalazłem się w cudzym mieszkaniu, Popełniłem błąd, za który szczerze przepraszam. Moja obecność w tym lokalu była jednak wyłącznie wynikiem pomyłki – byłem przekonany, że wchodzę do właściwego mieszkania” – napisał.Golec wyjaśnił, że po wejściu zobaczył nieznajomego wychodzącego z łazienki, znajdującej się naprzeciwko drzwi wejściowych. Dodał, że ma poważną wadę wzroku i nosi okulary o silnych szkłach. Jak stwierdził, początkowo nie rozumiał sytuacji i dopiero po chwili zorientował się, że pomylił mieszkania.„Nie przemieszczałem się po mieszkaniu ani nie obserwowałem jego mieszkańca podczas kąpieli” – podkreślił.Prokurator Andrzej Golec, to były prezes stowarzyszenia Ad Vocem skupiającego prokuratorów związanych ze Zbigniewem Ziobrą.Czytaj też: Prokurator w cudzym mieszkaniu. „Nie obserwowałem go podczas kąpieli”