Co dalej z raportem? W środę sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa rozpatrzy ewentualne poprawki do projektu stanowiska końcowego, a następnie zagłosuje nad przyjęciem całego raportu – przekazała przewodnicząca komisji Magdalena Sroka (PSL). Posiedzenie zaplanowano na godz. 14. Będzie to ostatni dzień pracy komisji. Magdalena Sroka poinformowała, że na razie nie ma informacji o zgłoszonych poprawkach. Ostateczny termin ich składania upływa jednak we wtorek o godz. 15. Podczas środowego posiedzenia komisja wyznaczy również termin na składanie zdań odrębnych. Prawo do ich wniesienia ma każdy członek komisji.Po upływie tego terminu marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty będzie mógł wyznaczyć datę przedstawienia raportu na posiedzeniu Sejmu. Dokument zostanie zaprezentowany posłom zarówno w części jawnej, jak i niejawnej.Jak zaznaczyła Sroka, komisja formalnie zakończy działalność dopiero w momencie przedstawienia raportu na sali sejmowej. Środowe posiedzenie będzie jednak ostatnim dniem jej pracy.Komisja: Pegasus bez wymaganej akredytacjiW raporcie końcowym, przedstawionym w poniedziałek, komisja wskazała, że system Pegasus był wykorzystywany bez wymaganej akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego, a dane pozyskiwane za jego pomocą opuszczały terytorium Polski. W dokumencie podkreślono również brak pełnej kontroli państwa nad systemem.Według ustaleń komisji część infrastruktury Pegasusa pozostawała pod kontrolą izraelskiej firmy NSO Group, a producent miał mieć możliwość dostępu do materiałów pozyskiwanych w ramach kontroli operacyjnej. Komisja wskazała, że ostrzeżenia dotyczące ryzyka przepływu danych za granicę pojawiały się już w 2017 r.W raporcie stwierdzono również, że Pegasus nigdy nie uzyskał wymaganej akredytacji, a Centralne Biuro Antykorupcyjne nie wystąpiło do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o jej przeprowadzenie. Komisja ustaliła ponadto, że sądy wydające zgody na kontrolę operacyjną nie były informowane o rzeczywistych możliwościach systemu, w tym o możliwości uzyskania dostępu do całej zawartości telefonów.Czytaj także: Popularny system płatniczy szwankuje. „Pieniądze są bezpieczne”Pegasus kosztował co najmniej 33,4 mln złZ ustaleń komisji wynika, że zakup Pegasusa kosztował 33,4 mln zł, z czego ponad 8 mln zł przypadło firmie pośredniczącej. W raporcie zaznaczono jednak, że kwota ta nie obejmuje wszystkich kosztów eksploatacji, utrzymania systemu i przedłużania licencji, dlatego całkowity koszt korzystania z Pegasusa był wyższy.Komisja zakwestionowała także sposób sfinansowania zakupu ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego ustawowym celem jest pomoc ofiarom przestępstw. Według jej ustaleń w 2017 r. zastrzeżenia lub poważne obawy dotyczące zakupu i wykorzystywania systemu zgłaszały m.in. Policja, ABW oraz Służba Kontrwywiadu Wojskowego.Raport obejmuje również kwestie odpowiedzialności za zakup i wdrożenie systemu oraz działania byłych przedstawicieli władz i służb. Jako kluczowe dla sprawy komisja wskazała byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, byłego szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Komisja poinformowała również o złożeniu zawiadomień do prokuratury, m.in. w sprawie byłych szefów służb i polityków.Czytaj także: „Lewe” darowizny na parafię. Kolejne osoby w rękach CBAKomisja działa od stycznia 2024 rokuSejm powołał komisję śledczą ds. Pegasusa 17 stycznia 2024 r. Jej zadaniem było zbadanie legalności, prawidłowości i celowości czynności operacyjno-rozpoznawczych prowadzonych z wykorzystaniem tego oprogramowania, m.in. przez rząd, służby specjalne i Policję, od listopada 2015 r. do listopada 2023 r., czyli w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości.Komisja miała również ustalić, kto odpowiadał za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz. Według wcześniejszych ustaleń, m.in. Najwyższej Izby Kontroli, system został kupiony jesienią 2017 r. dla CBA. W zasadniczej części – 25 mln zł – zakup sfinansowano ze środków Funduszu Sprawiedliwości.W marcu 2024 r. wszczęto śledztwo dotyczące podejrzenia przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w związku ze stosowaniem oprogramowania Pegasus.Pegasus i inwigilacja politykówPegasus to system stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną. Oprogramowanie pozwala nie tylko na podsłuchiwanie rozmów z zainfekowanego smartfona, ale także na dostęp do przechowywanych na nim danych, m.in. e-maili, zdjęć i nagrań wideo, a także do kamery i mikrofonu urządzenia.Jak ustaliło kanadyjskie Citizen Lab, Pegasusem inwigilowano polityków ówczesnej opozycji. Jedną z pierwszych osób, o których poinformowano w tym kontekście, był Krzysztof Brejza, ówczesny poseł KO zaangażowany w kampanię wyborczą swojej partii w 2019 r.Czytaj także: Amerykanie ruszyli do urn. Decydujące starcie o Kongres