Stoi za nią Urząd Marszałkowski. Lubelskie Koleje to nowa spółka kolejowa powołana przez Samorząd Województwa Lubelskiego, zarejestrowana w 2026 roku, która ma w przyszłości przejąć obsługę regionalnych przewozów pasażerskich w regionie. Powołał ją Urząd Marszałkowski w Lublinie na czele z marszałkiem z PiS Jarosławem Stawiarskim. We władzach firmy zatrudnienie znaleźli ludzie związani z Prawem i Sprawiedliwością. Ustaliliśmy, ile zarabiają. – Akt założycielski spółki został podpisany 24 marca br. Celem działalności będzie świadczenie usług użyteczności w zakresie publicznego transportu zbiorowego. O utworzeniu spółki zdecydował Sejmik Województwa Lubelskiego 18 grudnia 2025 r.– informuje TVP Info Anna Nycz z Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie.Jak informował „Rynek Kolejowy”, Koleje Lubelskie początkowo mają być spółką zarządzającą taborem. Ma to być tylko wstęp do wystartowania w przetargu konkurencyjnym na przewozy w regionie po roku 2030. – W okresie do 2030 r. działalność Lubelskich Kolei będzie opierała się na tzw. modelu „poolu taborowego”. Zapewni to stabilne finansowanie w okresie przygotowawczym do pełnienia roli przewoźnika, którego właścicielem jest Samorząd Województwa Lubelskiego – zapowiadał Urząd Marszałkowski.Prezesem spółki został Krzysztof Golubiewski, zaufany człowiek byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Za rządów PiS był członkiem zarządu spółki PKP Koleje Państwowe. Został odwołany po zmianie władzy.– Pan Golubiewski to magister inżynier ekonomii SGGW. Ukończył także studia podyplomowe z zakresu zarządzania finansami przedsiębiorstwa (SGH) i MBA – argumentowała Anna Nycz z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w portalu „Jawny Lublin”. – W latach 2018-2024 jako członek zarządu PKP SA był odpowiedzialny za zarządzanie gospodarką nieruchomościami.17 tysięcy dla prezesa spółkiJak ustalił dziennikarz śledczy TVP Info Sylwester Ruszkiewicz, miesięczne wynagrodzenie prezesa spółki wynosi 17 tys. zł brutto. Z kolei miesięczne wynagrodzenie członków rady nadzorczej wynosi 2,3 tys. zł brutto dla przewodniczącego, a 2 tys. zł brutto dla pozostałych członków. Pierwsze posiedzenie Rady Nadzorczej odbyło się 24 kwietnia br. W sumie do tej pory miało miejsce sześć posiedzeń. A w spółce jest zatrudnionych łącznie siedem osób.O spółce zrobiło się głośno, kiedy media w kwietniu ujawniły, że do rady nadzorczej spółki Lubelskie Koleje powołano Sylwię Sobolewską, żonę posła PiS Krzysztofa Sobolewskiego. – Ma wszelkie uprawnienia do tego, żeby pełnić taką funkcję – zapewnił polityk w rozmowie z Wirtualną Polską. Po przyjęciu tzw. uchwały o nepotyzmie odeszła m.in. ze stanowiska dyrektorskiego w Orlenie.Oprócz tego, że Sobolewska w przeszłości piastowała stanowisko dyrektorskie w Orlenie, zasiadała też w radach nadzorczych spółek zależnych i w Porcie Lotniczym Szczecin-Goleniów. Musiała odejść po tym, jak PiS przyjęło uchwałę zakazującą współmałżonkom posłów i senatorów PiS zasiadania w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa.Stawiarski i afera ZondacryptoSpółka Lubelskie Koleje ma zająć się przewozami kolejowymi w regionie. Marszałek założył ją po to, by w 2030 roku zastąpiła na tym terenie kontrolowaną przez państwo Polregio, w której województwo lubelskie ma 2,75 proc. udziałów.Jak ujawniły we wrześniu media, prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie Zondacrypto zainteresowała się beneficjentem rzeczywistym spółki Jarosławem Stawiarskim, marszałkiem województwa lubelskiego i byłym posłem PiS.„Rzeczpospolita” podała, że polityk miał zainwestować setki tysięcy złotych w tokeny, a według zeznań b. szefa Zondacrypto Przemysława Krala, próbować później odzyskać swoje pieniądze. Stawiarski zaprzecza tej wersji i przekonuje, że sam został oszukany.Czytaj także: Przedsiębiorca związany ze zbrojeniówką zatrzymany. Wpadł w ręce CBA