Sytuacja rodziny niepokoiła policję. Rodzina, wobec której interweniowała Rzeczniczka Praw Dziecka, ma długą i skomplikowaną historię. Wirtualna Polska opisała nowe wątki w tej głośnej sprawie. Z publikacji wynika, że w ciągu kilku lat pojawiło się 12 punktów zapalnych, w tym momentów, w których ktoś musiał ocenić, czy zachowanie rodziców, to jeszcze rodzicielskie błędy, czy już realne zagrożenie dla dzieci.Wśród nich były decyzje sądu o ograniczeniu matce praw rodzicielskich, agresja ojca, założenie dwóch niebieskich kart czy zmiana miejsca zamieszkania bez powiadomienia instytucji socjalnych.Jeszcze zanim doszło do incydentu z Rzeczniczką Praw Dziecka, sąd podtrzymywał wcześniejszą decyzję o ograniczeniu praw rodzicielskich, a także zlecał wzmożony nadzór nad rodziną. Policja informowała z kolei o „nieletnich doznających przemocy” i prosiła o wgląd w sytuację rodzinną.Sprawa została nagłośniona po tym, jak Monika Horna-Cieślak zareagowała na agresywne zachowanie matki wobec swojego dziecka. Niektóre media oceniały, że reakcja i późniejsze decyzje o przeniesieniu dzieci w pieczę zastępczą były działaniem na wyrost.Czytaj także: CBA weszło do biura Rzecznika Praw Dziecka„Nie podważamy przy tym ustaleń dziennikarzy, którzy nagłaśniając sprawę, oparli się na uzasadnieniu postanowienia sądu. To dobre źródło, a dostęp do źródłowych akt spraw rodzinnych jest naprawdę trudny”.