Prof. Katarzyna Pisarska w "Trójkącie politycznym". – Putin chce, żeby Donald Trump sprzedał Ukrainę, ale czy to się wydarzy, to się jeszcze okaże – powiedziała w „Trójkącie politycznym” prof. Katarzyna Pisarska, współzałożycielka Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego oraz przewodnicząca Warsaw Security Forum. Donald Trump w zdumiewający sposób w ostatnich dniach atakował Ukrainę i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, próbując wymusić ustępstwa na rzecz Rosji i Władimira Putina, który bombarduje ukraińskie miasta i morduje ludność cywilną.Amerykański prezydent sugerował nawet, że kwestia zakończenia wojny w Ukrainie może się rozstrzygnąć bez udziału przedstawicieli najechanego państwa. W „Trójkącie politycznym” Renaty Grochal i Aleksandry Pawlickiej padło więc pytanie wprost: „Czy Donald Trump na naszych oczach sprzedaje Ukrainę Putinowi?”.– Putin chce, żeby Donald Trump sprzedał Ukrainę, ale czy to się wydarzy, to się jeszcze okaże – odpowiedziała prof. Katarzyna Pisarska, współzałożycielka Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego oraz przewodnicząca Warsaw Security Forum.W pierwszej części programu specjalizująca się w stosunkach międzynarodowych ekspertka powiedziała też, że „daleko nam jeszcze” od drugiej Jałty, bo Rosjanie „nie stacjonują na większej części terytorium Ukrainy ani w Polsce, ani w innych krajach”. – Oczywiście Rosja będzie starała się udawać, że rozporządza światem i decyduje, gdzie te granice wpływów się kończą – podkreśliła.W ocenie prof. Pisarskiej „musimy zrobić wszystko”, żeby w Polsce powstała stała baza wojsk amerykańskich. – Jest na to chęć, zgoda zarówno Kongresu, jak i administracji. Teraz wiele zależy od nas Polaków, czy to się wydarzy – zaznaczyła. W jej opinii Polska i Europa będzie w stanie sama odeprzeć ewentualny atak Rosji w 2035 r., „natomiast realnie my mamy tak naprawdę dwa, trzy lata”.Ekspertka zwróciła uwagę na to, że o tym, w co gra Donald Trump decydują wybory połówkowe w USA zaplanowane na 3 listopada, które mogą dla jego partii skończyć porażką i w efekcie będą miały daleko idące konsekwencje dla samego prezydenta.Trump na sondażowym dnie– Donald Trump jest dwa tygodnie przed wyborami połówkowymi. Ma poparcie Amerykanów na poziomie 36 proc. To jest historycznie niskie poparcie nie tylko dla Donalda Trumpa, ale jakiegokolwiek prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj musi on odwrócić trochę uwagę od problemów związanych z wojną w Iranie, którą rozpoczął kilka miesięcy temu i stara się znaleźć winowajcę tych wysokich cen gazu, ropy, benzyny dla Amerykanów i próbuje jednak bardzo nieudanie twierdzić, że to wojna ukraińsko-rosyjska i to przede wszystkim Ukraina, która ponoć nie chce porozumienia, jest winna tej sytuacji – mówiła prof. Pisarska.– Jest też drugie wytłumaczenie, że Kreml i Władimir Putin mają coś na Donalda Trumpa takiego, że od czasu do czasu się przypominają, że mogą go wesprzeć w tych wyborach albo go nie wesprzeć. I on rozumie, że są takie momenty, w których w jego interesie jest, aby grać na rzecz Kremla. Rosyjskie boty bardzo intensywnie uczestniczą w tej kampanii amerykańskiej i widzimy olbrzymi ruch wspierających MAGA, wspierający Republikanów. Gra w ostatnich dniach zdecydowanie na to, żeby pokazać, że to Ukraina jest ponoć winna wszystkim problemom tego świata, a nie Rosja – stwierdziła gościni TVP Info i podsumowała, że za dwa tygodnie po wyborach może się sprawą Ukrainy przestać po prostu interesować.Czytaj także: Ukraina bez pocisków przechwytujących z USA. Nie ma zgody Pete'a Hegsetha