Pół miliona demonstrantów. Władze Paryża wprowadzają godzinę policyjną i zakazy demonstracji po gwałtownych zamieszkach. Premier Francji Sébastien Lecornu zapowiedział, że rząd jest gotowy ogłosić stan wyjątkowy, jeśli będzie to konieczne. Jak informuje „Le Monde”, godzina policyjna w wybranych częściach Paryża będzie obowiązywać od godz. 23 w poniedziałek do godz. 6 we wtorek. W niektórych rejonach miasta zakazano również demonstracji od godz. 20 do 6.Premier zaapelował do władz regionalnych o wprowadzanie podobnych ograniczeń w celu ochrony sklepów i przedsiębiorców. W poniedziałek demonstranci zablokowali wejście do Luwru.Poza Paryżem godzinę policyjną od wieczora w poniedziałek do 6 rano we wtorek ogłoszono w czterech gminach departamentu Nord, w tym w Lille. BFMTV podała, że takie same ograniczenia wprowadzono w centralnej dzielnicy Lyonu-Presqu'ile, od godz. 21 do godz. 6 rano.Wcześniej w poniedziałek mer centralnego rejonu Paris-Centre, Ariel Weil powiedział, że już w niedzielę zaproponował godzinę policyjną w tym rejonie, dotkniętym aktami wandalizmu i grabieży w miniony weekend.Weil tłumaczył, że do takich zniszczeń nie doszło nawet w szczytowym momencie protestów „żółtych kamizelek” (ruch protestu z lat 2018-19). Weil dopuścił także zwrócenie się do armii o pomoc w utrzymaniu porządku.Pół miliona demonstrantów. Setki splądrowanych sklepówW sobotę około pół miliona osób protestowało we Francji przeciwko rosnącym kosztom życia. W wielu miejscach demonstracje przerodziły się w zamieszki. Dochodziło do starć z policją, plądrowania sklepów oraz podpalania samochodów i budynków publicznych.Po kryzysowym posiedzeniu rządu Lecornu zapewnił, że jest „absolutnie zdeterminowany, by przywrócić porządek publiczny”. Ruch Żółtych Kamizelek zapowiedział kolejne protesty na najbliższą sobotę.Czytaj też: Francja w ogniu zamieszek. Prezydent wygłosi orędzie