Spór o miliardy euro. Podczas sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu eurodeputowani dyskutowali o przyszłym budżecie Unii Europejskiej. O wieloletnich ramach finansowych, sytuacji Polski oraz możliwościach reagowania na nowe zagrożenia rozmawiali Maciej Zakrocki i unijny komisarz ds. budżetu, zwalczania nadużyć finansowych i administracji publicznej Piotr Serafin. Jednym z głównych tematów były pieniądze dla regionów, w tym Polski wschodniej, a także spór o sposób podziału unijnych funduszy na kolejne siedem lat.Wschodnia flanka UE potrzebuje konkretnych pieniędzyKomisja Europejska zaproponowała pakt dla państw wschodniej flanki UE. Pojawiają się jednak pytania o konkretne instrumenty finansowe i środki na jego realizację. Regiony i przedsiębiorstwa od miesięcy mierzą się z niepewnością, która może wpływać na decyzje inwestycyjne.– Pieniądze dla regionów, także dla Polski wschodniej, są wpisane w wieloletnie ramy finansowe. Rzeczywiście prawda jest taka, że potrzebujemy porozumienia w sprawie wieloletniego budżetu, aby je uruchomić – powiedział Piotr Serafin.Komisarz zwrócił uwagę na ograniczone możliwości reagowania w ramach obecnego budżetu.– To, czy mamy obecnie budżet na rok 2026, muszę powiedzieć bardzo uczciwie i szczerze, nie daje wiele przestrzeni na reakcję – zaznaczył.„Przestrzeń na elastyczność jest szalenie ograniczona”Serafin wyjaśnił, że wieloletnie planowanie wydatków utrudnia reagowanie na sytuacje, których nie można przewidzieć z kilkuletnim wyprzedzeniem.– W Unii negocjujemy budżet na siedem lat, ustalamy na siedem lat do przodu, w jaki sposób będą wydatkowane wszystkie środki, którymi dysponujemy. Przestrzeń na elastyczność jest szalenie ograniczona – podkreślił.Jak dodał, możliwości finansowania nieprzewidzianych potrzeb w ramach budżetów rocznych są niewielkie w stosunku do skali całej Wspólnoty.– To jest w negocjacjach każdego budżetu rocznego jeden miliard euro, dwa miliardy euro na wszystko to, co nieoczekiwane w całej UE – powiedział komisarz.Komisja Europejska proponuje pozostawienie większej puli pieniędzy, których przeznaczenie będzie można określić w przyszłości.– Zostawmy więcej środków, o których będziemy decydować wtedy, kiedy pojawi się to, co dzisiaj trudno nam sobie wyobrazić – zaznaczył Serafin.Dwa biliony euro na siedem lat. Polska ma mocną pozycjęW rozmowie pojawił się również temat propozycji budżetu przedstawionej przez Komisję Europejską w lipcu 2025 roku. Zakładała ona około dwóch bilionów euro na siedem lat dla 27 państw członkowskich.– Oczywiście mówimy o budżecie na siedem lat dla 27 państw członkowskich. Mówimy także o części budżetu, która jest przypisana z góry państwom członkowskim, i o części budżetu, która nie jest przypisana z góry. Podlega konkursom, decyzjom w późniejszym czasie – wyjaśnił Serafin.Zapytany przez redaktora Zakrockiego o pozycję Polski, komisarz wskazał, że nasz kraj należy do największych beneficjentów środków przydzielanych państwom z góry.– Ten kraj, czyli Polska, w tej części, która jest z góry przypisana, tak jak jest obecnie, ma najlepszą pozycję, ma największą ilość środków, grubo ponad 100 miliardów euro na te kolejne siedem lat – powiedział.Spór o cięcia w polityce rolnej i spójnościNegocjacje dotyczące przyszłego budżetu UE pokazują wyraźne różnice między państwami członkowskimi. Część krajów sprzeciwia się ograniczaniu środków na wspólną politykę rolną i politykę spójności, inne domagają się cięć.Serafin odniósł się do propozycji pojawiających się w trakcie negocjacji.– Zarówno w propozycji cypryjskiej, jak i irlandzkiej to, co jest w kopertach narodowych, nie podlegało cięciom. Powód jest dosyć prosty. W negocjacjach 17 państw członkowskich stoi na stanowisku: nie zgadzamy się na cięcia tego, co jest w kopertach narodowych, czyli tego, co trafia na wspólną politykę rolną, tego, co trafia na politykę spójności – wyjaśnił.Z drugiej strony część państw oczekuje ograniczenia wydatków. W rezultacie cięcia obejmują inne elementy propozycji Komisji Europejskiej.– To nie jest powód do satysfakcji. Uważamy, że błędem jest cięcie propozycji Komisji i że ofiarą tych cięć są czy to wydatki na europejską konkurencyjność, czy wydatki na przykład na obecność Unii w świecie – powiedział komisarz.Mimo różnic Serafin uważa, że osiągnięcie porozumienia do końca roku jest możliwe.– Na pytanie, czy realne jest porozumienie do końca roku, uważam, że tak. Nie ma fatalizmu, wszystko zależy od szefów rządów państw członkowskich. Porozumienie jest w zasięgu rąk – podkreślił.Mniej szufladek w budżecie, mniej biurokracji?Jednym z najbardziej dyskutowanych elementów propozycji Komisji Europejskiej jest zmiana zasad podziału funduszy. Zamiast utrzymywania wielu odrębnych kategorii wydatków państwa członkowskie miałyby otrzymać większą swobodę w decydowaniu o wykorzystaniu pieniędzy.Rozwiązanie budzi kontrowersje, szczególnie w regionach, które obawiają się utraty wpływu na finansowanie lokalnych inwestycji.Serafin przekonuje jednak, że większa elastyczność może uprościć system.– Pieniędzy, zwłaszcza jeśli mówimy o polityce rolnej i spójności, nie będzie więcej. Jeśli mamy wzrost w budżecie Unii, to ten wzrost dotyczy w pierwszym rzędzie obrony i konkurencyjności. Jeśli w związku z tym nie będzie więcej pieniędzy na politykę rolną i spójności, to dajmy państwom członkowskim więcej swobody w decydowaniu o tym, w jaki sposób te środki wydawać – wyjaśnił.Komisarz podkreślił, że zmniejszenie liczby kategorii budżetowych może ograniczyć formalności.– Jeśli będziemy mieli tyle samo środków, ale mniej szufladek, to będzie też mniej biurokracji – argumentował.Czytaj także: Von der Leyen mówi „nie” głębokim cięciom w budżecie UE